Mają zawsze po kilka wędek, ale ryb nie łowią

Maciej Perek ze Święciechowy wraz z trzynastoletnią córką Martą i piętnastoletnim synem Jakubem uprawiają nietypowy sport: wędkarstwo rzutowe polegające na rzucaniu dwoma technikami wędkarskimi: muszką – muchowe lub ciężarkiem – spinningowe do tarcz.

Jakub okazał się w tym sporcie tak dobry, że dostał powołanie do kadry narodowej i wystąpił na Mistrzostwach Świata Juniorów w Słowenii w 2015 r.

– Zainteresowanie wędkarstwem rzutowym nie wzięło się znikąd. Sam w latach osiemdziesiątych, jako młody chłopak, uprawiałem ten sport. Ale co to były za czasy! Komuna i już wiadomo, że wszystkiego brakowało. Gdy dostałem od trenera sto metrów żyłki wyprodukowanej w Kędzierzynie Koźlu patrzyłem w nią jak w obrazek. W tamtych czasach jedną wędką rzucałem w trzech konkurencjach, a dziś do każdej konkurencji jest inny sprzęt, a żyłkę wymienia się właściwie po każdym rzucie na odległość – mówi Maciej Perek.

W 1996 roku pan Maciej otworzył własną firmę, co skutecznie zakończyło jego przygodę z wędkarstwem rzutowym.

– Moim priorytetem stało się utrzymanie rodziny – uśmiecha się.

O dawnym hobby przypomniały mu dorastające dzieci. Jak wszyscy młodzi ludzie Marta i Jakub zaczęli odkrywać różne pasje. Jakub wybrał taekwondo, a jego siostra pływanie synchroniczne. Niestety, obie latorośle miały pecha, bo w sportach jakie dla siebie wybrali, doznali kontuzji.

Najpierw Jakub musiał zrezygnować ze wschodniej sztuki walki. Miał jedenaście lat. Było mi przykro gdy na niego patrzyłem i opowiedziałem mu o wędkarstwie rzutowym, pokazałem na czym ono polega. Szybko się wciągnął, a mi przypadła rola trenera – opowiada z dumą ojciec.

Zapisał się z synem do klubu w Legnicy, bo w Lesznie nie ma struktur klubowych. Po dwóch tygodniach trenowania zabrał Jakuba na pierwsze zawody, a młody od razu zdobył podium.
Trzy lata później dołączyła do nich Marta.

Pomyślałam, że fajnie spędzać więcej czasu z rodziną – zdradza nastolatka.

– Ludzie patrząc z boku myślą z lekceważeniem, cóż to za sztuka rzucanie wędkami. Mylą się jednak. Zawodnik musi brać pod uwagę prędkość i kierunek wiatru. Istotna jest także pozycja.

Cierpliwość się liczy! Cała reszta nie ma znaczenia – zauważa trzynastolatka.

Pewność siebie – dodaje Kuba.

Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 49. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*