Patroni dla rond: generał i biskup?

fot. mac

No i mamy znów problem: jak nazwać nowe ronda w Lesznie? Tym razem chodzi o remontowaną ulicę Lipową, gdzie wybudowano już jedno nowe rondo, a za chwilę powstanie drugie. Fundacja im. Huberta Mądrego proponuje za patronów: gen. Józefa Hallera i abp Antoniego Baraniaka. Propozycje wzbudziły – jak zwykle – sporo kontrowersji. Pojawiły się też kontrpropozycje.

Historia lubi się powtarzać: ilekroć w mieście budowane są nowe skrzyżowania w kształcie rond, zaczyna się publiczna dyskusja, jak je nazwać. Zazwyczaj powodem do polemik są propozycje zgłoszone przez różne organizacje. Przerabialiśmy to już w 2015 roku, gdy Leszczyńscy Patrioci zaproponowali, by rondo u zbiegu ulic: Niepodległości, Grunwaldzkiej i Studziennej nazwać imieniem Danuty Siedzikówny ps. Inka. Lewica początkowo chciała dla tego miejsca nazwy Rondo Ogrody, potem pojawił się kompromis, czyli Rondo Ogrody im. Inki, ale w końcu wszyscy radni poparli inicjatywę Patriotów. Dziś mało kto pamięta nazwisko sanitariuszki „wyklętych”, ofiary tzw. mordu sądowego, lecz przynajmniej kojarzy jej pseudonim.

Podobna sytuacja była w 2017 roku, gdy decydowano o nazwie dla ronda na skrzyżowaniu ulic Kiepury i Zamenhofa. Radni przychylili się do wniosku Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, które zaproponowało na patrona dr. Mieczysława Jerzego Opatrnego, prawnika i burmistrza Leszna, rozstrzelanego w 1939 r. pod murem więzienia na pl. Kościuszki. Co prawda były też kontrpropozycje, m. in. zgłoszona przez grupę mieszkańców nazwa Rondo Raj (tak nazywano kiedyś ten fragment miasta), ale nie znalazła ona uznania większości, podobnie jak nazwa Rondo Przylesie.

Jak więc widać, radni preferują postaci historyczne na patronów i to o określonej (czytaj: prawicowej) konotacji politycznej. Można więc się spodziewać, że propozycje zgłoszone przez stowarzyszenie – gen. Józef Haller, dowódca tzw. Błękitnej Armii, który w 1919 r. przejeżdżał przez Leszno pociągiem, a także abp. Antoni Baraniak, metropolita poznański, mający związki rodzinne z naszym regionem, zostaną zaakceptowani przez radę. W mediach społecznościowych słychać co prawda głosy, że obaj kandydaci mieli słabe związki z naszym regionem, ale Inka nie miała żadnych, a i tak została jednomyślnie zaakceptowana.

Leszczyński regionalista i zbieracz staroci Janusz Skrzypczak podpowiada inne kandydatury: malarza Leona Rozpedowskiego i fotografa Ottomara Anschütza. Obaj byli mocniej związani z Lesznem: ten pierwszy zasłynął m.in. potajemnym sfotografowaniem wspomnianej egzekucji w 1939 r., co było dowodem w procesie norymberskim, ten drugi uznawany jest za wynalazcę ruchomego obrazu. Niestety, był Niemcem, więc raczej ma małe szanse na uhonorowanie w naszym mieście.

Szkoda, że przy Lipowej nie powstanie trzecie rondo. Zaproponowałbym wtedy, żeby przyjęło nazwę Rondo Panoramy. Wszak usytuowane miało być pod oknami naszej redakcji, a nasz tygodnik już niedługo obchodzić będzie 40-lecie istnienia.

Robert Lewandowski
redaktor naczelny