„Musimy być czujni do końca. Finisz rozgrywek zapowiada się emocjonująco”

Józef Dworakowski Fot. mac

Z Józefem Dworakowskim, prezesem stowarzyszenia Unia Leszno i akcjonariuszem Unia Leszno SSA, rozmawia Mariusz Cwojda

Tylko jeden mecz pozostał do rozegrania (z Betardem Spartą Wrocław w Lesznie) i grubą kreską możemy podkreślić rundę zasadniczą. Bilans na dziś to dziewięć zwycięstw, dwa remisy i dwie porażki. Jest Pan zadowolony z wyników?
Znajdujemy się na pierwszym miejscu w tabeli i awansowaliśmy do play off. Mecz z Grudziądzem pokazał, że w lidze nie ma słabych drużyn. Musimy być czujni do końca. Jeden, drugi przegrany start, przypadkowe wykluczenie i robi się gorąco. Zwycięstwa oczywiście cieszą. Z porażek musimy wyciągać wnioski, żeby podobne sytuacje się nie powtarzały.

Jaka była przyczyna przegranych meczów w Tarnowie i Częstochowie? Mistrz Polski zlekceważył przeciwnika?

Muszę przyznać, że trochę tak to wyglądało. Chyba zabrakło koncentracji. Jak to my nie wygramy w Tarnowie, gdy w 13 biegu prowadzimy i posiadamy przewagę w zawodach. Zabrakło przede wszystkim koncentracji na starcie i drugi popełniony grzech brak obserwacji nawierzchni toru. To w dzisiejszym żużlu jest szalenie ważny element rywalizacji sportowej. Gospodarz poleje tor wodą lub przejedzie po nim równiarka i na to musimy uważać. My prowadząc kilkoma punktami popełniliśmy błędy, które odwróciły losy meczu. Temat położyli wszyscy w naszym zespole, od góry do dołu, zawodnicy i osoby prowadzące zespół, odpowiedzialni za wynik.

Czy Jarosław Hampel ma już za sobą problemy sprzętowe? Co dzieje się z Piotrem Pawlickim, który udane występy przeplata słabymi?

Każdy z naszych zawodników miał przysłowiowego doła w tym sezonie. Na szczęście, mocniej popracowali w okresie, gdy mieliśmy ligową przerwę. Jedni lepiej, drudzy gorzej, ale większość chłopaków wyszła na prostą i uporała się z małymi perturbacjami sprzętowymi. Nawet dzisiaj w meczu z GKM-em nasi najlepsi zawodnicy zaliczyli wpadki. Piotr Pawlicki jest dobrym zawodnikiem, tylko musi więcej popracować przy motocyklach.

Fogo Unia posiada w składzie doświadczonych zawodników. Tytuł mistrzowski zobowiązuje, więc nie powinny przytrafiać się wpadki.
Może zabrzmi to banalnie, ale w tym sezonie aura nie sprzyjała. Było bardzo gorąco, silniki ostro dostały w kość. Sprzęt w takich warunkach przechodził prawdziwe testy wytrzymałości. Mam nadzieję, że pozostałe mecze nie będą rozgrywane w upałach jak nam towarzyszyły do tej pory. Uczulam drużynę i powtarzam zawodnikom, że we wrześniu pogoda będzie inna niż w upalne lato. Muszą to wziąć pod uwagę. Co jeszcze zauważam. Nasi zawodnicy mają dobry sam moment startu. Ale jeśli przydarzy się im mecz, w którym nie mogą dociągnąć i być szybszym od przeciwnika na 30 metrach za startem robi się kłopot. Podam przykład, mecz z Grudziądzem. Dobrze przygotowany tor. Zawodnicy wykręcają dobre czasy na poziomie 59 sekund z haczykiem. Tydzień wcześniej podczas finału indywidualnych mistrzostw Polski wyniki były dużo gorsze. Zawodnicy kręcili czas 62 i 63 sekundy. Piotr Pawlicki zdobywa mistrzostwo Polski, a dzisiaj sami państwo widzieli. Każdy mecz jest inny.

Oprócz mistrza Polski w play off wystąpią drużyny z Gorzowa, Wrocławia i Częstochowy. Pan ma swojego upatrzonego przeciwnika w półfinale?
Nie ma znaczenia, czy pojedziemy z jednym, drugim lub trzecim rywalem. Każdy będzie chciał z nami wygrać. Musimy być bardzo skoncentrowani na wyjeździe. Wychodzę z założenia, że punkty przywiezione z wyjazdu będą kluczowe i być może decydujące w ostatecznym rozrachunku.

To zapytam inaczej, który przeciwnik w finale play off pozwoli zapełnić do ostatniego miejsca stadion im. Alfreda Smoczyka?
Finał zawsze jedziemy przy pełnej widowni. Bez znaczenia, kto będzie naszym rywalem. Proszę mi wierzyć, na finale trybuny będą pełne.

Cały artykuł jest również dostępny w 33 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Mariusz Cwojda

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*