Na pohybel wandalom

fot. S. Skrobała

Pogoda sprzyja, więc warto wybrać się na spacer, choćby do parku. Najbliżej mam do Parku Jonstona. W młodości często tędy przechodziłem w drodze do szkoły. Poza ławkami i piaskownicami nie było tu żadnych urządzeń do zabawy. Teraz, zwłaszcza w weekendy, zawsze tu tłoczno, bo i atrakcji przybyło. A będzie jeszcze lepiej, o ile nie zepsują tego wandale.

Park koło „siódemki” to w dużej części byłe leszczyńskie cmentarze. Ten od zachodu jeszcze w latach 60. XX wieku, gdy zacząłem chodzić do szkoły, był dla nas „ziemią zakazaną”. Za wysokim murem znajdował się stary cmentarz katolicki, na którym nie chowano już zmarłych, ale znajdowały się tam piękne grobowce, jakie dziś można podziwiać już tylko na nekropoliach typu Stare Powązki w Warszawie czy Cmentarz Rakowicki w Krakowie. Baliśmy się tam chodzić, choć starsi chłopacy grasowali po grobach, udowadniając sobie i rówieśnikom, jacy to oni są odważni. Teren ten był też odwiedzany i ograbiany przez zwykłe cmentarne hieny.

Ostatecznie na początku lat 70. go zlikwidowano i urządzono park. Uczyniono z nim podobnie jak wcześniej ze znajdującą się na północ od szkoły dawną nekropolią kalwińską, przerobioną na park po II wojnie światowej. Jedynie najnowszy fragment Parku im. Jana Jonstona, ten przy ul. Boh. Westerplatte, był od początku pomyślany jako teren zielony, a największą jego atrakcją jest do dziś fontanna. Pod koniec lat 70. na trawniku między alejkami spacerowymi pojawiły się rzeźby, o których do niedawna niewiele było wiadomo – co przedstawiają i kto jest ich autorem?

Tę poważną lukę, po prawie 40 latach, postanowiła naprawić nowa władza, ustawiając szklane tablice informacyjne. I dziś w końcu wiemy, co „artyści mieli na myśli”. Projekty tych rzeźb powstały w 1978 roku na plenerze zorganizowanym przez Urząd Wojewódzki i placówki kultury w Lesznie z przeznaczeniem dla terenów zielonych w stolicy nowo powstałego województwa leszczyńskiego. W plenerze wzięło udział 17 artystów, ale rok później udało się znaleźć sponsorów na ustawienie „tylko” dziewięciu rzeźb.

Ten cudzysłów cytuję za autorami podpisów na szkle. Dla mnie to nie „tylko”, ale „aż” dziewięć rzeźb, które możemy jeszcze podziwiać w przestrzeni miasta, z tego zdecydowaną większość w parku przy ul. Boh. Westerplatte. Niestety, jedną ze szklanych tablic informacyjnych uszkodzili już wandale i to nie jest jedyny tego typu akt dewastacji w odnawianym parku. Zbito też umieszczone w podłodze altanki oświetlenie, poza tym zostały popisane drewniane stoliki w altanie. Wcześniej kilka razy zniszczono świąteczne iluminację na rynku aż w końcu Enea przed terminem rozebrała dekorację.

Cóż można zrobić z wandalami? Nie da się przy każdej nowej ławce, oświetleniu czy innym elemencie małej architektury postawić strażnika miejskiego żeby tego pilnował. Miasta nie stać też na monitoring każdego skweru. Pozostaje zaapelować do współziomków o opamiętanie się i ewentualne donosy obywatelskie na tych, którzy dopuścili się tych mało chlubnych czynów. W tym roku w Parku Jonstonsa za ponad 550 tys. zł powstanie w miejsce starej nowoczesna fontanna. Będzie zautomatyzowana ze zmiennymi strumieniami wody, a całość będzie podświetlana. Wszystko to cieszyć będzie nasze oczy, ale pod warunkiem, że ktoś tego nie zepsuje. Na pohybel parkowym wandalom!

Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*