Nie było łatwo. Byki przypuściły szturm w biegach nominowanych i wygrały w Zielonej Górze

Świetną robotę w Zielonej Górze wykonał Emil Sajfutdinow. Fot. Andrzej Bartkowiak

Żużlowy hit PGE Ekstraligi nie zawiódł. W starciu Stelmetu Falubazu Zielona Góra z FOGO Unią Leszno walka o zwycięstwo trwała do ostatniego wyścigu. Może zabrakło więcej walki, ale dramaturgii nie brakowało. Sporo do życzenia pozostawiało przygotowanie pól startowych. Drugie i trzecie było praktycznie nie do jazdy.

Remis za remisem

Trzy pierwsze biegi zakończyły się remisami. W pierwszym z wewnętrznego pola ,,wypalił” Emil Sajfutdinow, a w drugim Norbert Krakowiak, który znalazł sposób na ,,eksportową” dwójkę juniorów FOGO Unii Leszno. Potem z zewnętrznego pola ze startu uciekł Kołodziej.

Biegi 4 i 5 należały do gospodarzy. W pierwszym z nich mieliśmy pierwszą kontrowersję. Na wyjściu z I łuku Smektała poszerzał tor jazdy i nieszczęśliwie wpakował hak w przednie koło Vaculika. Słowak upadł w drugim łuku. Sędzia długo analizował powtórki i w końcu wykluczył juniora z Leszna. Gospodarze to wykorzystali. Wygrali powtórkę i za chwilę poszli za ciosem, odskakując na 4 punkty.

Byki nie były bierne. Odpłaciły się tym samym w 6 i 8 biegu, doprowadzając do remisu (24:24). W 10 znów nie brakowało ostrej walki. Protasiewicz bez pardonu zaatakował ,,Smyka”, za co w kolejnym łuku odwdzięczył się Pawlicki. Miejscowi wygrali jednak 4:2 i znów prowadzili. W 12 biegu Byki znów odrobiły straty za sprawą szarżującego po szerokiej Kubery i Sajfutdinowa, który dowiózł punkt. Remis utrzymał się do biegów nominowanych.

Świetna końcówka mistrza Polski

Podrażnione Byki wystawiły rogi i najpierw w 14 biegu po świetnej akcji Pawlickiego wygrały 4:2, by w ostatnim skopiować ten wyczyn po kapitalnej jeździe Sajfutdinowa i Kołodzieja. Mistrz w końcowej fazie pokazał klasę i wygrał 47:43, umacniając się na czele tabeli. W piątek podejmie na Smoczyku forBet Włókniarza Częstochowa.

Andrzej Bartkowiak