Pedofile spadają z pomników

fot. mac

Przyznam, iż jako katolikowi jest mi mocno wstyd za to, co obejrzałem w dokumencie Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. Ponad dwugodzinny film dostępny od soboty na You Tube wbija w fotel, porusza sumienia i w ogóle każe nam się zastanowić: czy czarne jest czarne i co będzie dalej?

Jak to możliwe, że w polskim Kościele katolickim tolerowane są przestępstwa pedofilskie i to z udziałem znanych i szanowanych – do momentu ujawnienia sprawy – duchownych? Najgorsze jest to, iż większość ludzi w sutannach przez lata próbowała „zamieść problem pod dywan”. Z własnej pracy dziennikarskiej wiemy, jak to jeszcze do niedawna bywało.

W kwietniu 2016 roku opublikowaliśmy na łamach Panoramy obszerny reportaż „Grzech zagościł u księdza proboszcza Andrzeja Wiśniewskiego” autorstwa Lilii Gabryelów, która opisała patologiczną sytuację, jaka od ponad 30 lat miała miejsce w parafii w Żytowiecku. Przez cały ten czas ks. Wiśniewski był tam proboszczem i przez ten czas – jak wynikało z relacji ofiar i świadków – dopuszczał się molestowania uczniów, ministrantów i dorosłych mężczyzn. Wszyscy o tym we wsi i okolicy wiedzieli, o praktykach księdza mówiło się po cichu, ale nikt z tym nic nie zrobił. Naszej dziennikarce udało się wówczas przełamać mur milczenia i sprawa ujrzała światło dzienne.

Co było dalej? Ano opisany duchowny uznał, że rzekomo dopuściliśmy się naruszenia jego dobrego imienia. Po blisko 2 latach procesu sąd stwierdził, że mieliśmy prawo opisać odrażające praktyki tego księdza. Nie było więc przeprosin na pierwszej stronie Panoramy czy konieczności przekazania 10 tys. zł na Caritas. A co działo się z księdzem? Jeszcze przez jakiś czas sprawował obowiązki proboszcza w tej parafii, ale w końcu został w trybie pilnym przeniesiony do innej -w Poznaniu. Za domniemane czyny nigdy nie odpowiedział przed sądem, nic nam nie wiadomo też o jakichkolwiek restrykcjach ze strony władz kościelnych.

Inaczej ma się sprawa z reperkusjami po opublikowaniu filmu Sekielskiego. Jeden z bohaterów dokumentu, ksiądz Dariusz Olejniczak, który mimo iż miał dożywotni zakaz nauczania dzieci, nadal to robił, po premierze filmu zrezygnował z kapłaństwa. Czarne chmury zebrały się też nad innym bohaterem filmu, byłym kustoszem sanktuarium w Licheniu Eugeniuszem M. Jego przełożeni przepraszają ofiary, zasłonięto też pomnik mu poświęcony przed bazyliką. Co jeszcze się wydarzy? Kto za to jeszcze odpowie?

Robert Lewandowski
redaktor naczelny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*