Matura za 50% pkt? Dlaczego nie

Fot. arch

By zdać maturę, wystarczy obecnie uzyskać 30% wymaganych punktów na poszczególnych egzaminach z poziomu podstawowego. Część nauczycieli twierdzi, że pułap ten powinien być wyższy. Od pewnego czasu można usłyszeć głosy, że warto byłoby podnieść poprzeczkę do 50%. Co na to uczniowie i pedagodzy?

Dzisiaj sytuacja wygląda w ten sposób, że młodzież musi przystąpić na poziomie podstawowym do pisemnych egzaminów z języków polskiego i obcego oraz matematyki. Żeby otrzymać zaświadczenie o zdanej maturze, z każdego z nich muszą uzyskać co najmniej 30% punktów. Do tego dochodzą dwa egzaminy ustne: z języka polskiego i obcego (tu nie ma już poziomów), które również trzeba zaliczyć na co najmniej 30%. I tak w przypadku języka polskiego pisemnego maturzysta musi zdobyć minimum 21 z 70 punktów. Jedni mówią, że to bardzo mało, inni że i tak trzeba się namęczyć, żeby zakończyć zmagania sukcesem. Podczas gdy z językiem polskim większość maturzystów radzi sobie, gorzej jest z matematyką, która kilka lat temu dołączyła do grona obowiązkowych przedmiotów maturalnych.

Gdyby arkusze pozostawić w takim kształcie, jak obecnie i jednocześnie podnieść poprzeczkę na zaliczenie do 50%, zdawalność mogłaby bardzo się obniżyć – uważa Barbara Kochanek, dyrektorka I Liceum Ogólnokształcącego w Lesznie.

Zastrzega, iż jej zdaniem matematyka powinna być obowiązkowa na maturze, ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie wszyscy uczniowie mają ścisłe umysły i nie wszyscy przejawiają ścisłe zainteresowania.

Kiedyś uczniowie musieli wybrać na egzaminie trzy z pięciu zadań. Zaliczali go, jeżeli uzyskali co najmniej 50% punktów. Do tego trzeba było mieć rozwiązane prawie w całości co najmniej jedno zadania. Dziś do zdania matury wystarczy 30%, ale matematyka na maturze jest trudniejsza – dodaje Barbara Kochanek.

Nieco inaczej wygląda sytuacja ze wspomnianym już językiem polskim. Część nauczycieli ubolewa nad kryteriami, bowiem niegdyś bardziej rygorystycznie podchodzono np. do młodzieży, która nie radziła sobie z ortografią oraz interpunkcją. Kilka błędów ortograficznych dyskwalifikowało pracę maturalną. Teraz kilka błędów zazwyczaj nie przeważa o zdaniu lub nie matury, bowiem za brak poprawności w tym zakresie można stracić maksymalnie cztery punkty. Wielu młodych ludzi bardziej boi się ustnego egzaminu z języka polskiego, kiedy trzeba stanąć oko w oko z komisją egzaminacyjną i wygłosić przed nią dłuższy monolog. Na jego przygotowanie maturzysta ma wprawdzie 15 minut, jednak dla części uczniów kończących edukację w szkole średniej, konieczność dłuższego mówienia bywa niezwykle trudnym zadaniem.
Dodajmy, że aby zdać maturę, uczeń musi przystąpić co najmniej do jednego egzaminu na poziomie rozszerzonym. Tu nie ma jednak poziomu zdania lub niezaliczenia. Trzeba po prostu podejść do egzaminu.

Na razie nie podniesiono poprzeczki na maturze. Niewykluczone, że w przyszłości tak się jednak zdanie. Obecnie reforma edukacji wkracza do szkół podstawowych. Na koniec ośmioklasowej edukacji uczniowie będą zdawać egzamin, na który złoży się kilka odsłon (tak jak to do tej pory miało miejsce w przypadku egzaminu gimnazjalnego).

Kryteria i przykładowe arkusze sprawdzianu ósmoklasisty, które można znaleźć w sieci, pokazują, że niekoniecznie będzie on dla młodego człowieka bułką z masłem. Potwierdza to Edyta Zarembska-Marciniak, polonistka i metodyczka z Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Lesznie.

W arkuszu, w którym znajdą się polecenia z zakresu języka polskiego, uczniowie będą musieli odwołać się do lektury z kręgu
obowiązkowych. Jeśli tego nie zrobią, wypracowanie może zostać ocenione na 0 punktów
– zastrzega Edyta Zarembska-Marciniak. – Być może wkrótce bardziej wyśrubowane kryteria pojawią się również na maturze. W przypadku języka polskiego warto, by położono w ich zakresie większy nacisk na język. Nie tylko poloniści ubolewają nad postępującym coraz bardziej ubóstwem słownictwa.

Przypomina, że uczniowie technikum, oprócz matury, zdają również egzaminy potwierdzające kwalifikacje zawodowe.

Nie można porównywać poziomu trudności tych dwóch form, ale fakt jest taki, że aby zaliczyć egzamin zawodowy, z częścią teoretyczną trzeba poradzić sobie w co najmniej 50%, a praktyczną minimum 75 – dodaje Edyta Zarembska-Marciniak. – Uczelnie biją na alarm, że wielu absolwentów szkół średnich rozpoczynających studia prezentuje zbyt niski poziom wiedzy ogólnej. Podniesienie poprzeczki maturalnej mogłoby to zmienić.

Cały artykuł jest również dostępny w 16 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

[ult_dualbutton btn_hover_style=”Style 2″ btn_border_style=”solid” btn_color_border=”#eaeaea” btn_border_size=”1″ button1_text=”NEXTO” icon_link=”url:http%3A%2F%2Fbit.ly%2F29PKYcq|||” btn1_bghovercolor=”#dd6868″ button2_text=”EGAZETY” btn_icon_link=”url:http%3A%2F%2Fbit.ly%2F2a3mITH|||” btn2_bghovercolor=”#dd3333″ divider_text=”lub” divider_bg_color=”#dd3333″ title_font_size=”desktop:18px;” btn1_heading_style=”font-weight:bold;” btn2_heading_style=”font-weight:bold;”]

Autor artykułu: Anna Maćkowiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*