Mniejsze plony, ale cukier będzie

Ceny cukru nie powinny wzrosnąć, gdyż w magazynach zalegają zapasy z poprzednich lat. Fot. archiwum NM
Ceny cukru nie powinny wzrosnąć, gdyż w magazynach zalegają zapasy z poprzednich lat. Fot. archiwum NM

Już wczesną jesienią, gdy rozpoczynała się ubiegłoroczna kampania cukrowa, rolnicy oraz cukrownicy patrzyli na nią z obawami. Buraki rosnące na polach były mniejsze, a liście z powodu zbyt małej ilości wody były zwiędnięte. Wszystkie te elementy wskazywały na to, że plony będą niższe. Niestety, znalazło to potwierdzenie w rzeczywistości.

– Tak źle nie było dawno – mówi Roman Lubiński, plantator buraków z gminy Czempiń. – Z hektara zebrałem średnio ok. 50 ton. Polaryzacja, czyli zawartość cukru też nie była rewelacyjna, bo oscylowała wokół 16,5%. Swoje zrobiła niestety susza. Najbardziej dotknęła producentów upraw okopowych m.in. buraków i ziemniaków. Jeżeli się powtórzy kolejny raz, plantacje, na których nie ma deszczowni, nie będą miały racji bytu. Który rolnik będzie mógł sobie jednak na nią pozwolić.

Nieco inaczej zakończoną 30 grudnia, a więc o tydzień wcześniej niż planowano kampanię cukrową ocenia Jacek Pietrowiak, dyrektor Cukrowni Gostyń, wchodzącej w skład koncernu Pfeifer und Langen. Jak przyznaje, surowca było mniej, jednak zadowolony jest z samego przebiegu kampanii.

– W normalnych sezonach, kiedy nie występowała susza, plantatorzy z hektara odstawiali nam ponad 65 ton buraków – opowiada Jacek Pietrowiak. – Podczas zakończonej niedawno kampanii średnio było to o kilka ton mniej. Średnia wyniosła 59 ton z hektara. Niższa też była polaryzacja. Średnia jej wartość wyniosła 17%. Wszystko to jest skutkiem zbyt małej ilości opadów w czerwcu, lipcu i sierpniu kiedy to rośliny potrzebują ich najwięcej.

Pozytywnym aspektem tegorocznej kampanii z perspektywy cukrowników był jej sam przebieg. Aura wyjątkowo sprzyjała procesom technologicznym. Nie było żadnych problemów, aby surowiec dowieźć z pól do cukrowni. Do gostyńskiego zakładu dostarczono go w liczbie ponad 700 tys. ton.

Wyprodukowaliśmy z niego prawie 110 tys. ton cukru – tłumaczy Jacek Pietrowiak. – Pewnym problemem dla nas była zbyt duża ilość azotu alfa-aminowego, którego występowanie skutkuje większą ilością melasy.

Oprócz melasy innymi produktami ubocznymi wytwarzanymi w cukrowni jest wapno defekosaturacyjne i wysłodki. W szczególny sposób na te drugie było w tym roku ogromne zainteresowanie ze strony rolników. Na bieżąco trafiało ono do ich silosów. W obliczu niższych zbiorów kukurydzy, która stanowi podstawę paszy dla bydła, będą one jej uzupełnieniem.

– Cukru wyprodukowano mniej w skali całego kraju – dodaje Jacek Pietrowiak. – Podobnie jest też w innych krajach europejskich, m.in. we Francji czy w Niemczech. Cena cukru nie powinna jednak w najbliższym czasie jakoś drastycznie wzrosnąć. Przede wszystkim dlatego że w magazynach zalegają zapasy z poprzednich lat. Ponadto w naszej branży rynek jest globalny. Ważnymi graczami są m.in. Brazylia czy kraje afrykańskie.

Wydawałoby się, iż zmartwieniem dla cukrowników powinny być plany rządu, by od początku kwietnia wprowadzić podatek cukrowy. Jego nałożenie może skutkować niższym popytem na białe, słodkie kryształki. Według dyrektora Jacka Pietrowiaka wcale nie musi być to mocno dotkliwe dla branży.

– Wyższe stawki tego podatku mają podobno dotyczyć m.in. słodzików, które są znacznie bardziej szkodliwe od naturalnego cukru – twierdzi Jacek Pietrowiak. – Ci, którzy lubią słodkie produkty, raczej z nich nie zrezygnują, a być może wybiorą te z dodatkiem zdrowszego od słodzików cukru. Jak się zachowa rynek w obliczu tych zmian, zobaczymy jednak dopiero po jakimś czasie od wejścia zmian w życie.

Gerwazy Konopczyński