Od ściany się odpycha, za poręcz podciąga

Mieszkaniec Śmigla podczas biegu w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie Fot. archiwum prywatne

Kolejni zawodnicy stają na starcie – w zależności od regulaminu – co kilkanaście lub co kilkadziesiąt sekund. Co prawda, na świecie są imprezy, w których wszyscy startują jednocześnie, ale Marek Wieczorek ze Śmigla w takich jeszcze nie brał udziału. Za to już w trakcie samego biegu reguły są jednakowe i wszędzie czasami trzeba się… rozpychać łokciami, aby wyprzedzić rywali.

Nie jestem typem długodystansowca, a w biegu po schodach całą trasę pokonuję w kilka minut. Przy tym mój organizm jest równie zmęczony, a może nawet bardziej, jak po przebiegnięciu wielu kilometrów. Czego chcieć więcej? – żartuje mieszkaniec Śmigla.

36-letni Marek Wieczorek, który jest zawodowym strażakiem, swoją przygodę z bieganiem po schodach rozpoczął stosunkowo niedawno, bo w październiku ubiegłego roku. Od razu połknął bakcyla. A fakt, iż na każdej kolejnej takiej imprezie osiąga coraz lepsze wyniki sprawia, że nie zamierza się zatrzymać.

Zaczęło się od I Mistrzostw Wielkopolski Strażaków PSP i OSP w Biegu po schodach o Puchar Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej – mówi 36-latek. – Odbywały się one w Poznaniu w ramach większej imprezy: III Biegu po schodach Collegium Altum Uniwersytetu Ekonomicznego. Meta znajdowała się na 17 piętrze tego budynku, jednego z najwyższych w stolicy naszego województwa.

W poznańskich zawodach do pokonania było niemal 400 schodów. Najlepszym dystans ten zajął półtorej minuty lub niespełna dwie, początkującym powyżej czterech minut. Wygrał Mateusz Marunowski, który z czasem 1:21 ustanowił nowy rekord tej trasy. Wśród kobiet najlepsza była Zuzanna Kielak 2:05. Marek Wieczorek, choć debiutował w biegu po schodach osiągnął czas 1:50! Dało mu to 12 miejsce (na 59 startujących) w kategorii M30 oraz 29 miejsce w klasyfikacji generalnej (na 253 zawodników).

Jak, w takiej sytuacji, mogłem przestać biegać po schodach? – śmieje się.

W tym roku wziął już udział w dwóch takich imprezach. Były to Sky Tower Run 2018 we Wrocławiu, czyli mistrzostwa Polski w biegu po schodach oraz 4 Bieg im. Stanisława Tyma w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.We Wrocławiu trasa biegu prowadziła na 49. piętro Sky Tower, co oznacza, że uczestnicy musieli pokonać 1142 schody. Mieszkaniec Śmigla ukończył ten bieg na 16 miejscu w kategorii strażaków oraz na 150 miejscu w kategorii open (na 1090 uczestników). W biegu organizowanym w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie zawodnicy wbiegają na 30 piętro budynku, a do pokonania mają 800 schodów. W stolicy Marek Wieczorek uplasował się na najwyższej w swojej karierze lokacie. Zajął 8 miejsce w swojej kategorii wiekowej, a w kategorii open był 18 (na 300 uczestników).

We Wrocławiu po raz pierwszy spotkałem się z Piotrem Łobodzińskim. W Polsce, w bieganiu po schodach, nie ma sobie równych. Świetny gość. Oglądam sobie w internecie jego filmiki, uczę się od niego techniki, bo zupełnie inaczej biegnie się po klatce schodowej, gdzie schody nie mają poręczy, a inaczej, gdy one są. Różnica jest nawet między jedną poręczą a dwoma. Biegnąc po schodach pracuje się również rękoma, od ściany człowiek się odpycha, a poręcz chwyta i podciąga się– wyjaśnia M. Wieczorek.

