Piąte – nie zabijaj!

Szok i niedowierzanie – takie słowa powtarzają naszym reporterom ludzie, którzy dowiadują się o straszniej zbrodni w Miejskiej Górce. Matka prawdopodobnie zabiła własne dziecko i to chwilę po urodzeniu.

Dlaczego tak się stało, ocenią organy sprawiedliwości. Nie chce się jednak wierzyć, iż coś takiego dzieje się obok nas, można rzec za ścianą. Bo przecież ta kobieta pochodząca z normalnego, porządnego domu, sama prowadząca chyba ciekawe życie, w którym ważną rolę odgrywają zwierzęta, a konkretnie konie, może coś takiego zrobić z własnym dzieckiem?! I to wkrótce po jego urodzeniu…

Znana jest w psychiatrii jednostka pod nazwą szok poporodowy przeradzający się czasami w depresję, gdy kobiety robią z sobą lub z dziećmi dziwne rzeczy do zabójstwa włącznie. Szok poporodowy pojawia się zazwyczaj po pierwszym porodzie, choć nie zawsze. Kobieta mająca ciężki, długi i bolesny poród czasami traci rozsądek i często w tym momencie wypowiadają kwestie typu: „nigdy więcej dzieci”. W internecie znalazłem wypowiedź na ten temat ginekolog dr Ewy Milczak. Wyjaśnia ona, że po porodzie w organizmie kobiety zachodzą wielkie zmiany hormonalne. „U 10% kobiet powodują one depresję, myśli samobójcze, uczucie zamknięcia w pułapce i stany lękowe. Część kobiet odczuwa te dolegliwości bardzo mocno, co prowadzi czasem do nieprzewidywalnych zachowań i zwrócenia agresji przeciwko sobie lub dziecku”.

Oczywiście trudno uogólniać, nie znając szczegółów przypadku z Miejskiej Górki. Jedno jest pewne – o ile prokuratura lub sąd nie orzekną, iż 30-letnia kobieta, która prawdopodobnie zabiła swoje nowo narodzone dziecko, była niepoczytalna, czeka ją surowy wyrok. W całej tej tragedii zastanawia to, iż o ciąży kobiety nie wiedzieli jej bliscy: rodzina, przyjaciele, partner? Uwierzyli w wersję, iż kobieta jest chora, ba że ma raka, stąd rosnący brzuch. Czy w XXI wieku tak trudno rozróżnić ciążę od stanu chorobowego? Na zdrowy rozum wydaje się, że odpowiedź powinna brzmieć: „nie”. Tym bardziej że cała historia nie działa się gdzieś na końcu świata w zacofanym społeczeństwie.

Wielu internautów potępiając czyn owej 30-latki, zastanawia się, dlaczego młoda kobieta w ciąży, może niechcianej, nie zdecydowała się na inny krok. Można przecież oddać dziecko do adopcji, jeśli faktycznie jest ono niechciane przez własną matkę. W niektórych miastach funkcjonują też tzw. okna życia, gdzie można zostawić niechcianego niemowlaka czy większe dziecko. Częste są też przypadki, że opieki podejmują się dziadkowie lub ktoś inny z rodziny. Zawsze jest jakieś wyjście, znacznie lepsze niż pozbywanie życia tak bezbronnej niewinnej istoty.

Nie chcę wchodzić w tematy światopoglądowe, ale ten wątek też był poruszany. Zwolennicy aborcji przekonywali, iż takie zdarzenia potwierdzają konieczność złagodzenia przepisów aborcyjnych. Na to druga strona argumentuje: jaka jest różnica pomiędzy usunięciem płodu a zabiciem noworodka? Dla nich nie ma żadnej, bo oba przypadki traktują jako „zabójstwo”.

Robert Lewandowski
redaktor naczelny