Obra bez głównego sponsora

Prezes klubu Igor Rudawski oficjalnie złożył podziękowania za dotychczasową pomoc Janowi Ludwiczakowi (z lewej). Fot. OBRA KOSCIAN

Piłkarze Obry 1912 Kościan w zakończonym sezonie, mimo wielu przeciwności losu, zajęli w IV lidze 7 miejsce, najwyższe spośród wszystkich drużyn naszego regionu. Wynik należy uznać za całkiem dobry, pomimo że długi czas nad klubem gromadziły się ciemne chmury.

Kłopoty w klubie pojawiły się, gdy został poinformowany przez władze miasta, że będzie musiał zwrócić dotację z lat 2017-2018. Zarzut dotyczył tego, że nie przedłożono wszystkich dokumentów dotyczących rozliczenia się z dotacji przyznanych przez miasto. W pewnym momencie wydawało się, że Obra może nie dokończyć rozgrywek. Klub tracił na wizerunku, gdy sprawa wyszła na jaw. Tylko dzięki uporowi klubu, zawodników, trenera a także pomocy sponsora Jana Ludwiczaka udało się utrzymać Obrę przy życiu.

W tych niesprzyjających warunkach Obra zdołała jeszcze raz wygrać Puchar Polski OZPN Leszno i zająć całkiem niezłe miejsce w rozgrywkach ligowych. Po zakończeniu sezonu przyszły w końcu bardziej krzepiące sygnały z miasta, dające szanse na lepsze jutro.

Nie muszą nic zwracać

Obra odwołała się od decyzji miasta do kolegium odwoławczego i sprawę wygrała. 27 czerwca burmistrz Kościana Piotr Ruszkiewicz podczas konferencji oświadczył, że Obra uzupełniła niezbędne dokumenty, które rozwiązują ciągnącą się sprawę. Ponowna analiza miasta nie pozostawiła złudzeń. Obra nie musi oddawać 307 tysięcy złotych, wszak rozliczyła się co do grosza. W związku z tym klub może też liczyć na nową dotację, która jest właśnie przygotowywana przez miasto.

Ludwiczak mówi pass

Z jednej strony ulga po decyzji miasta, a z drugiej doszły nowe troski. Podczas konferencji prasowej zwołanej przez Obrę poinformowano, że z głównego sponsoringu Obry zrezygnował Jan Ludwiczak, właściciel spółki Agro-Handel.

– Odchodzę na emeryturę, dlatego nie będę dysponował już takimi środkami na sponsoring, jak do tej pory – mówił Ludwiczak, który klub ma w sercu od dawna i nigdy się od niego nie odwrócił.

Ludwiczak otwarcie skrytykował miasto, mówiąc, że nie szanuje tradycji najstarszego klubu w mieście. Podał nawet przykład, że po remoncie salki konferencyjnej z gabloty zniknęły klubowe pamiątki, które wylądowały w piwnicy, co miałoby świadczyć o braku szacunku dla tradycji klubu. Padły mocne słowa, że miastu wręcz nie zależy na piłce nożnej w Kościanie.

Będzie skromniej?

Po odejściu głównego sponsora klub prawdopodobnie będzie musiał zacisnąć pasa. Wszystko wskazuje bowiem na to, że budżet się zmniejszy. Jeszcze na konferencji prasowej trener Krzysztof Knychała nie był pewien pozostania w Kościanie.

– Na tę chwilę trudno mi cokolwiek powiedzieć – mówił.

Kilka dni wystarczyło jednak szkoleniowcowi, by podjąć decyzję i mimo wszystko zostać w klubie, który jest mu bliski. Nie skusiły go oferty pracy z III,IV ligi i klasy okręgowej. Po raz kolejny okazało się, że wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu.

Dodajmy, że pozostanie w Obrze zadeklarował już jeden z piłkarzy, Krzysztof Marchewka.

Wiara w lepsze jutro

Wiara w lepsze jutro zwyciężyła. Nie zraził się trener Knychała, choć musiał mocno motywować zespół, który wpadł w dołek spowodowany stanem klubu. Drużyna odzyskała wigor i nie załamała się niejasną sytuacją. Mamy nadzieję, że za chwilę ruszy lawina dobrych wiadomości, bo nasz piłkarski region potrzebuje drużyn z ambicjami i grającymi na niezłym poziomie. Obra w ostatnich latach zawsze się wyróżniała i niech tak pozostanie z korzyścią dla wszystkich, także miasta. Władze powinny wspomagać klub, a ten z kolei reklamować swój region na szerszej arenie.

Andrzej Bartkowiak