Kto będzie z sołtysem? Mało chętnych

W niektórych gminach już się odbyły lub właśnie odbywają, w innych lada dzień zaczną. Mowa o wyborach sołtysów i rad sołeckich. To bardzo ważne funkcje w każdej wsi, ale w wielu miejscowościach naszego regionu – podobnie jak w całym kraju – brakuje chętnych do ich objęcia. Bywa, że kandydata trzeba długo szukać i mocno namawiać. Dlaczego tak trudno wyłonić szefów wsi?

Zgodnie z ustawą o samorządzie gminny sołtys jest jednostką pomocniczą gminy. Pełni rolę łącznika między mieszkańcami wsi a władzami gminy. Tak jest w zasadzie od dwudziestolecia międzywojennego, ale w ostatnich latach prestiż i znaczenie tej funkcji bardzo zmalało. Powiedzenie sołtys na zagrodzie równy wojewodzie – delikatnie rzecz biorąc – zdezaktualizowało się. Decyzyjność szefów wsi jest mocno ograniczona. Poza dietą, którą otrzymują (najczęściej niewielką) nie mają w zasadzie innych przywilejów, a obowiązków wiele.

Rosną przede wszystkim oczekiwania społeczne wobec sołtysów – podkreśla Jan Szkudlarczyk, przewodniczący Rady Powiatu Leszczyńskiego i szef struktur PSL w powiecie leszczyńskim. – Mieszkańcy wsi chcą wysokiego standardu lokalnej infrastruktury i szybkiego rozwiązania zgłaszanych im problemów, a do tego jeszcze ciekawej oferty kulturalnej. Pierwszym, który obrywa, jeśli coś idzie niezgodnie z planem czy obietnicami, jest właśnie sołtys. Nie wszyscy wytrzymują tę presję.
W samej tylko gminie Krzemieniewo w trakcie upływającej właśnie kadencji z funkcji sołtysa zrezygnowało aż 5 osób.

Nie przypominam sobie podobnej sytuacji w poprzednich kadencjach – przyznaje Radosław Sobecki, wójt Krzemieniewa i były sołtys Oporowa. – Czy należy to odbierać, jako sygnał o pewnego rodzaju kryzysie? Pewnie, tak.

Gmina Krzemieniewo nie jest jednak odosobnionym przypadkiem. W innych samorządach wygląda to podobnie. W gminie Śmigiel na przykład w mijającej kadencji były trzy przypadki rezygnacji z funkcji sołtysa, choć dotyczyły jedynie dwóch wsi: Robaczyna i Sierpowa. W Robaczynie z szefowania wsi zrezygnowały aż dwie osoby pod rząd.

Jak będą wyglądać tegoroczne wybory? Z informacji, które do mnie docierają wynika, że nadmiaru chętnych do sołtysowania nie ma – mówi Wiesław Kasperski, przewodniczący Rady Miejskiej Śmigla i wieloletni sołtys Starego Bojanowa.

W kraju zdarzyły się przypadki likwidacji sołectw ze względu na brak kandydatów do objęcia funkcji szefa wsi. U nas na szczęście tak źle jeszcze nie jest.
Niewielu chętnych na sołtysa to jeden problem, drugi to brak głosujących. Niestety, frekwencja w tych wyborach jest zatrważająco niska.

Niemal zawsze wybory rozstrzygają się w drugiej turze, bo wówczas liczba wyborców nie ma znaczenia. Na szczęście drugą turę można zwołać już pół godziny lub nawet kwadrans po pierwszym terminie. Wszystko zależy od zapisów w statucie gminy. Choć wówczas bywa, że z nielicznej grupy głosujących ubywają kolejne osoby, bo komuś z przybyłych po prostu się spieszy i musi wyjść. Ustawa nie dopuszcza jednak do obsadzenia tego mandatu bez głosowania, nawet w przypadku zgłoszenia się tylko jednego kandydata.

Na 37 wsi naszej gminy w pierwszej turze wybory udaje się rozstrzygnąć w dwóch lub góra w trzech miejscowościach. W pozostałych wynik głosowania poznajemy w drugiej turze, gdzie 20% frekwencja nie jest już potrzebna – przyznaje Andrzej Przybyła, wójt gminy Kościan, a wcześniej sołtys Nielęgowa. – Bywa, że o wyborze sołtysa w miejscowości liczącej ponad tysiąc uprawnionych do głosowania decyduje raptem kilkadziesiąt osób.

Jan Szkudlarczyk podkreśla, że wobec kryzysu związanego z wyborem sołtysów warto wrócić do forsowanego przez jego partię pomysłu stałego wynagrodzenia dla szefów wsi.

Zależy nam na docenieniu sołtysów i wzmocnieniu roli sołectw. Zapewniam, że do tego tematu na pewno wrócimy – dodaje J. Szkudlarczyk. – Trzeba zacząć dostrzegać pracę ludzi, którzy na co dzień kształtują obraz naszych wsi oraz angażują swój czas i siły w rozwój miejscowości.

Przypomnijmy, że ludowcy chcieli, aby sołtys otrzymywał wynagrodzenie równe połowie minimalnej pensji w kraju, czyli około tysiąca złotych. Pełnienie funkcji szefa wsi byłoby też równoznaczne z przystąpieniem do ubezpieczenia emerytalno-rentowego w związku z czym wynagrodzenie stanowiłoby dodatek do ustalenia podstawy wymiaru emerytury. [/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Cały artykuł jest również dostępny w 4 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2019 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*