Miał wiedzę, wizję i odwagę. Jako pierwszy w kraju zaczął produkować keczup.

Brygada dojarek Fot. arch

Gruszki na wierzbie. Tak sąsiedzi z okolicznych dworków skwitowali plany Stanisława Fenrycha, który blisko 100 lat temu zdecydował się kupić podupadły majątek Pudliszki. Gospodarstwo rolne niczym nie wyróżniało się wówczas na tle innych, podobnych posiadłości. Jednak Fenrych miał wizję, zakasał rękawy i wziął się do pracy. Gdy został wyrzucony z wioski wkrótce po ataku Niemców na Polskę w 1939 roku, zostawiał za sobą doskonale zorganizowaną przetwórnię z zapleczem rolniczo-ogrodniczym. Wtedy zapewne nie przypuszczał, że choć przeżyje wojnę, nie będzie mu dane wrócić tutaj już nigdy, bo zabroni mu tego PRL. Nie mógł też przewidzieć, że jego upaństwowione dzieło przetrwa, a marka „Pudliszki” będzie rozpoznawalna w całej Polsce, choć obecnie w wydaniu… amerykańskim.

Stanisław Fenrych nie był rodowitym wielkopolaninem. Urodził się na Mazowszu, w Poniatowie w pobliżu Sierpca. Gdy miał kilka lat, rodzina przeprowadziła się pod Gniezno. Jego ojciec zarządzał tam dzierżawionym przez siebie gospodarstwem w majątku Archidiecezji Poznańskiej.
Młody Stanisław Fenrych podjął studia na wydziale rolnictwa i ogrodnictwa w Berlinie. Po śmierci ojca wrócił na wieś i pomagał matce zarządzać arcybiskupim gospodarstwem. Po kilku latach wydzierżawił podupadły majątek ziemski w Stroppen koło Góry Śląskiej. W 1917 roku postanowił rzucić to zajęcie i podjął pracę w Urzędzie Ziemskim w Poznaniu.

Kariera urzędnicza go jednak nie pociągała. Chciał wrócić na wieś. Okazja nadarzyła się wkrótce po wygranym powstaniu wielkopolskim. Wielu dotychczasowych właścicieli ziemskich narodowości niemieckiej postanowiło sprzedać gospodarstwa i wyjechać do Niemiec. W 1919 roku Stanisław Fenrych, razem ze szwagrem Zygmuntem Mikulskim i bratem Tadeuszem kupił majątek Pudliszki, na którym wcześniej gospodarował działacz Hakaty – organizacji mającej na celu germanizację Polaków.

Gospodarstwo liczyło blisko 1600 hektarów. W jego skład wchodziły także: gorzelnia, mleczarnia, tartak i cegielnia. Jak podaje Andrzej Miałkowski, autor książki biograficznej „Stanisław Fenrych”, już w 1919 roku zaczęto w Pudliszkach produkcję marmolady i powideł – na własne potrzeby.

Drogi gruntowe w majątku obsadzone były wówczas drzewami owocowymi – mówi Andrzej Miałkowski. – Stanisław Fenrych postanowił to wykorzystać. Na początku przetwory wykonywano w piwnicach pałacu. Wkrótce jednak rozpoczęto budowę nowych obiektów. Powstała przetwórnia konserw warzywnych i owocowych oraz mleczarnia. Produkcja ruszyła pełną parą w 1923 r.

Równolegle Fenrych zakładał sady owocowe i plantacje truskawek, malin, agrestu oraz porzeczek. Zamykarki do słoi i puszek kupił w Poznaniu, inne maszyny sprowadził z Niemiec. Po nasiona i sadzonki jeździł do wsi Dłoń. Tam poznał córkę zarządcy Teresę Boszulak, którą zatrudnił jako główną księgową w Pudliszkach. Młoda kobieta została wkrótce jego żoną.

Sąsiedzi Fenrycha trochę prześmiewali jego zamierzenia, stąd porównanie do gruszek na wierzbie – podkreśla Andrzej Miałkowski. – Stanisław nie traktował tych opinii poważnie, a nawet wykazał się poczuciem humoru. W 1928 roku przyjął za znak firmowy Pudliszek właśnie gruszki na wierzbie. lg

Cały artykuł w 16. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*