Krwi nigdy za wiele. Jeśli możesz, oddaj

Piotr Grochowy dawcą krwi został w 2005 roku, a od trzech lat co miesiąc oddaje osocze. Fot. Joanna Ratajczak

Nawet jeśli według danych centrów krwiodawstwa zapasy krwi wydają się wysokie, to ochotnicy do dzielenia się nią są zawsze mile widziani. Krwi bowiem nigdy za wiele.

Załóżmy, że mamy 1000 jednostek krwi i posiadamy 70% zasobów każdej grupy. Rezerw wtedy jest właściwie wystarczająco, ale to tylko statystyka. Może się zdarzyć, że w jednym dniu będzie kilka wypadków, a nasze magazyny w związku z tym opustoszeją. Nie da się tego przewidzieć – wyjaśnia dr n. med. Marek Gawliński, koordynator oddziału terenowego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lesznie.

Zapasy krwi kurczą się w długie weekendy i wakacje, mniej więcej o jedną trzecią. Dzieje się to z dwóch powodów. Po pierwsze, krwiodawców jest mniej, bo oni też urlopują. Po drugie, czas wolny wiąże się ze wzmożonym ruchem na drogach i wzrostem wypadków drogowych.

Przypomnijmy, że krew mogą oddawać osoby, które ukończyły 18 rok życia i są zdrowe. Wystarczy, że wypełnią kwestionariusz i przejdą badanie lekarskie. Jednorazowo można oddać 450 ml krwi.

Oddanie krwi to nie tylko darmowa czekolada, ale i tytuł Honorowego Dawcy Krwi, dzięki któremu przysługują pewne ulgi, m. in. podatkowe. Osoby takie mają możliwość szybszego skorzystania z usług specjalisty, dostania się do szpitala rehabilitacyjnego, sanatorium itd.

Niektórzy zaczynają swoją przygodę z krwiodawstwem zaraz po osiągnięciu pełnoletności. Tak było w przypadku Jana Szmigla z Leszna, który w wieku 18 lat oddał krew, a po latach przerwy postanowił to zrobić po raz kolejny.

– Chciałem do tego wrócić. Przeglądałem kiedyś książeczkę Honorowego Dawcy i tknęło mnie, żeby znów zacząć oddawać krew. Może dlatego, że dojrzałem, zrozumiałem, jakie to ważne – wyznaje J. Szmigiel.

– Dawcą krwi zostałem w 2005 roku, a od trzech lat oddaję co miesiąc osocze. Bez obaw: ukłucie prawie nie boli, a pielęgniarki są przemiłe – zapewnia Piotr Grochowy, który wśród leszczyńskiego personelu medycznego traktowany jest jak weteran.

Doktor Gawliński podkreśla, że oddawać można także osocze, będące bazą do wytwarzania m.in. leków odpornościowych, a nawet kleju, który zastępuje szycie naczyń krwionośnych lub narządów podczas operacji. Innowacja ta znacznie skraca czas przeprowadzania zabiegu i zmniejsza szanse na powikłania. Osocze można oddawać raz w miesiącu w ilości 700 ml.

Joanna Ratajczak