Mają lodówkę społeczną

Lodówkę ustawiła fundacja ,,Weź Pomóż” z Wrocławia we współpracy z Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Górze. Fot. UMiG w GóRZE

Przy targowisku miejskim w Górze stanęła pierwsza w powiecie górowskim i druga w naszym regionie lodówka społeczna. Jest ogólnodostępna i całodobowa. Każdy mieszkaniec, któremu zbywa jedzenie, może w niej coś zostawić, a każdy głodny po prostu podjeść i zabrać.

Lodówkę ustawiła fundacja ,,Weź Pomóż” z Wrocławia we współpracy z Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Górze. Fundacja sfinansowała zakup urządzenia, a jeden z pracowników ośrodka ma dbać o jego utrzymanie w czystości.

– Gmina wzięła na siebie koszty eksploatacji urządzenia, czyli opłaty za prąd. Nie są one wysokie. Średnio będzie to około 10 zł – mówi Piotr Głowacki, wiceburmistrz Góry.

Górowska lodówka – podobnie jak wszystkie inne należące do fundacji „Weź Pomóż” – są oklejone i wyposażone m. in. w regulamin. Mówi on o tym, że żywność wkładana do lodówki powinna być oryginalnie zapakowana i nadawać się do spożycia. W przypadku produktów kupionych musi być data ważności. W przypadku samodzielnie przyrządzonych dań karteczka z informującą o tym, kiedy danie zostało przygotowane. Dania o wyrazistym, charakterystycznym zapachu warto wkładać do szczelnych opakowań, podobnie zresztą jak płynne potrawy. Chodzi o to, by przy wyciąganiu czegokolwiek z lodówki nic się nie rozlało.

W stolicy Dolnego Śląska, gdzie stoi ponad 20 takich lodówek, świetnie się sprawdzają. Miejmy nadzieję, że ta szlachetna idea przyjmie się również w Górze.

– Cieszę się, że w tak małych miejscowościach jak Góra są społecznicy, którzy widzą drugiego człowieka. Takie lodówki bardzo integrują – mówi Jan Piontek, wrocławski motorniczy oraz wolontariusz, założyciel fundacji „Weź Pomóż”.

Pomysł ze społeczną lodówką chwycił także w Lesznie, gdzie działa ona od grudnia ubiegłego roku. Stoi w schronisku dla osób bezdomnych. Korzysta z niej od 30 do 40 stałych bywalców schroniska oraz około 70 osób, które przychodzą tam codziennie na zupę. Jej pomysłodawczynia była leszczynianka Wanda Nawrocka. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że to już druga próba wcielenia w Lesznie idei foodsharingu, czyli dzielenia się jedzeniem. Niestety, pierwsza się nie powiodła. Jako pierwsze podjęły taką próbę już w 2017 roku: Katarzyna Andrejuk i Kamila Kmiećkowiak. Niestety, już na etapie pomysłu spotkała je tak duża fala hejtu i niezrozumienia, że nie zdecydowały się na wcielenie go w życie.

Foodsharing, czyli dzielenie się jedzeniem za pomocą lodówek ustawionych w ogólnodostępnych miejscach miasta narodził się w Niemczech w 2012 roku. Za jego twórcę uważa się Raphaela Fellmera, który podróżował bez pieniędzy z Niderlandów do Meksyku. Doświadczenia z podróży sprawiły, że wpadł na pomysł, aby po powrocie powołać społeczność, która lokalnie będzie wymieniać się jedzeniem. Na polski grunt ideę foodsharingu przeszczepiły Karolina Hansen i Agnieszka Bielska. Pierwsza była wolontariuszką Banku Żywności, druga przez pięć lat pracowała w Federacji Polskich Banków Żywności.

Anna Machowska