Magda, mama Antosi i Witka, potrzebuje naszej pomocy

Przy okazji koncertu charytatywnego, który odbył się w Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie, pani Magda upiekła tort. Fot. arch. M. Wojcieszak/ K. Pruchniewska
Przy okazji koncertu charytatywnego, który odbył się w Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie, pani Magda upiekła tort. Fot. arch. M. Wojcieszak/ K. Pruchniewska

43-letnia Magdalena Wojcieszak z Przyczyny Dolnej choruje na nowotwór złośliwy pęcherzyka żółciowego z naciekami na wątrobę. Matka dwójki małych dzieci: 11-miesięcznej Antosi i 3-letniego Witusia walczy o życie jak lwica. Potrzebuje jednak naszej pomocy. Można to zrobić na kilka sposób: poprzez zbiórkę na platformie siepomaga.pl lub biorąc udział w licytacjach na Facebooku.

Kiedy usłyszałam, że zostało mi pół roku życia, straciłam świat z oczu. Lekarze zrobili wszystko, co w ich mocy, kiedy znalazłam się na granicy życia i śmierci… Cudem uniknęłam tragedii, więc teraz postanowiłam, że zrobię wszystko, by życia trzymać się za wszelką cenę – pisze o sobie Magdalena Wojcieszak.

To miała być zwykła, planowana operacja usunięcia kamieni z woreczka żółciowego. Kilka dni w szpitalu, szybka regeneracja i powrót do domowych obowiązków. Niestety, tak się nie stało.

– Początkowo lekarze nie widzieli w moich dolegliwościach nic niepokojącego. Wszystko miało być w porządku. Ale objawy się nasilały, a ból przybierał na sile. W końcu podjęto decyzję o wykonaniu niezbędnych badań. Wchodziłam do szpitala na USG pełna nadziei. Chwilę później wiedziałam już, że nie wyjdę za kilka godzin. Rak zaatakował od środka, dając o sobie znać bardzo dyskretnie. Właściwie, gdyby nie to, że moja skóra robiła się coraz bardziej żółta, nie wiedziałabym nadal, co się dzieje. Żyłabym w błogiej nieświadomości, która stanowiła dla mnie śmiertelne niebezpieczeństwo – relacjonuje na platformie pomocowej Magdalena Wojcieszak.

Wyznaczyli czas

Wtedy padało słowo „rak” i czas, jaki jej pozostał.

-Jeszcze nie zdążyłam ochłonąć z pierwszego szoku, kiedy dowiedziałam się czegoś gorszego: jeśli nie zdecyduję się na leczenie natychmiast, za pół roku zniknę ze świata, bezpowrotnie. Przed oczami zrobiło mi się ciemno. Nie wierzyłam. Ten szok trwał dosłownie chwilę. Później podjęłam decyzję, która zmieniła wszystko. W domu dwójka małych dzieci, które stęsknione czekały na mój powrót. Miałabym się poddać bez walki? Nie mogłam! Powiedziałam lekarzom, że podejmę się każdej dostępnej terapii. Przejdę wszystko, by wyzdrowieć – pisze Magda.

Niestety, standardowa chemioterapia w jej przypadku to za mało, ponieważ zmiany rakowe bardzo szybko się rozprzestrzeniają. Zaczęła więc szukać pomocy poza Polską i została zakwalifikowana na zabieg w Magdeburgu. Koszt operacji to ponad 250 tys. zł.

Pomoc na platformie siepomaga.pl ruszyła 6 listopada 2019 i potrwa do lutego 2020 roku. Na chwilę obecną udało się zebrać ponad 225 tys. zł, co stanowi blisko90 % potrzebnej sumy.

Dwie operacje

– Z dwóch operacji pierwsza mogłaby się odbyć już pod koniec listopada. Zawsze byłam dla innych, dbałam o moją rodzinę, pielęgnowałam maluszki. Antosia ma tylko 11 miesięcy, ona jeszcze nie wie, jaką walkę toczę każdego dnia. Mój synek, Wituś, niezwykle energiczny trzylatek coraz częściej dostrzega, że znikam na konsultacje, badania i zabiegi. Nie wiem, jak miałabym go przygotować na moją śmierć. One są całym moim światem, potrzebują mnie, a ja ich – apeluje o pomoc Magda.

Każdego dnia kobieta wstaje z łóżka z nadzieją.

– Wiem, że choroba nie odpuści, nie zniknie. Ale moja rodzina, dzieci, przyjaciele są moją siłą. Razem z nimi i dla nich prowadzę walkę. To nierówna batalia, bez Twojego wsparcia, z góry skazana na przegraną. Uśmiech, który gości na mojej twarzy to nie maska. To twarz człowieka, który wierzy, że jeszcze wszystko przed nim – pisze mieszkanka Przyczyny Dolnej.

Od kilkunastu dni na Facebooku prężnie działa grupa POMOC DLA MAGDY, która prowadzi licytacje. Każdy może do niej dołączyć.

– Na pomysł założenia grupy wpadłyśmy z Darią Kosińską. To ona powiedziała, że licytacje mogą chwycić i nie myliła się – mówi Agnieszka Nachaj, sołtyska Siedlnicy.

Pierwsze licytacja już się zakończyła. W puli były m.in. wyroby jubilerskie, ubrania, kosmetyki, ciasta, torty, miód z rodzinnej pasieki, sesje fotograficzne, profesjonalny makijaż, pielęgnacja pupila, domowe pierogi, ręcznie malowane obrazy na płótnie, serwisowanie klimatyzacji, masaż, tatuaż, karnet na siłownię, karnet na jogę, lekcja śpiewu, książki, piękna kocia zawieszka na okno, spacer z alpakami, wizyta u barbera, a nawet… puchar.

– W sumie odbyło się 460 licytacji. To był dla nas szok! Spodziewałyśmy się kilkudziesięciu, ale nie kilkuset! Dzięki tym licytacjom udało nam się zebrać około 60 tys. zł – tłumaczy Agnieszka Nachaj.

Licytacja trwa

Druga licytacja właśnie trwa. Przedmioty można licytować do środy, 20 listopada.

Z kolei w czwartek, 14 XI w Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie odbył się koncert charytatywny dla Magdy. W kawiarni wystawiono ciasto i kawę, a dochód z ich sprzedaży zasilił konto Magdy Wojcieszak. Tego dnia na scenie pojawili się m.in.: Klara Kmieciak, Hanna Kurosz oraz zespół Toka.

– Na koncercie zebrano 7480,15 zł – informuje Katarzyna Faliszewska z CKiR we Wschowie. – To ogromny dar serca środowiska kultury, przyjaciół i ludzi dobrej woli.

Kolejna akcja dla Magdy już 5 grudnia. Każdy może pomóc poprzez platformę Się Pomaga: siepomaga.pl/uratuj-magde

Agnieszka Nachaj założyła dla mieszkanki Przyczyny Dolnej grupę pomocową na Facebooku. Fot. Krystyna Pruchniewska
Agnieszka Nachaj założyła dla mieszkanki Przyczyny Dolnej grupę pomocową na Facebooku. Fot. Krystyna Pruchniewska
Na licytacji znalazło się kilkaset produktów w tym m.in. pyszne domowe wypieki i torty. Fot. Facebook Pomoc dla Magdy
Na licytacji znalazło się kilkaset produktów w tym m.in. pyszne domowe wypieki i torty. Fot. Facebook Pomoc dla Magdy

Karolina Bodzińska