Najtrudniejszy list świata bolał, jak żywa rana

Ciocia Wiesława Smektała i Kasia Dudka stanowią wyjątkowo zgrany duet. Bywa, że iskrzy, ale zawsze dochodzą do porozumienia. Fot. Karolina Bodzińska

Katarzyna Dudka ma zaledwie 17 lat, ale na życie patrzy dojrzalej od rówieśników. Miała cztery lata, gdy zabrano ją z biologicznej rodziny. Dziś swoje emocje przelewa na papier.

Zazwyczaj, kiedy powstają artykuły na temat rodzicielstwa zastępczego, głos dostają rodzice zastępczy, biologiczni lub urzędnicy. Ale tak naprawdę najważniejszy głos powinien należeć do tych najbardziej milczących, do dzieci. Kasia, która większość swojego życia spędziła w rodzinie zastępczej, mówi o swoich doświadczeniach głośno, bezkompromisowo i szczerze.

A właściwie pisze, bo tak jest jej łatwiej. W formie pamiętnika, listów i opowiadań dzieli się swoimi emocjami. Niektóre jej utwory mają konkretnych odbiorców, inne dotyczą ważnych w życiu młodego człowieka zagadnień: wiary w siebie, emocji, porozumienia.

Ciociu będziesz moją mamą?

Do pogotowia opiekuńczego Kasia trafiła jako czterolatka, z trójką rodzeństwa.

– Moi Rodzice nie potrafili odpowiednio się mną zająć, popełnili mnóstwo błędów, skrzywdzili mnie bardzo i moje rodzeństwo. Każdy w życiu popełnia jakieś błędy… Może nikt ich nie nauczył, jak dobrze opiekować się dziećmi. Mimo wszystko czasu już i tak nie cofniemy…– pisze Kasia.

Dwa lata później zapukała do drzwi Wiesławy Smektały. Kasia doskonale pamięta atmosferę panującą w nowym domu. Już pierwszego dnia czuła spokój i radość. Wiedziała, że w tej rodzinie zastępczej będzie jej dobrze.

– Aniołkiem nie była! Potrafiła iść korytarzem i zaczepiać wszystkie dzieci. Ileż ja się nasłuchałam od innych rodziców – wspomina Wiesława Smektała.

I dała Kasi to, co najlepsze: pokłady miłości i morze cierpliwości. Kiedy dziewczynka nauczyła się pisać, słała do „cioci’ liściki. Bardzo chciała nazywać w nich ciocię swoją mamą.

Nie możesz, bo masz już mamę. Ale zawsze będę twoją ciocią – tłumaczyła pani Wiesia.

Kasia przyznaje, że było jej przykro, ale pisania listów nie zaprzestała. Po prostu ciocia została ciocią przez duże C. Tą, której się ufa i kocha bezgranicznie.

Najtrudniejszy list na świecie

Z czasem emocje znalazły ujście nie tylko w liścikach, ale także w pamiętniku. Jeden z nich, pisany wiele lat temu, podarowała Ewie Walkowiak, koordynatorce pieczy zastępczej z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Lesznie. Pani Ewa wszystkie skarby od Kasi przechowuje w przepastnej teczce.

– Są dla mnie bardzo cenne – wyznaje Ewa Walkowiak.

Niewątpliwie pisanie to pomost między Kasią a światem. Nastolatka napisała także niezwykle trudny list do rodziców. Wiele zdań to żywe rany.

– Dała mi list do przeczytania. Tyle bólu, łzy ciekły mi po policzkach – wyznaje pani Wiesława.

Kasia dała list mamie i tacie. Nie uzyskała odpowiedzi na większość pytań, ale nie odpuszcza. Spogląda na swoje życie, bliskich, rówieśników, świat i notuje to, co czuje.

– Problemy nie znikają ot tak, jak za użyciem magicznej różdżki. Niewielu potrafi rozmawiać o życiu, śmierci czy przemijaniu – dla niektórych to tematy „tabu”. Ludzie boją się rozmawiać, jakby rozmowa ich zabijała. Powiedzenie czegoś szczerze drugiej osobie to nie lada wyczyn, a przyznanie się do błędu, czy swoich uczuć to dobre wyzwanie. Rozmowa potrafi zdziałać cuda, a w dodatku z kimś, kto wie co mówi i jak pomóc – pisze Kasia.

I ma rację. Ze swoją ciocią rozmawiają codziennie. Czasem się ze sobą zgadzają, a czasem wrzeszczą na siebie, bo niektóre rzeczy trzeba zwyczajnie wykrzyczeć.

– Jeśli chcesz być rodzicem zastępczym, musisz liczyć się z tym, że będziesz temu dziecku potrzebny/a 24 h na dobę. Opieka i wychowanie dziecka to coś więcej niż zwykła praca i nie można tego porównywać. Dziecko potrzebuje też dużo uwagi, rozmów i zrozumienia (…) Czasem zbyt wiele oczekujemy i wymagamy od dzieci, a nie wiadomo, czy sami byśmy to lepiej robili. Wystarczy czasem, że usiądziemy z dzieckiem i porozmawiamy o jego uczuciach, emocjach i postaramy się je zrozumieć, a może być lepiej – radzi w jednym z opowiadań Kasia.

Waleczna i empatyczna

Jak każda nastolatka bywa wobec siebie zbyt krytyczna. Z jednej strony, wydaje się nieśmiała i wycofana. Z drugiej, to niezwykle silna dziewczyna. Waleczna i empatyczna. Gra na gitarze, jest ministrantką i opiekuje się niepełnosprawnymi. Jej wrażliwość i umiejętność pisania dostrzegła Ewa Rosolska, autorka powieści dla młodzieży. Zaproponowała Kasi, by ta napisała recenzję jej najnowszej książki, która już niebawem ukaże się w sprzedaży.

Szczere wpisy Kasi powinni przeczytać nie tylko kandydaci na rodziny zastępcze i biologiczni rodzice. To cenna lekcja także dla rówieśników.

Karolina Bodzińska