Mieszkaniec Śmigla ceni i szanuje Łobodzińskiego, ale się z nim nie porównuje. Przede wszystkim mistrz (nie tylko Polski, bo tryumfował też na podium europejskim i światowym) jest od niego o 3 lata młodszy, poza tym biega po schodach już od 2011 roku, a do tego jako kawaler na treningi może poświęcać dużo więcej czasu.

Dla mnie na pierwszym miejscu jest rodzina. Mam cudowną żonę i trójkę fantastycznych dzieciaków, a czwarte w drodze. Poza pracą i treningami w ciągu dnia muszę, ale też bardzo chcę, również dla nich znaleźć czas – zaznacza 36-latek. – Zwykle spędzamy go bardzo aktywnie. Idziemy wspólnie poćwiczyć na stadion lub towarzyszę dzieciom w treningach, bo 9-letni Piotrek i 7-letnia Zuzia z sukcesami grają w tenisa stołowego.

Najmłodszy, 4-letni Tymoteusz jeszcze nie trenuje tej dyscypliny, ale już zdradza nią ogromne zainteresowanie. Ochoczo towarzyszy rodzeństwu i z radością podaje im piłeczki.

Po biegu w stolicy Łobodziński wrzucił do sieci filmik, jak relaksuje się w jacuzzi. A ja? Piłem wtedy z żoną kawę przy stacji benzynowej, bo samochodem wracaliśmy do domu. Do Warszawy wybraliśmy się całą rodziną. Miałem ze sobą najlepszych kibiców na świecie, a oni zyskali okazję do zwiedzania. Wszyscy byliśmy zadowoleni – zapewnia.

Mieszkaniec Śmigla zaznacza, że aktywny jest od zawsze. Wyniósł to z domu rodzinnego. Biega, jeździ rowerem, pływa, rzadziej wybiera gry zespołowe, bo jako indywidualista w kwestii wyniku woli zdać się tylko na siebie.

Jestem już w takim wieku, że nie mam szans na świetne wyniki w większości dyscyplin sportowych, a dzięki udziałowi wzawodach typu bieg po schodach, które są jednak dość niszowe, zyskałem okazję, aby znowu znaleźć się w czołówce. To miłe uczucie – wyznaje strażak.
Marek Wieczorek biega w zasadzie codziennie. Jak tylko czas pozwala wsiada też na rower. Bywa, że trenuje również w pracy… Jako strażak ma okazję poćwiczyć, gdy oczekuje na wezwanie do akcji lub po prostu w ramach zajęć z wychowania fizyczne. Zresztą w tym fachu to obowiązek.

Co robię? Zwykle biegam razem z kolegą 5 km po placu, a jeśli mam służbę popołudniową to również po schodach w naszej komendzie. W biurach nie ma ludzi, nikomu nie przeszkadzam. Do pokonania mam cztery piętra. Zajmuje mi to 13-14 sekund. Chyba szybciej, niż gdybym jechał windą – śmieje się strażak.

Mieszkaniec Śmigla przyznaje, że u kolegów z kościańskiej komendy, gdzie służy, jego pasja zyskała dużą aprobatę. Po akcji lub ćwiczeniach, gdy trzeba rozwiesić do wyschnięcia węże strażackie na wieży, zawsze pada hasło: „Niech zrobi to Marek, on się ucieszy, że się po schodach przebiegnie!”. I wszyscy są zadowoleni.

W tym roku po raz kolejny chciałbym wystartować w poznańskim Biegu po schodach Collegium Altum, który odbędzie się 28 października. Może uda mi się poprawić ubiegłoroczny wynik? – nie ukrywa swojego marzenia mieszkaniec Śmigla. – Poza tym w listopadzie planuję zmierzyć się ze stopniami dwóch wież w Katowicach. Chciałbym pojechać tam razem z synem.

Cały artykuł jest również dostępny w 36 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*