Na „Najlepszym” nie zmrużyłem oka

55
fot. mac

Hasło – Polak potrafi, pasuje do tych przypadków jak ulał. Kwitnie bowiem handelek tańszymi biletami do kina czy wejściówkami na siłownię, rozprowadzonymi przez korporacje czy też firmy z budżetówki. Ważne żeby pracowało tam sporo ludzi, bo wtedy zysk dla oferującego bilety jest większy, nawet jeśli wejściówki jednostkowo są tańsze.

Czasami i mnie udaje się skorzystać z tego procederu i wówczas np. częstotliwość wizyt w kinie wzrasta. Jest jednak ryzyko – takie wizyty powszednieją, a jak film kiepski, zdarza się przysypianie. Jednocześnie jest to najkrótsza recenzja dla oglądanego filmu. Dobry – oglądam z zaciekawieniem, słaby – przesypiam. Ostatnio z Morfeuszem walczyłem na „Morderstwie w Orient Expressie”, mimo świetnej obsady (Johnny Depp, Penelope Cruz, Michelle Pfeiffer) i znanego reżysera (Kenneth Branagh), natomiast cienia zmęczenia nie powodował polski film „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego.

Film to już głośny, bo rozpisywali się o nim nie tylko recenzenci z ogólnopolskich mediów. lecz również lokalna prasa, w tym Panorama Leszczyńska. Film zrealizowany jest na kanwie życia Jerzego Górskiego, triathlonisty z Legnicy, a wcześniej walczącego z nałogiem narkomana. Pan Jerzy jest dziś uznanym autorytetem w biegach i różnych odmianach „ironmana”, czyli biegu triathlonowego na gigantycznych dystansach. W 1990 roku wygrał on najbardziej prestiżowy Double Ironman w amerykańskiej Alabamie, uznawany za nieoficjalne mistrzostwa świata. Musiał przepłynąć 7,6 km, przejechać 360 km na rowerze i przebiec 84,4 km. Ten morderczy dystans pokonał wówczas w niecałe 25 godzin, a jak to wyglądało można obejrzeć w filmie. Przy okazji – ustanowiony w czerwcu tego roku rekord świata w tej konkurencji wynosi obecnie 20 godzin i należy też do Polaka, Roberta Karasia.

Jerzy Górski ma też związek z naszym regionem. Otóż co roku organizuje on w Zakładzie Karnym w Rawiczu bieg półmaratoński zwany: „Złota setka. Bieg ku wolności”. Więzienne klimaty nie są mu obce, gdyż w młodości, gdy był ćpunem i okradał apteki, a także wpadał na produkcji kompotu, często trafiał do milicyjnego aresztu. Dostał nawet wyrok – dwa lata więzienia. Nie tylko siedział, ale był też bliski fizycznego kresu, co, niestety, spotkało jego dziewczynę, zresztą córkę komendanta milicji i matkę ich wspólnego dziecka. On jednak przeżył dzięki bieganiu i ogólnie sportowi. Pierwsze kilometry przebiegł w ośrodku Monaru Marka Kotańskiego, gdzie mozolnie wychodził z nałogu.

Nie będą wam opowiadał całej treści filmu, bo można go jeszcze obejrzeć w kinach. Powiem tylko, że warto się na niego wybrać, gdyż opowiada on nieprawdopodobną historię na kanwie prawdziwego życia. A sama obsada filmu jest znakomita: w głównej roli wystąpił Jakub Gierszał, a poza tym m.in. Arkadiusz Jakubik (jako kierownik basenu, który nie umie pływać), Janusz Gajos (w długich włosach w roli Kotańskiego) czy Artur Żmijewski (jako ojciec brutal) i Magda Cielecka (matka na którą mógł zawsze liczyć). Nie wiem, jaką frekwencję ma w tej chwili ten film, ale w ocenie internautów portalu Filmweb zasługuje na 8,2 na 10, czyli wysoką ocenę. Dla mnie najlepszym gustomierzem jest owe przysypianie. Na „Najlepszym” nie zmrużyłem oka! Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*