Odszedł recenzent życia publicznego. Barwna postać

Robert Mazulewicz. Fot. Adrian Grochowiak
Robert Mazulewicz. Fot. Adrian Grochowiak

W poniedziałek, 13 stycznia, w szpitalu w Lesznie zmarł Robert Mazulewicz. Jedna z najbardziej nietuzinkowych, choć również kontrowersyjnych, postaci ziemi górowskiej. Przy okazji był także najbardziej znanym górowskim blogerem, nazywanym przez niektórych niekwestionowanym mistrzem ciętej riposty. Miał 61 lat.

Znajomi i przyjaciele doskonale wiedzieli, że Robert Mazulewicz od dłuższego czasu miał poważne problemy zdrowotne. Walczył z chorobą nowotworową. Miał już przeżuty. Do leszczyńskiego szpitala trafił w połowie grudnia ubiegłego roku.

„Pomagał” innym zdobyć tytuły

Robert Mazulewicz urodził się w Górze i z tym miastem związał całe swoje życie. Po podstawówce rozpoczął naukę w liceum, ale ogólniaka nigdy nie ukończył. W zasadzie bardzo szybko zmienił szkołę, wybrał zawodówkę. Przez całą swoją edukację – pod względem intelektualnym – był wyróżniającym się uczniem. Stąd też reprezentował szkołę na różnych konkursach, w tym tych o randzie ogólnopolskiej. Ogromnej wiedzy i inteligencji nie mogli mu odmówić nawet jego przeciwnicy. Paradoksalnie, choć sam nie miał nawet matury, innym „pomagał” zdobyć tytuły naukowe.

– Nigdy nie podjął próby zdania matury, ale to nie przeszkadzało mu w pisaniu prac magisterskich, dzięki nim wiele osób może się szczycić dyplomem ukończenia studiów wyższych – przyznaje Mirosław Żłobiński z Biblioteki Pedagogicznej w Górze i przyjaciel Roberta Mazulewicza.

– Był autorem dziesiątek prac magisterskich, setek licencjatów, choć oczywiście nikt się do tego nie przyzna. Był też korepetytorem z niejednego szkolnego przedmiotu. Człowiekiem, który za uszy wyciągał uczniów z klasy do klasy – dodaje inny z przyjaciół znanego blogera Adrian Grochowiak.

W hucie, przed komputerem i w radzie

W ostatnich latach znany był przede wszystkich ze swoich internetowych publikacji. Jego teksty ukazały się jednak także w „Kwartalniku Górowskim” oraz „Gazecie Górowskiej”, a później „Nowej Gazecie Górowskiej”.

– Zdarzyło mu się pracować w kopalni gazu, ożenić i rozwieść, potem znowu pracować, tyle że „na czarno” w hucie kryształów. Pisał prace magisterskie, referaty, udzielał porad prawnych i korepetycji. Dzięki tym przygodnym zajęciom żył, raz lepiej, raz gorzej. Tułał po różnych mieszkaniach, niekiedy bywał bezdomny. Nie miał zobowiązań rodzinnych, zawodowych czy towarzyskich, więc pisał z całkowitą swobodą, nie odczuwając cenzury w jakiejkolwiek formie – podkreśla M. Żłobiński.

W styczniu 2017 roku zdobył nawet mandat radnego w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej Góry. Piastował go, z pełnym zaangażowaniem, do końca kadencji. W kolejnych wyborach nie udało mu się jednak powtórzy sukcesu.

Muzulewicz Show

Bez względu na wszystkie inne zajęcia, którymi się w swoim życiu się zajmował, w świadomości większości mieszkańców, istniał przede wszystkim jako bloger. To w internecie, pod własnym imieniem i nazwiskiem, bez cienia skrupułów, chłostał słowem w zasadzie wszystkich uczestników życia publicznego, jeśli tylko uznał, że nie działają oni dla dobra ogółu.

Swojego własnego bloga założył 29 sierpnia 2007 roku. Nazwał go „Mazulewicz Show” i opatrzył mottem: „Odkąd piszę w Internecie zawsze robiłem to pod czyimś szyldem a od dziś mam bloga. Znajdziecie Państwo w nim zdjęcia, filmy, nagrania głosowe. Państwo będą mogli komentować i polemizować, wyrażać opinie i sugestie, oburzenie i zachwyt i złość. Nie będę cenzurował komentarzy. Wiem, że może stać się to powodem różnorodnych przykrych dla mnie konsekwencji, ale jak mówił Nietzsche: »Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu«.”

Jego wpisy czytali niemal wszyscy, choć nieliczni się do tego publicznie przyznawali. Z pewnością dostarczyły mu one wielkie grono czytelników i zwolenników, ale także wrogów. Nie bał się w wyrażaniu swojego zadania i nie oszczędzał nikogo.

Choć był niezwykle surowym recenzentem życia publicznego na jego pogrzebie, który odbył się na górowskim cmentarzu komunalnym, zgromadziła się liczna grupa osób. Nie zabrakło też samorządowców, na czele ze starostą górowskim Kazimierzem Boguckim i burmistrz Góry Ireną Krzyszkiewicz.

Anna Machowska