Po przerwie Pompax Tęcza odjechała zespołowi z Konina (GALERIA)

Koszykarki Pompax Tęczy Leszno bez problemów pokonały w pierwszym w tym roku spotkaniu o stawkę MKS MOS Konin. Tym razem takiego pogromu jak w Koninie nie było, ale zwycięstwo 86:38 nie podlegało dyskusji.

Zdecydowanymi faworytkami meczu były gospodynie. Pierwsze punkty w meczu zdobyły rywalki, ale potem serię 10:0 odnotowały leszczynianki. To chyba trochę uspokoiło podopieczne trenera Krzysztofa Zajca. Mecz się wyrównał, a po 10 minutach notowaliśmy (20:15).
II kwarta była kontynuacją przeciętnej gry Pompax Tęczy i ambitnej postawy rywalek, które po 20 minutach przegrywały w Trapezie (35:27).

W przerwie była rzeczowa rozmowa szkoleniowca z zawodniczkami, bo Tęcza ruszyła jak przysłowiowy czołg po przerwie. 120 sekund wystarczyło, by zdobyć 13 punktów. W 23 minucie było już (48:27) po “trójce” Walentowskiej. Od tego momentu zaznaczyła się już ogromna przewaga miejscowych, które po 30 minutach miały już dużą przewagę (60:37). Gospodynie panowały niepodzielnie. W ostatniej “ćwiartce” nie straciły żadnego punktu z gry. MKS MOS zdobył zaledwie punkt z rzutu wolnego, a cały mecz zakończył się zdecydowanym triumfem naszych pań (86:38).

– Mecz bez historii, choć do przerwy zagraliśmy słabo. Brakowało koncentracji. W przerwie sobie porozmawialiśmy i druga część była zupełnie inna. To był pojedynek z gatunku tych, który trzeba wygrać. Najważniejsze spotkanie rundy rewanżowej przed nami. Będzie to rewanż z Liderem Swarzędz – powiedział Krzysztof Zajc, trener Pompax Tęczy Leszno.

Pompax Tęcza Leszno – MKS MOS Konin 86:38 (20:15, 15:12, 25:10, 26:1)

Punkty dla Pompax Tęczy zdobywały: Walentowska 20, Plucińska 14, Hołtyn 10, Z.Kowalska 9, Skrzypczak 9, Pietrzak 6, Raczyńska 5, Arczewska 4, Targosz 4, Franckowiak 3, Kuczyk 2, Matuszewska 0. (andre/fot.andre).