Niezły trening w pół godziny. Możemy stracić 215 kalorii

252

Już samo przekroczenie progu klubu „36 minut” napawa optymizmem. Jasny wystrój, odpowiednia przestrzeń, miła obsługa i brak tłoku to ogromne zalety tego miejsca. Zostałam zwerbowana jeszcze we wrześniu, kiedy klub otwierał swoje podwoje. W ramach vouchera, który otrzymałam, inauguracyjny trening oraz pierwszy miesiąc ćwiczeń mam za darmo. Będzie więc dość czasu, aby upewnić się czy oferta klubu mi odpowiada i czy ćwiczenia przynoszą zamierzone efekty.

Na pierwszym treningu od progu wita mnie Izabela Zaremba. Zanim wskoczę na maszyny, trenerka wykonuje analizę składu mojego ciała i pyta, jakie mam cele treningowe. Określenie celu jest bardzo istotne, bo od odpowiedzi zależy cała dalsza procedura. Maszyny, na których będę ćwiczyć zostaną zaprogramowane indywidualnie do wagi, wzrostu i obranego celu. Dostaję do ręki indywidualną kartę magnetyczną i zaczynam pierwszą rundę obwodu, podczas której trenujący i maszyna dopasowują się do siebie. Na karcie zapisane są wszystkie dane opisujące moje możliwości treningowe, zakres ruchu, wysokość siodełka czy uchwytów. Dzięki temu trening będzie nie tylko wygodny i efektywny, ale przede wszystkim bezpieczny. Potem, przy każdym użyciu karty, sterowana komputerowo maszyna będzie wiedziała, co robić.

Ale trzeba pamiętać, że to nie maszyna ćwiczy, ale my z jej pomocą. Bez pracy nie ma efektów – uśmiecha się Izabela Zaremba i cierpliwie tłumaczy zasady działania poszczególnych maszyn. Jestem totalnie antytechnicza, ale w „36minut” z obsługą maszyny poradzi sobie nawet dziecko. Wystarczy wsunąć kartę do czytnika, poczekać aż maszyna dostosuje się do nas i nacisnąć start.

W obwodzie znajduje się osiem maszyn. Na siłowych ćwiczymy przez minutę, na rowerku i orbitreku po cztery minuty. Po zrobieniu pełnego kółeczka zaliczamy drugie. 36 minut mija w ekspresowym tempie, a trening jest bardzo wydajny – zapewnia Izabela Zarebma.

Podczas ćwiczeń na ekranie wyświetla się informacja graficzna czy ćwiczymy w odpowiednim tempie oraz czy zakres ruchu jest pełen. Dla mnie, która zazwyczaj utrzymuje za szybkie tempo powtórzeń okazało się to niezwykle przydatne. Na pierwszej maszynie ćwiczy się mięsień czworogłowy ud i grupę mięśni przywodzicieli, druga odpowiada za mięśnie piersiowe większe i mniejsze, mięsień naramienny i mięsień trójgłowy. Trzecia trenuje nasz biceps oraz najszerszy grzbietu. Potem na cztery minuty przesiadamy się na rowerek i zaliczamy część treningu kardio. Kolejna maszyna siłowa wzmocni mięśnie uda i łydki, potem ćwiczymy  brzuszki bez obciążania kręgosłupa. Na na siódmej maszynie wzmocnimy mięśnie grzbietu, część lędźwiową i mięsień czworoboczny lędźwi. Na koniec, na cztery minuty wskakujemy na orbitreka, który zadba o smukłą łydkę, ładne uda, zgrabną pupę i pomoże pozbyć się boczków. Jeśli ćwiczymy uczciwie w cztery minuty podbijemy tętno na tyle, że wzmocni się nasze serce.
Atmosfera w klubie jest bardzo sympatyczna, a ćwiczące osoby towarzyskie.

Więcej mamy pań niż panów, ale to akurat naturalne. Kobiety z zasady bardziej o siebie dbają, są bardziej świadome w kwestiach zdrowia – dodaje trenerka.

Po treningu podaję se-maila i na moje konto przychodzi informacja. Dzięki niej wiem, ile kalorii straciłam podczas ćwiczeń kardio, a ile na maszynach siłowych. Mam 215 kcal na minusie. „36minut” to miejsce warte polecenia, szczególnie zabieganym, którzy chcą być fit, ale na ćwiczenia mają niewiele czasu. Karolina Bodzińska

19sty(sty 19)17:00Nasza imprezaGala Panoramy39. Plebiscyt na najpopularniejszych sportowców i trenerów regionu leszczyńskiego w 2017 roku17:00 Teatr Miejski w LesznieRozpoczęcie już za:

2 KOMENTARZE

  1. Trening 36 minut to jak dla mnie prawdziwa rewolucja.. jest w pełni bezpieczny i zdrowy, zajmuje mało czasu i pomaga w utracie wagi i wyrzeźbieniu ciała. Korzystam z takich treningów w Warszawie, jednak teraz będę miała taką okazję już w Łomiankach – we wrześniu w moim rodzinnym mieście ruszają treningi 36 minut właśnie. Już nie mogę się doczekać.

  2. Należę do grupy osób które na nic nie mają czasu, tak jest w korpo. W swoje urodziny postanowiłam koniec z tym czas pomyśleć o sobie i przyjaciółka sprezentowała mi karnet na zajęcia w łomiankach przy warszawskiej 55. Jestem po pierwszym treningu i chce więcej..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*