Miłosne perfumy od wróżki Anett

Aneta Żeromska czyli wróżka Anett Toya z Gostynia wróży od lat i jest wielką miłośniczką tarota egipskiego. Fot. archiwum
Aneta Żeromska czyli wróżka Anett Toya z Gostynia wróży od lat i jest wielką miłośniczką tarota egipskiego. Fot. archiwum

Czy magia i uroda mogą iść ze sobą w parze? Jak najbardziej! To gra do tej samej bramki. Bo jak inaczej można nazwać wszystkie kobiece rytuały poprzedzające randkę? Makijaż, strój, piękny zapach i zaklinanie rzeczywistości, by miłość była spełniona? Aneta Żeromska, wróżka z Gostynia, doskonale łączy obie te dziedziny. Jest ekspertem od urody i czarów. A jej najnowszym dzieckiem zrodzonym z miłości do obu tych dziedzin życia są autorskie perfumy Anett Toya.

Anecie Żeromskiej zawsze towarzyszyły przeczucia. Już jako dziecko wiedziała, że coś ważnego za moment wydarzy się w rodzinie.

– Wyczuwało się zazwyczaj te przykre wydarzenia, jak zbliżającą się śmierć kogoś bliskiego. Nie chwaliłam się więc swoim darem, bo któż chciałby przynosić złe nowiny? – pyta retorycznie Aneta Żeromska.

Zbuntowana nastolatka

Lata mijały, a ona z wyczulonej na otaczającą ją rzeczywistość dziewczynki stała się nastolatką z nastoletnimi problemami.

– W tamtym okresie nieszczególnie pielęgnowałam swój talent – wyznaje.

Oczywiście nadal przytrafiały jej się niewytłumaczalne historie.

– Któregoś dnia, podczas rodzinnej imprezy, mój pierścionek nagle skurczył się na palcu i zaczął cisnąć – relacjonuje. – Palce w ogóle mi nie spuchły! – tłumaczy.

Nazajutrz poszła do jubilera. Nie było innej rady niż rozcięcie biżuterii.

Już wówczas byłam przekonana, że to moja energia daje o sobie znać, ale nadal to zignorowałam – mówi.

Chciała być zwyczajną nastolatką. Swój dar w tamtym okresie traktowała, jak niedogodność.

Na życie spoglądałam praktycznie. Skończyłam szkołę kosmetyczną i w 1997 roku, mając 26 lat, otworzyłam własny gabinet urody – relacjonuje.

To były trudne czasy dla młodych prowadzących działalność gospodarczą. Musiała zakasać rękawy i twardo stąpać po ziemi, by zawojować rynek.

Na szczęście piękno i uroda były jej pasją, a pasja to przepustka do sukcesu. Uszczęśliwiała kobiety poprawiając ich urodę i dzięki temu sama czuła się szczęśliwa. To było właśnie to, co chciała w życiu robić.

– Muszę jednak przyznać, że w pracy też ciągle towarzyszyły mi przeczucia – wyznaje.

Dokładnie wiedziała, kto za chwilę zapuka do drzwi gabinetu chociaż ta osoba nie była umówiona.

Przepraszam, że bez zapowiedzi. Ja tylko na brewki. Znajdzie dla mnie chwilę?– składała niezapowiedzianą wizytę pani Halinka.

W takich chwilach pani Aneta z szerokim uśmiechem mówiła, że przeczuwała tę wizytę i jeśli tylko mogła przyjmowała niezapowiedziane klientki.

Dbanie o urodę ma terapeutyczny charakter, a ja uwielbiam sprawiać ludziom radość. Taka niezapowiedziana klientka potrzebowała mnie bardziej niż mogłoby się wydawać – uśmiecha się pani Aneta.

Kobiety doskonale wiedzą, że salony fryzjerskie czy kosmetyczne to specyficzne miejsca. Tu się relaksujemy, regenerujemy siły, wymieniamy się kobiecymi tajemnicami, czasem narzekamy na mężów czy dzieci. Zawsze jednak opuszczamy gabinety odmłodzone i zregenerowane nie tylko fizycznie, ale także duchowo…

Pani ma dar!

Z moimi klientkami zawsze miałam świetny kontakt. Rozmawiałyśmy na wiele życiowych tematów. Panie opowiadały o sobie, a przy okazji zastanawiały się, jak potoczy się ich życie, jak rozwinie relacja z partnerem, czy otrzymają awans, czy mąż znajdzie posadę. Jaki będzie wynik badań lekarskich….– wylicza A. Żeromska.

Jak świat światem kobiety wybiegają w przyszłość zamartwiając się o szczęście, zdrowie i bezpieczeństwo bliskich.

W takich chwilach mówiłam, co czuję, a moje proroctwa na ogół się sprawdzały – tłumaczy gostynianka.

Pani jest dobrą wróżką. Powinna pani zacząć wróżyć – coraz częściej słyszała od klientek.

