Lutkowe stopy, czyli razem autostopem

Judyta i Zbigniew Lutka wyruszyli w podróż autostopem. Planują dotrzeć do Azji Fot. nat

Judycie miłość do podróżowania i Tatr zaszczepił tata, a Zbyszek pokochał podróżowanie, gdy wyruszył w samotną podróż autostopową po Europie. Kontynuował kolejne wyprawy, którymi zaraził Judytę. Na pierwszą randkę pojechali autostopem do Pragi.

Judyta pracuje w leszczyńskiej firmie deweloperskiej, natomiast Zbyszek od kilku lat pracuje w branży alkoholowej oraz studiuje ekonomię.

– Chcieliśmy zrezygnować z pracy, aby podróżować autostopem. Judyta wzięła urlop na okres wyprawy, a ja mimo rezygnacji z etatu, będę miał gdzie wracać. Nie mamy dzieci, ani zobowiązań, które nie pozwoliłby nam wyjechać na kilka miesięcy, a za to ogromne wsparcie rodziny i znajomych. Nie wiemy czy dotrzemy choćby do Lwowa, ale podejmujemy się tego wyzwania. Zaczerpnęliśmy inspiracji z filmu „Into the Wild”, a dzięki Przemkowi Skokowskiemu z bloga „Autostopem przez życie” stworzyliśmy plan wyprawy – mówi Zbigniew Lutka.

Zbyszek planował tę podróż od 2013 roku, z zaciekawieniem śledził blogi podróżnicze i czytał o krajach w Azji płd-wsch. W tym czasie poznał Judkę, a decyzja o wspólnej wyprawie została podjęta roku temu. Małżeństwem zostali we wrześniu br. i od tego czasu rozpoczęli przygotowania do wyprawy liczącej ok. 20 000 km.

– Azję wybraliśmy, ponieważ fascynuje różnorodnością kulturową, wspaniałą kuchnią i tajemniczością. Podróżując autostopem największym wyzwaniem jest region Azji południowo-wschodniej, a dokładniej kraje postsowieckie, tj. Rosja, Kazachstan czy górski Kirgistan. W tym regionie panują już dość niskie temperatury, a do Chin dojedziemy gdzieś dopiero za około miesiąc czasu –wyjaśnia Judyta Lutka.

Podróż o tyle ciekawa i ekscytująca, że odbywa się w okresie jesienno-zimowym, gdzie małżeństwo przemierzy kraje z najmroźniejszą stolicą na świecie oraz Kirgistan, w którym góry zajmują aż 93 proc. terytorium kraju. Wyprawa wiedzie też przez jeden z najbardziej niebezpiecznych szlaków na świecie oraz przez prowincje Tybetu.

– Plank road in the sky, jest krótkim, ale bardzo zjawiskowym odcinkiem na górze Hua Shan. Przez moment szlak wiedzie przez wąską, drewnianą kładkę. Z jednej strony pionowa ściana, a z drugiej przepaść. Ten punkt trasy robi ogromne wrażenie i stąd jego przydomek „najniebezpieczniejszego szlaku turystycznego na świecie”. Sama trasa nie jest ekstremalna i każdy śmiałek może spróbować swoich sił. Ludzie giną tam z reguły z własnej nieodpowiedzialności i nierozwagi, a nie z realnego zagrożenia. W Tybecie niewiele miejsc dostępnych dla turystów. Władze Chin skutecznie ograniczają poruszanie się po kraju wymagając specjalnych pozwoleń. Chcemy dostać się do tych interesujących i dostępnych dla nas miejsc, gdzie kultura Tybetu jest wszechobecna. Trzeba wziąć pod uwagę pogodę i poprawkę na panujące tam ciężkie warunki, bo region Tybetu otacza się Himalajami – wyjaśnia Lutka.

Małżeństwo prowadzi bloga „Lutkowe Stopy” dostępny na Facebook’u i Instagramie.
– Posty na Facebook’u wrzucamy od września, a film promujący naszą podróż na Youtube pojawił się trzy tygodnie temu. Blog na Facebook’u będzie zawierał relacje, przygotowania i wiele wątków pobocznych, pisanych często z dużym dystansem i pełnych absurdów – mówi Judyta.

Cały artykuł jest również dostępny w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Natalia Kurpisz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*