Muzyka, patchwork i flamenco, czyli co gra w duszy Martyny

Martyna Szymkiewicz fot. arch

Wszystko zaczęło się od tego, że jako mała dziewczynka bardzo chciała grać na jakimś instrumencie. Padło na skrzypce, które wybrała dla niej mama. Naukę zaczęła w wieku pięciu lat. Oprócz tego uczęszczała na zajęcia baletowe i plastyczne.

Na lekcje gry chodziłam dwa razy w tygodniu. To jednak nie wszystko, bo nauka w szkole muzycznej, to także zajęcia teoretyczne, śpiew w chórze, gra w zespołach kameralnych oraz oczywiście samodzielne i codzienne ćwiczenie – mówi Martyna Szymkiewicz.

W międzyczasie pojawił się też fortepian i zajęcia z emisji głosu. Martyna jest absolwentką poznańskiej Akademii Muzycznej na wydziale instrumentów smyczkowych w klasie skrzypiec oraz certyfikowanego kursu przygotowującego do prowadzenia zajęć gordonowskich. Mówi też, że miło wspomina szkołę muzyczną w Lesznie, bo tam spędziła sporą część dzieciństwa.

Pochodzę z domu, w którym muzyka jest obecna od paru pokoleń. To właśnie z nią związana jest moja codzienność, a przy tym droga zawodowa. Uczę gry na skrzypcach i fortepianie, prowadzę również zajęcia umuzykalniające według teorii Gordona dla najmłodszych. Polegają one na tym, że wspólnie z rodzicami śpiewamy, rytmizujemy i „zanurzamy” dzieci w bogatym świecie dźwięków. Pośpiewać przychodzą też panie w ciąży – tłumaczy Martyna.

Twórca wspomnianej teorii, profesor Edwin Elias Gordon – amerykański psycholog muzyki i jazzman – opisał poszczególne etapy w rozwoju zdolności muzycznych małych dzieci oraz tzw. kolejność uczenia się. Porównał sposób, w jaki uczymy się muzyki do nauki języka ojczystego. Najpierw mówimy do niemowlaka, otaczamy go bogatym środowiskiem bodźców nie oczekując, że nam odpowie. Dziecko powoli składa coraz to dłuższe zdania i możemy powiedzieć, że improwizuje w języku. Dopiero wtedy jest gotowe do nauki czytania i pisania.

Z muzyką jest podobnie: otaczamy dziecko bogatym, różnorodnym środowiskiem dźwięków, śpiewamy, rytmizujemy. Podczas takiego nieformalnego kierowania mamy szansę przygotować dziecko zarówno do swobodnego improwizowania muzycznego, jak i podjęcia nauki gry na instrumencie. Najmłodsza grupa to dzieci do drugiego roku życia – wyjaśnia Martyna.

Szymkiewicz wymienia mnóstwo zalet tych zajęć i to począwszy od rozwoju wrodzonych zdolności muzycznych, lepszej koordynacji ruchowej przez wspomaganie pracy logopedów i przygotowanie do gry na instrumencie. Kobieta obserwuje, jak jej mali uczniowie rozwijają się. Niektórzy z absolwentów tych zajęć grają świetnie na skrzypcach, fortepianie i są już uczniami szkół muzycznych.

Warto rozwijać zdolności muzyczne niezależnie od tego, czy dziecko wybierze w przyszłości muzyczną drogę. Kontakt z muzyką stymuluje obie półkule mózgu, wspomaga zarówno logiczne, jak i abstrakcyjne myślenie oraz kreatywność. Z informacji zwrotnych od rodziców wiem, że później dzieci lepiej radzą sobie z nauką języków obcych i przedmiotami ścisłymi – mówi Szymkiewicz. Natalia Kurpisz

Cały artykuł dostępny jest w 6 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*