Podpalacz ze szpitala był niepoczytalny?

53-latek w lutym podpalił salę szpitalną w leszczyńskim szpitalu. Zdaniem prokuratury był wówczas niepoczytalny. Fot. Michał Wiśniewski

Leszczyńska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie podpalenia sali chorych szpitala w Lesznie. 53-latek, który pijany podpalił łóżko, był zdaniem biegłych niepoczytalny. Prawnicy szpitala złożyli zażalenie od decyzji prokuratorskiej. Twierdzą, że sprawca był pijany, a nie niepoczytalny.

Do podpalenia w jednej z sal chorych na oddziale chirurgii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie doszło pod koniec lutego. Przed północą przyjęty chwilę wcześniej na oddział 53-latek podpalił za pomocą zapalniczki materac łóżka. W tym czasie na łóżku obok leżał inny pacjent. Sprawca uciekł i zatrzasnął się w pomieszczeniu gospodarczym, gdzie dalej próbował podpalać kolejne przedmioty.

Dopiero interwencja policji udaremniła te próby. Ogień jednak wyrządził duże straty. Zagrożone było też bezpieczeństwo pozostałych pacjentów. Część oddziału trzeba było ewakuować. Na szczęście nie na zewnątrz, ale do drugiego skrzydła lecznicy.

Sprowadził duże zagrożenie

Oszacowane przez szpital straty na oddziale chirurgii wyniosły ponad 30 tysięcy złotych. Ogień zniszczył całą salę chorych. Istniało poważne zagrożenie uszkodzenia instalacji, także tych doprowadzających tlen. Henryka B. aresztowano. Poza sprowadzeniem zagrożenia dla chorych miał też grozić personelowi i pacjentom. Teraz okazuje się jednak, że mężczyzna nie stanie przed sądem. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura umorzyła śledztwo w jego sprawie.

– Biegli powołani w tym postępowaniu stwierdzili, że mężczyzna był niepoczytalny w momencie dokonywania czynów. Takie ustalenie poczynili po badaniu psychiatrycznym 53-latka – mówi prok. Daria Dąbrowicz-Rzepka z Prokuratury Rejonowej w Lesznie.

Śledczy oparli się na badaniu nie zlecając już dłuższej obserwacji psychiatrycznej mężczyzny.

Prawnicy się zażalili

Prokuratorskie umorzenie zostało zaskarżone przez prawnika szpitalnego i mocno zaskoczyło dyrekcję WSZ w Lesznie.

– Nie możemy się zgodzić, by taki czyn pozostał bez kary. Ten pacjent był przyjęty na nasz oddział i przeszedł kompleksowe badania. Był kompletnie pijany, ale nie był w żadnym stopniu niepoczytalny. Naszym zdaniem powinien ponieść konsekwencje swoich czynów – twierdzi Tomasz Karmiński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie.

Ostatecznie zdecyduje jednak sąd?

Z argumentacją podniesioną przez prawników szpitala będzie się teraz ponownie zajmować prokuratura. Finalnie, gdyby zażalenie odrzucono, sprawą może zająć się sąd. Będzie on jednak procedował w sprawie zasadności decyzji śledczych z Leszna i argumentów pełnomocnika szpitala, a nie samej winy 53-letniego Henryka B. w tym zakresie.

Michał Wiśniewski