Monika oddała swój szpik „bratu” ze Stanów

Monika zachęca do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku. Fot. archiwum

Monika Kowalczak pochodzi z Kościana, ukończyła liceum o profilu wojskowym w ZSP w Nietążkowie. Kiedy zapisywała się w bazie dawców szpiku, miała nadzieję, że kiedyś uratuje komuś życie. Tak też się stało. Oddała szpik mężczyźnie z USA.

Monika jest osobą pełną pasji i empatii. Uwielbia strzelectwo sportowe i często można ją spotkać na strzelnicy LOK w Kościanie. Udziela się przy organizacji zawodów i turniejów. Inną pasją Moniki jest pomaganie.

Od zawsze temat białaczki był mi znany. Moja mama w dzieciństwie na nią zachorowała i zawsze uświadamiała mnie i siostrę, że warto pomagać i jak bardzo życie jest cenne. Siostra oddaje honorowo krew, a ja oddałam cząstkę siebie w formie komórek macierzystych – mówi Monika.

W ZSP w Nietążkowie do którego uczęszczała, w czasie Dnia Dawcy wyjaśniano uczniom, w jaki sposób oddaje się szpik i jak wyglądają poszczególne procesy. W bazie dawców zarejestrowała się, gdy skończyła 18 lat. Mama o tym nie wiedziała. Pewnego dnia dostała wiadomość mailem, że znaleziono jej bliźniaka genetycznego, który choruje na białaczkę. Pobiegła do rodziców powiedzieć, co się stało.

– Oboje płakali, a ja cała drżałam, lecz byłam pewna, że chcę pomóc i kolejnego dnia z rana oddzwoniłam do fundacji. Z każdym krokiem było więcej strachu, ale i też ciekawości, komu pomagam – dodaje.

Gdy po pierwszym badaniu krwi okazało się, że jest 100% zgodności, była szczęśliwa. Po badaniach wstępnych już nie było tak kolorowo. Cały proces musiał zostać przerwany ze względu na wyniki jej i biorcy.

– Potwornie płakałam. Po dwóch tygodniach było już wszystko w porządku i przystąpiliśmy do ostatniego etapu. Pobranie szpiku odbyło się z krwi obwodowej, czyli zastrzyki przez kilka dni i znów igły. Ale czego się nie robi dla bliźniaka, który bardziej cierpi – mówi Monika.

Jak opowiada, w dniu pobrania było dużo śmiechu i radości, a personel był przemiły. Monika pojechała na pobranie z mamą.

– Jestem szczęśliwa, że mogłam „spłacić dług” i ofiarować życie starszemu ode mnie mężczyźnie, tak jak moja mama otrzymała je kiedyś od niespokrewnionego dawcy. Nadal do mnie nie dociera to, co się stało. Każdego w wieku 18-55 lat zachęcam do rejestracji na stronie www.dkms.pl/pl/zostan-dawca – zachęca szczęśliwa Monika Kowalczak.

Andrzej Rajewicz