Komu czego zazdroszczę na 100-lecie

fot. mac

Pięknie udały się władzom miasta obchody 100-lecia powrotu Leszna do macierzy, czyli w granicę Rzeczpospolitej. Dla każdego było coś miłego dla ucha, oka czy żołądka. Osobiście z przyjemnością obejrzałem koncert w hali Trapez, a także ze smakiem spałaszowałem wojskowy chleb, rozdawany podczas pikniku militarnego.

Tego typu uroczystości potrzebne są choćby po to, aby pogłębić wiedzę historyczną mieszkańców. Przyznam się bez bicia, że jeszcze jako młodzieniaszek miałem poważne luki w tym zakresie i przykładowo ulica 17 Stycznia kojarzyła mi się z dniem wyzwolenia stolicy przez Armię Czerwoną. Potem data ta stała się bardziej rodzinna, gdyż tego dnia urodził się ktoś z moich bliskich. I dopiero gdy zacząłem interesować się bliżej historią mojego miasta, „odkryłem” prawdziwy powód nazwania w ten sposób ulicy przy leszczyńskim „Smoku”.

Jak już jesteśmy przy tej ulicy, to muszę pochwalić kibiców Byków na czele z ich liderem Bartkiem Domagałą (też rodzina) za zorganizowanie widowiskowego odpalenia rac wzdłuż tej ulicy. Zdjęcie z drona, ukazujące sto rozświetlonych rac trzymanych w rękach przez setkę ludzi, robi wrażenie. Wypada również pochwalić te leszczyńskie instytucje, które dołożyły swoją cegiełkę do obchodów 100-lecia, np. leszczyńskie wodociągi. Firma obchodzi w tym roku 120-istnienia i z tej okazji w trybie ekspresowym na na ścianie siedziby firmy odmalowano okolicznościowy mural.

Nie brałem udziału w oficjalnych uroczystościach upamiętniających to ważne dla miasta Leszna wydarzenie (bo byłem na urlopie), ale z tego, co można obejrzeć i przeczytać na naszych portalach (leszno.naszemiasto.pl oraz otopanorama.pl), a także w fotoreportażu w dzisiejszym wydaniu Panoramy, widać, że było odświętnie, uroczyście i hucznie, jak na okrągły jubileusz przystało. Natomiast miałem okazję uczestniczyć w pięknym koncercie w Trapezie, z udziałem zarówno gwiazd krajowej estrady, jak i lokalnych artystów.

Pierwsze skrzypce na estradzie – obok zespołu pod egidą Jacka Piskorza – grał jednak Maciej Mizgalski, dyrektor MOK-u, ale także profesjonalny muzyk i – jak się okazało – także znakomity wodzirej. To on rozruszał publiczność i sprowokował ludzi do zabawy. Brawo, Macieju! Więcej takich imprez z Twoim udziałem! Inną ciekawostką imprezy w Trapezie były popisy taneczne w wykonaniu …polityków, m.in. posła i wiceministra Jana Dziedziczaka, który najdłużej ze wszystkich dotrzymywał tanecznego kroku jednej z sympatycznych leszczyńskich mażoletek.

Debiutów w nietypowych dla siebie rolach było zresztą więcej. M.in. Jarek Adamek z radia Elka tym razem wystąpił w charakterze gawędziarza przywołującego wspomnienia sprzed 100 lat. Red. Jarka, jak wyznał na Facebooku, najbardziej ucieszył fakt pojawienia się jego wizerunku na olbrzymim telebimie. Też mu tego zazdroszczę. No i figury „szlank” wokaliście Łukaszowi Zagrobelnemu. A gdybym był kobietą, to pozazdrościłbym jeszcze pięknych scenicznych kreacji artystce Katarzynie Skrzyneckiej.

Robert Lewandowski
redaktor naczelny