(Nie)zapomniane cmentarze. Połóżmy tam gałązkę jedliny

Towarzystwo Przyjaciół Strzyżewic organizuje co roku akcję porządkowania miejscowego cmentarza poewangelickiego. Fot. Robert Lewandowski
Towarzystwo Przyjaciół Strzyżewic organizuje co roku akcję porządkowania miejscowego cmentarza poewangelickiego. Fot. Robert Lewandowski

W Polsce pełno jest cmentarzy zapomnianych, którymi już nikt się nie opiekuje. Czasem nawet mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, że ziemia w danym miejscu kryje kości. Ale to nadal są cmentarze, miejsca święte, godne czci. Nadchodzi pora, kiedy wszyscy ruszany na groby naszych bliskich. Rozmawiamy o tym, spotykamy się. Być może wśród czytelników są tacy, którzy znają lub opiekują się zapomnianymi nekropoliami.

Nikt o tym nie myśli robiąc zakupy, bawiąc się z dziećmi na placu zabaw, chodząc po lesie czy kupując działkę rekreacyjną. Tymczasem na zapomnianych cmentarzach buduje się drogi, budynki użyteczności publicznej, place zabaw, pastwiska… Spychacze usuwają nagrobki, by zrobić miejsce pod budowę marketu, 200-letni cmentarz znika z powierzchni ziemi w ciągu jednego dnia, a zabytkowe płyty nagrobne wykorzystano nawet do budowy cmentarnego śmietnika.

O sytuacji opuszczonych cmentarzy rozmawiali w Warszawie 23 października uczestnicy konferencji „(Nie)zapomniane cmentarze” zainicjowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich i Chrześcijańską Akademię Teologiczną. Przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych, władz publicznych oraz studenci uczelni zastanawiali się, jak ratować zapomniane cmentarze.

Na cmentarzu stoją huśtawki

– Problem zaczyna się wtedy, kiedy ludzie pochowani na naszych cmentarzach nie mają już bliskich, którzy by się grobami opiekowali. I wtedy pozostali stają przed problemem prawnym, ale też etycznym i filozoficzny – mówi rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej dr hab. Bogusław Milerski.

Praktyczny aspekt problemu zauważa także rzecznik praw obywatelskich.

– Nieczynne cmentarze są we władaniu różnych właścicieli, nie zawsze dbających o ochronę pamięci zmarłych. Zdarza się niestety, że tereny cmentarzy sprzedawane są na działki rekreacyjne i inwestycyjne. Stare, zabytkowe pomniki są usuwane, aby zrobić miejsce dla nowych pochówków – mówi rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar.

Podkreśla, że działania na rzecz ochrony cmentarzy są niezbędnym elementem systemu ochrony dziedzictwa kulturowego.

Przykładów naruszeń świętości cmentarzy jest pełno, jak Polska długa i szeroka. W Maszewie w województwie zachodniopomorskim teren cmentarza został sprzedany pod market. Jest to miejsce spoczynku członków gminy żydowskiej unicestwionej przez hitlerowców jeszcze przed II wojną.

Wiele podobnych przypadków ma miejsce w południowo-wschodnia Polsce, z której w ramach Akcji Wisła wysiedlono rdzennych mieszkańców. Brakuje ludzi, którzy dbaliby o nekropolie. W konsekwencji grunty są niejednokrotnie sprzedawane.

Takie sytuacje też w stolicy

– Z prawosławnego cmentarza na warszawskiej Woli przez lata ginęły nagrobki, aż trzeba je było zamykać …w klatkach. A to przecież Warszawa. Dziś ten cmentarz graniczy z jezdnią. Tory tramwajowe biegną nad grobami, rury kanalizacyjne położono między ludzkimi kośćmi. Chcemy z uratowanych nagrobków stworzyć lapidarium, choć tak trudno kościołowi mniejszościowemu pozyskać na to pieniądze – opowiadał na konferencji ks. mitrat Adam Misiejuk, przedstawiciel metropolity Sawy, zwierzchnika Kościoła Prawosławnego w Polsce.

Prof. Janusz Tadeusz Maciuszko podaje przykład cmentarzach z czasów I wojny światowej na Mazurach, gdzie w ciągu ostatnich lat, po rozpadzie ostatnich nagrobków, powstały pastwiska.

We Wrocławiu na terenie dawnego cmentarza Neuer Friedhof powstał Park Skowroni. Na placu zabaw stoi drzewo z wrośniętą płytą nagrobną. Podobny los spotkał większość niemieckich cmentarzy w tym mieście. Pamięć o miejscach pochówku żołnierzy, przedstawicieli mniejszości, dawnych mieszkańców naszych okolic zaczyna zanikać.

