Na „Najlepszym” nie zmrużyłem oka

fot. mac

Hasło – Polak potrafi, pasuje do tych przypadków jak ulał. Kwitnie bowiem handelek tańszymi biletami do kina czy wejściówkami na siłownię, rozprowadzonymi przez korporacje czy też firmy z budżetówki. Ważne żeby pracowało tam sporo ludzi, bo wtedy zysk dla oferującego bilety jest większy, nawet jeśli wejściówki jednostkowo są tańsze.

Czasami i mnie udaje się skorzystać z tego procederu i wówczas np. częstotliwość wizyt w kinie wzrasta. Jest jednak ryzyko – takie wizyty powszednieją, a jak film kiepski, zdarza się przysypianie. Jednocześnie jest to najkrótsza recenzja dla oglądanego filmu. Dobry – oglądam z zaciekawieniem, słaby – przesypiam. Ostatnio z Morfeuszem walczyłem na „Morderstwie w Orient Expressie”, mimo świetnej obsady (Johnny Depp, Penelope Cruz, Michelle Pfeiffer) i znanego reżysera (Kenneth Branagh), natomiast cienia zmęczenia nie powodował polski film „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego.

Film to już głośny, bo rozpisywali się o nim nie tylko recenzenci z ogólnopolskich mediów. lecz również lokalna prasa, w tym Panorama Leszczyńska. Film zrealizowany jest na kanwie życia Jerzego Górskiego, triathlonisty z Legnicy, a wcześniej walczącego z nałogiem narkomana. Pan Jerzy jest dziś uznanym autorytetem w biegach i różnych odmianach „ironmana”, czyli biegu triathlonowego na gigantycznych dystansach. W 1990 roku wygrał on najbardziej prestiżowy Double Ironman w amerykańskiej Alabamie, uznawany za nieoficjalne mistrzostwa świata. Musiał przepłynąć 7,6 km, przejechać 360 km na rowerze i przebiec 84,4 km. Ten morderczy dystans pokonał wówczas w niecałe 25 godzin, a jak to wyglądało można obejrzeć w filmie. Przy okazji – ustanowiony w czerwcu tego roku rekord świata w tej konkurencji wynosi obecnie 20 godzin i należy też do Polaka, Roberta Karasia.

Jerzy Górski ma też związek z naszym regionem. Otóż co roku organizuje on w Zakładzie Karnym w Rawiczu bieg półmaratoński zwany: „Złota setka. Bieg ku wolności”. Więzienne klimaty nie są mu obce, gdyż w młodości, gdy był ćpunem i okradał apteki, a także wpadał na produkcji kompotu, często trafiał do milicyjnego aresztu. Dostał nawet wyrok – dwa lata więzienia. Nie tylko siedział, ale był też bliski fizycznego kresu, co, niestety, spotkało jego dziewczynę, zresztą córkę komendanta milicji i matkę ich wspólnego dziecka. On jednak przeżył dzięki bieganiu i ogólnie sportowi. Pierwsze kilometry przebiegł w ośrodku Monaru Marka Kotańskiego, gdzie mozolnie wychodził z nałogu.

Nie będą wam opowiadał całej treści filmu, bo można go jeszcze obejrzeć w kinach. Powiem tylko, że warto się na niego wybrać, gdyż opowiada on nieprawdopodobną historię na kanwie prawdziwego życia. A sama obsada filmu jest znakomita: w głównej roli wystąpił Jakub Gierszał, a poza tym m.in. Arkadiusz Jakubik (jako kierownik basenu, który nie umie pływać), Janusz Gajos (w długich włosach w roli Kotańskiego) czy Artur Żmijewski (jako ojciec brutal) i Magda Cielecka (matka na którą mógł zawsze liczyć). Nie wiem, jaką frekwencję ma w tej chwili ten film, ale w ocenie internautów portalu Filmweb zasługuje na 8,2 na 10, czyli wysoką ocenę. Dla mnie najlepszym gustomierzem jest owe przysypianie. Na „Najlepszym” nie zmrużyłem oka! Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*