Nieobyczajne zachowania i „fruwające” faktury

Strażnicy miejscy w Lesznie prowadzą między innymi sprawy związane z podrzucaniem śmieci fot. fb/smwlesznie

Praca strażników miejskich nie należy do łatwych. Potwierdzają to ci, którzy w tej formacji zatrudnieni są od lat. Straż Miejską w Lesznie tworzy obecnie 19 osób. Jedną z największych bolączek, z jakimi zmagają się strażnicy, są interwencje związane z nieobyczajnym zachowaniem. Zwykle chodzi o osoby biesiadujące pod chmurką. W codziennej pracy strażników zdarzają się też bardzo nietypowe interwencje.
Leszczyński strażnicy pracują od godz. 6.00 do 23.00. Pełnią też nocne służby z policją.

– Tylko w tym roku skierowaliśmy do sądu prawie czterysta wniosków o ukaranie za nieobyczajne zachowania, związane ze spożywaniem alkoholu – mówi Mirosław Frątczak, komendant Straży Miejskiej w Lesznie. Pracuje w tej jednostce od 27 lat, a więc od początku jej istnienia, kiedy to leszczyńską formację tworzyło sześć osób.

Latem miłośników alkoholowych libacji pod chmurką można spotkać m.in. na Al. Zygmunta Krasińskiego, pl. J. Metziga, starym i nowym rynku.

 Staramy się unikać karania ich mandatami, bo i tak nie regulują należności. Kary najczęściej związane są z ograniczeniem wolności i koniecznością wykonania konkretnych prac społecznie użytecznych – dodaje Mirosław Frątczak. – W Lesznie wyznaczonymi przez prezydenta miejscami do wykonywania takich prac są: Miejski Zakład Zieleni, Miejski Zakład Budynków Komunalnych, Miejski Zakład Oczyszczania oraz Straż Miejska.

Wspomniane prace to nie tylko roboty porządkowe.
– Wśród osób oddelegowanych do straży miejskiej mieliśmy np. malarzy, którzy zajęli się odświeżeniem noclegowni. Była też dziewczyna, która za jakiś wybryk trafiła przed oblicze sądu, a okazało się, że z zawodu jest fryzjerką. Za naszym pośrednictwem została skierowana do DPS-u, gdzie zajęła się fryzurami seniorów – wspomina Mirosław Frątczak, podkreślając, że strażnicy miejscy wciąż stają przed nowymi wyzwaniami. Wiele zależy od sprzętu, jakim dysponują. W Lesznie straż miejska od niedawna ma do dyspozycji fotopułapki, które mają pomóc w walce z podrzucającymi śmieci.

– Montujemy je w różnych miejscach. Wśród ukaranych do tej pory dominują użytkownicy ogródków działkowych. Za wyrzucanie śmieci w miejscach niedozwolonych grozi mandat w wysokości do 500 zł – tłumaczy komendant Straży Miejskiej w Lesznie.

Andrzej Maćkowiak, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu, do grona tzw. gorących tematów, z którymi zmagają się strażnicy, dodaje walkę ze smogiem.

– Problem nie zrodził się z dnia na dzień. Istnieje od lat. Teraz dysponujemy jednak narzędziami, które pozwalają skuteczniej z nim walczyć. Mamy zgody na przeprowadzanie kontroli posesji w zakresie tego, czym mieszkańcy palą w piecach. Możemy też pobierać z palenisk próbki do kontroli – zaznacza Andrzej Maćkowiak.

Wśród interwencji przyjmowanych przez strażników miejskich zdarzają się również bardziej zabawne. Mirosław Frątczak przypomina telefon od jednego z mieszkańców, który interweniował w sprawie piejącego koguta.

– Początkowo wziąłem tę interwencję za żart, bo jeden z moich kolegów zwykł mi robić dowcipy jako strażnikowi miejskiemu. Szybko okazało się jednak, że interwencja jest prawdziwa. Sprawa trafiła nawet przed oblicze sądu. Temida nie orzekła jednak o niczyjej winie – dodaje Mirosław Frątczak.

Andrzej Maćkowiak z kolei przywołuje zdarzenie z czasów, kiedy raczkował dopiero temat segregacji odpadów.

– Portier jednego z lokalnych zakładów, będąc pod wpływem alkoholu, wsiadł na rower z workiem wypełnionym fakturami. Były one przeznaczone do zniszczenia, tymczasem po drodze „wyfrunęły” i zrobił się bałagan. Jako że mieliśmy do czynienia z fakturami, szybko dotarliśmy do owego zakładu i następnie do winowajcy – kończy komendant Straży Miejskiej w Gostyniu.

Cały artykuł jest również dostępny w 35 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Maćkowiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*