Z ciekawości, razem ze swoją dwunastoletnią wówczas córką pani Aneta zaczęła śledzić programy ezoteryczne w telewizji.

W tamtym okresie nawet córka zaczęła mnie zachęcać do zgłębiania ezoterycznej wiedzy -wyznaje A. Żeromska.

Pierwsza talia

I w końcu kupiła swoją pierwszą talię kart tarota i… samouczek. Wciągnął ją ten świat. Im głębiej w niego wchodziła, tym bardziej pociągał ją tarot egipski.

W gabinecie kosmetycznym, gdy przypadkiem wspomniałam o tarocie, natychmiast otrzymywałam prośby o wróżenie. W jednej chwili z kosmetyczki przeistaczałam się we wróżkę – śmieje się pani Aneta.

I świetnie sobie radziła w obu rolach do czasu, aż dostała propozycję udziału w telewizyjnym programie ezoterycznym. To było 6 lat temu. Programy nagrywane były w studio oddalonym od jej rodzinnej miejscowości kilkaset kilometrów. Była zmęczona dojazdami, a kiedy zostawała na jakiś czas w innym mieście, tęskniła za bliskimi. A w każdej wolnej chwili po powrocie do domu jako kosmetyczka starała się dopieszczać swoje klientki. Żyła w dużym pędzie. Ostatecznie postanowiła zamknąć gabinet kosmetyczny i została wróżką na pełen etat.

Jej fascynacja Egiptem była tak duża, że jako Anett Toya stała się specjalistką w tarocie egipskim i opracowała własny system stawiania kart.

Oczy Egipcjanek

Kiedy pojechała do Egiptu nieco rozczarowało ją to, co zobaczyła.

Ten fascynujący stary, magiczny Egipt z moich wyobrażeń zderzył się z turystyczną rzeczywistością. Ale coś pozostało niezmienne, fascynujące, prastare – kobieca uroda, makijaże, te oczy, które były bramą do kobiecych dusz …– mówi Anett Toya.

Nie da się ukryć, że w starożytnym Egipcie makijaż miał charakter nie tylko estetyczny, ale też magiczny, a Egipcjanie zabierali swoje kosmetyki także do groby, by służyły im po tamtej stronie.

Fascynacja magią piramid i tarotem egipskim nie osłabiła więc fascynacji pani Anety kobiecą urodą i magią piękna. Tylko ją podsyciła i uruchomiła wyobraźnię.

Wpadłam na pomysł, żeby stworzyć perfumy, które dodadzą energii, uwiecznią młodość -zdradza.

Początkowo pomysł wydał się jej się irracjonalny, bo jak zwykły człowiek bez laboratorium może stworzyć własne perfumy?

Wiedziałam jednak czego chcę! Chciałam by moje autorskie perfumy zawierały szafran, który wykorzystywany był przez starożytnych Egipcjan do upiększających rytuałów. Aby zniwelować nieco jego dominację pomyślałam, że warto dodaćmiętę egipską – opowiada.

Kiedy pomysł był gotowy poszukała producenta perfum i powiedziała, czego oczekuje.

Tworzenie perfum ma w sobie coś z alchemii, a ona trafiła na świetnego alchemika. Nie miał co prawda alembików lecz nowoczesne probówki.

I wyczarował dla mnie perfumy o jakich mu opowiedziałam. W męskim zapachu także dominuje szafran, ale przełamałam go czarną herbatą. Męskie perfumy od Anett Toya zwiększają wydzielanie męskich feromonów, więc czynią mężczyzn atrakcyjniejszymi erotycznie – zdradza wróżka.

Przynoszą efekt bo jej ostatni klient przyszedł niepewny losu swojego związku.

Powróżyłam, przeprowadziłam rytuał miłosny i wyszedł z perfumami. Dziś mieszka z partnerką i deklaruje, że jest szczęśliwy. Takie zakończenia uwielbiam – cieszy się.

Perfumy które stworzyła mają nie tylko przemyślany skład, ale także wygląd. Piramida na opakowaniu symbolizuje pozytywną energię. Ma przyciągać zdrowie, urodę, miłość i bogactwo. W damskich perfumach dominuje czerwień i złoty, w męskich kolor szary i zielony – mówi wróżka.

Jej historia zatoczyła koło. Z kosmetyczki stała się wróżką a teraz znów wróciła do pierwotnej pasji.

Perfumy od Anett Toya mają pomóc z zachowaniu młodości. Fot. archiwum
Perfumy od Anett Toya mają pomóc z zachowaniu młodości. Fot. archiwum

To wszystko jest spójne bo makijaż czy perfumy mają w sobie coś z czarodziejskich zaklęć. Wystarczy uwierzyć w ich tajemną moc, a wszyscy zobaczą nie tylko nasze wewnętrzne, ale także to zewnętrze piękno – zapewnia gostyńska wróżka.

Karolina Bodzińska