Niewielkie zielone kółka pomagają gubić zbędne kilogramy

Zimą Kasia Rosik zabiera smovey nad jezioro w Górznie i ćwiczy razem ze znajomymi morsami Fot. arch

Wyglądają niepozornie. Ot, nieduże, zielone kółka. Mają jednak prawdziwą moc. Przekonało się do nich już wiele mieszkanek Krzemieniewa i okolic, gdzie smovey jest naprawdę popularne. Stało się to za sprawą Katarzyny Rosik, jedynej w naszym regionie certyfikowanej instruktorki smovey.

– Sama poznałam smovey dwa lata temu, w Warszawie na warsztatach dla refleksologów, bo tym się na co dzień zajmuję. Dosłownie chwilę z nimi poćwiczyłam i wiedziałam, że muszę je mieć – śmieje się Katarzyna Rosik.

Niemal przez rok testowała ich przydatność na sobie i najbliższych. Potem zrobiła specjalny kurs i zdecydowała się wprowadzić je do swojego gabinetu. Urządzenie to wykorzystuje się bowiem nie tylko do ćwiczeń fitness, ale też rehabilitacji chorych, między innymi na Parkinsona. Zresztą ich wynalazca, Austriak Johann Salzwimmer sam zmagał się z tą chorobą i szukał sposobów na wyhamowanie objawów.

– Smovey to nie są zwykłe kółka, ale dwa pierścienie wibracyjne. Każdy z nich składa się ze spiralnego węża i znajdujących się wewnątrz niego czterech stalowych kulek – wyjaśnia szczegóły K. Rosik.

Wprowadzając je w ruch wahadłowy powodujemy przesuwanie się kulek. Całe pierścienie zaczynają wówczas drgać z częstotliwością ok. 60 Hz, co odpowiada średniej częstotliwości komórek zdrowego człowieka. Użytkownik odczuwa te wibracje na powierzchni dłoni.

– Z kolei na dłoniach, jak powszechnie wiadomo, znajduje się duża ilość receptorów. One przenoszą te wibrację na inne części ciała. I w tym tkwi cały sekret tego urządzenia – zaznacza K. Rosik.

Badania wykazały, że ćwiczenia z użyciem smovey aktywizują aż 97 procent naszych mięśni, co korzystnie wpływa m.in. na spalanie tkanki tłuszczowej. Uelastycznia też tkankę łączną, a także mobilizuje układ trawienny i stymuluje przemianę materii.

– Wiele moich koleżanek i znajomych z Krzemieniewa narzekało na brak zorganizowanych zajęć fitness w naszej miejscowości. Dziewczyny ubolewały, że trudno im zmobilizować się do ćwiczeń, a z każdym rokiem przybywa im dodatkowych kilogramów i problemów zdrowotnych. Wówczas pomyślałam, że może zaproponuję im ćwiczenia ze smovey. Sama jestem wielką miłośniczką aktywności ruchowej i wiedziałam, że pierścienie świetnie się w tej roli sprawdzą – wyznaje instruktorka.

Na pierwsze zajęcia Katarzyna Rosik zaprosiła jedynie kilka swoich znajomych. Wieść o zielonych kółkach, a właściwie ich pomocy w gubieniu kilogramów, pocztą pantoflową szybko rozniosła się jednak po wsi. W efekcie grupa rozrosła się aż do dwudziestu osób. Ze względu na liczne grono zajęcia ze smovey odbywają się w sali gimnastycznej w szkole w Drobninie.

– Niedługo potem pojawiły się kolejne chętne, więc stworzyłam drugą grupę. Zimą, w niedzielne popołudnia, zabierałam moje kółka nad jezioro w Górznie i razem ze znajomymi morsami wykorzystywałam smovey jako rozgrzewkę przed wejściem do wody. Osobne zajęcia prowadzę jeszcze dla pań ze stowarzyszenia Krzemianki, bo smovey jest dobre dla każdego, kto jest w stanie udźwignąć półkilogramowy ciężar – zapewnia K. Rosik

Instruktorka dodaje, że w stanie spoczynku waga każdego z pierścieni wynosi 0,5 kg. Podczas dynamicznych ruchów, wskutek oddziaływania siły odśrodkowej, może ona jednak wzrosnąć aż do 5 kilogramów.

– Kluczem do sukcesu przy ćwiczeniach ze smovey jest dobór ćwiczeń o odpowiedniej intensywności – zdradza mieszkanka Krzemieniewa.

Przyznaje też, że nie wszyscy lubią zajęcia w grupie. Niektórzy wolą pójść z kółkami na spacer do lasu lub poćwiczyć w domowym zaciszu. Z myślą o nich Katarzyna Rosik zamieściła na serwisie You Tube kilka filmików z jej ćwiczeń ze smovey.

Cały artykuł jest również dostępny w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*