Pomagają wolontariusze

Dziś głównie dzięki wolontariuszom udaje się uratować zrujnowany cmentarz w ramach czynu społecznego. W Biłgoraju na Lubelszczyźnie organizacja pozarządowa dba o zachowaną część cmentarza żydowskiego i tworzy lapidarium z odratowanych części macew. Mimo to, część starego cmentarza przeznaczona jest pod inwestycje.

Lasy Państwowe na Podkarpaciu prowadzą akcję identyfikacji i ratowania mogił zostawionych w lasach lub porośniętych przez las. To leśnicy uczą, by na starym grobie w lesie nie palić zniczy, nie zostawiać plastikowych kwiatów – lecz położyć gałązkę jedliny.

W Szamotułach w Wielkopolsce z inicjatywy dyrekcji liceum wmurowano tablicę informującą, że obecny fragment muru otaczającego szkołę był częścią ogrodzenia cmentarnego. Z kolei w Mikołowie na Śląsku grupa zapaleńców chce uporządkować stary cmentarz żydowski, ale nie ma zasobów i nie może liczyć na pomoc władz. Cmentarza nie da się uratować w czynie społecznym, bo rosnące na nim stare drzewa są już w tak złym stanie, że zagrażają bezpieczeństwu ludzi.

Aktywnie walczy o renowację zrujnowanych cmentarzy Stowarzyszenie Magurycz:

– Od 33 lat remontuje za darmo groby na 146 cmentarzach, głównie ukraińskich w Polsce, i innych cmentarzach różnych wyznań. Wyremontowali 2284 kaplice, krzyże i groby. Walczymy z „naszością”, a raczej mówimy, że wszystkie cmentarze – w Polsce i poza jej granicami – są nasze – mówi lider Stowarzyszenia Szymon Modrzejewski – kamieniarz, przewodniczący stowarzyszenia.

W ochronę cmentarzy angażują się także pro bono inne osoby prywatne. Np. Angelika Babula wraz ze swoją mamą kupiła stary cmentarz ewangelicki w Gostkowie na Dolnym Śląsku, aby ocalić go od zapomnienia.

Prawo łatwe do obejścia

Sprawy cmentarzy wojennych reguluje ustawa z 1933 r., cmentarzy komunalnych i pochówku – z 1959 r. Powstały w innych czasach, nie zawierają nawet definicji cmentarza – stąd potworki językowe jak „teren pocmentarny”, „były cmentarz”, „cmentarz poniemiecki” – na określenie miejsca, gdzie są pogrzebani ludzie. Prace nad nową ustawą trwają już cztery lata, a końca nie widać.

Obecna ustawa o cmentarzach jest łatwa do obejścia i niekompletna. Zaniedbany cmentarz można na mocy przepisów o zagospodarowaniu przestrzennym przekształcić w „teren zielony” i zbudować na nim plac zabaw. Albo zbudować drogę na grobach powołując się na specustawę drogową. Można domagać się usunięcia źle widzianego, bo „obcego” grobu pod pretekstem ochrony rosnącego przy nim drzewa, populacji orlika albo ekosystemu rzadkich porostów. W prawie brakuje także jasnego określenia podmiotów odpowiedzialnych za opiekę nad cmentarzami oraz podkreślenia samego ich charakteru, z uwzględnieniem etycznej konieczności zaakceptowania i ochrony świętości miejsca pochówków.

Są jednak postanowienia, na które zawsze można się powołać, odnoszące się do godności człowieka, także zmarłego, a także do praw wspólnot religijnych. Art. 8 umowy konkordatowej między Polską a Stolicą Apostolską stanowi o nienaruszalności cmentarzy, a z konstytucyjnej równości wyznań wywieść można, że zasada ta stosuje się do wszystkich wyznań.

Wpis do rejestru zabytków

Jeszcze inne narzędzia mają do dyspozycji służby dbające o dziedzictwo kulturowe: cmentarze można wpisywać do rejestrów zabytków, ujmować w ewidencji gminnej oraz zaznaczać w planach zagospodarowania przestrzennego. Postulatem prawników i przedstawicieli organizacji rządowych jest porządna zmiana prawa, systemowa i kompleksowa, oraz wskazanie organu państwowego odpowiedzialnego za całość problematyki – cmentarzy, „byłych cmentarzy” i „terenów pocmentarnych”.

Opr. rob