Wandal czy artysta?

Pochodzący z Góry metaloplastyk Mieczysław Gryza, który od lat mieszka w Poznaniu, znowu szokuje. Na Festiwalu Srebro w Legnicy, gdzie na wystawie wyróżniono jedną z jego prac, wiertarką udarową zrobił dziurę w ścianie XVIII-wiecznego budynku Starego Ratusza. Choć sam artysta podkreśla, że jego performans miał ważne i głębokie przesłanie, to dla części osób nie jest to już sztuka, ale barbarzyństwo. Jacek Głomb, dyrektor legnickiego teatru, do którego należy zabytkowy obiekt, przygotowuje do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa powołując się na ustawę o ochronie zabytków. Zaznacza też, że będzie domagał się od artysty finansowego zadośćuczynienia.

Żadnego urzędowego pisma w tej sprawie nie otrzymałem. Jedynie informacje od właściciela obiektu, że pod nadzorem konserwatora zabytków dokonają naprawy i prześlą rachunek. To totalna bezmyślność prowincjonalna – oburza się Mieczysław Gryza, który posługuje się też pseudonimem artystycznym Mietal. – To ja powinienem im wystawić rachunek za obecność we wszystkich mediach.

Mieczysław Gryza nie kryje oburzenia z faktu, że nikt nie stara się dociec, dlaczego to zrobił, co nim powodowało? Choć jego zdaniem przesłanie tej akcji dla zebranej tam elity intelektualnej powinno być czytelne.

Jestem poznańskim artystą, który urodził i wychował się na Dolnym Śląsku. Zawsze bolało mnie, powszechne na naszych ziemiach odzyskanych, okrutne traktowanie tego, co „poniemieckie”. W 2007 roku podjąłem próbę rewitalizacji starego, zniszczonego mostu kolejowego na rzece Barycz w Osetnie w gminie Góra. Przepięknego mostu, który, choć zabytkowy, nie interesuje urzędów. Mimo moich wieloletnich starań i interwencji w tej sprawie, władze gminy pozostały na jego los obojętne – mówi nie kryjąc żalu M. Gryza.

Mietal podkreśla, że ostatni raz był w Osetnie dwa tygodnie temu. Niestety, most jest rozkradany przez złomiarzy. W 2015 roku, w swoich powrotach na ziemie dolnośląskie, trafił do Jędrzychowa, miejscowości oddalonej ok. 35 km od Legnicy. Jest tam zrujnowany, rozkradziony zbórpoewangelicki, który jak most na Baryczy, niszczeje w oczach.

Pochodzący z Góry artysta dziwi się, że skandal wywołał fakt, iż – jak sam to określa – symbolicznie naruszył wewnętrzną, wielokrotnie remontowaną i tynkowaną ścianę ratusza, a powszechna zagłada zabytków trwa od dziesiątek lat w przyzwoleniu i obojętności władz oraz urzędów. mach

Cały artykuł w 22. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*