Połączyła ich pasja do pétanque, czyli gry w bule

Zdjęcie wykonane 8 lipca po pierwszym terminie w II lidze klubowych Mistrzostw Polski w Liskowie. Drużyna znalazła się na drugim miejscu z bilansem: 4 wygrane, 1 remis, 2 przegrane. Fot. arch

Małgorzata Maciejewska z Gostynia, Kinga Cieślawska i Rafał Grzelczak z Leszna to pasjonaci i zawodnicy Klubu Pétanque Leszczynko.

W przypadku Małgorzaty Maciejewskiej z Gostynia przygoda z tym sportem zaczęła się pięć lat temu, gdy jej syn na osiemnaste urodziny otrzymał od wuja bule. Syn uznał ten rodzaj sportu za zbyt spokojny. Nie przypadł mu do gustu, ale za to rodzicom spodobał się i są nim zafascynowani do dziś. Wtedy to pani Małgosia wraz z mężem zaczęli trenować, a następnie wyjeżdżać na turnieje, organizowane przez okoliczne kluby.

To mąż pierwszy złapał bakcyla i jeździł na zawody z dziećmi, a potem zaczęliśmy jeździć razem. Uprawiamy pétanque bardziej rekreacyjnie, dlatego nie mamy regularnych treningów ani trenera. W okresie letnim często gramy na bulodromie przy domu lub w parku w Gostyniu. Organizujemy też rodzinne rozgrywki z moim kuzynostwem. W większości zawodów bierzemy udział razem i startujemy w dubletach – wyznaje pani Małgorzata Maciejewska.

Na czym dokładnie polega gra w bule? Rozgrywki toczone są na placu tzw. bulodromie, pozbawionym trawy. Zadaniem zawodnika jest rzucenie z wytyczonego okręgu metalowymi kulami o średnicy od 70,5 do 80 mm o ciężarze od 650 do 800 g w kierunku małej plastikowej bądź drewnianej kulki o średnicy 30 mm. Jest ona nazywana cochonnet, co po francusku znaczy prosiaczek. Turniej można rozegrać w dwóch zespołach trzyosobowych lub dwuosobowych bądź jako jeden gracz.

Każda z partii składa się z kilku rozgrywek, które liczone są od momentu wyrzucenia prosiaczka do wyrzucenia przez graczy ostatniej kuli. Zawodnicy muszą umieścić bulę jak najbliżej świnki lub wybić punktujące, a więc stojące najbliżej świnki bule przeciwnika. Gdy wszystkie bule zostaną wyrzucone zliczane są punkty. Zwycięzcą jest ten, kto jako pierwszy uzyska 13 punktów – tłumaczy pani Małgorzata.

Z czasem gra amatorska zrodziła się w prawdziwą pasję. Po dwóch latach zagłębiania się w ten sport, poznawania technik i doskonalenia umiejętności pani Małgorzata z mężem Piotrem, postanowili zostać licencjonowanymi zawodnikami. Dzięki temu mogą brać udział w zawodach rangi mistrzowskiej i Pucharach Polski. Państwo Maciejewscy zgłosili się do jednego z zrzeszonych klubów w PFP i uzyskali status członka klubu. Następnie klub wykupił im licencję w Polskiej Federacji Petanque.

Pétanque jest dla mnie przyjemnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Poza tym to też forma aktywności fizycznej, dzięki której można spotkać mnóstwo ciekawych ludzi. Na co dzień jestem księgową, więc gra w bule pozwala mi pracować nad spokojem i zręcznością – mówi Małgorzata Maciejewska.

Choć pétanque w Polsce to wciąż nowa dyscyplina sportu, uprawiana głównie przez mężczyzn, to zyskuje popularność także wśród kobiet, które z powodzeniem odnoszą sukcesy. Pani Małgorzata jest dwukrotną brązową medalistką mistrzostw Polski kobiet w pétanque. Jest też pierwszą kobietą w swoim klubie, która zdobyła mistrzowskie medale.

Moim największym sukcesem jest brązowy medal na Mistrzostwach Polski Kobiet w Żywcu. Zdobyłam je w tripletach z koleżankami z klubu Lubońskiej Petanki tj. Karoliną Fabiś i Iwoną Jeziorną w roku 2016, a w 2017 r. także z Anią Misiorną ze Śremskiego Klubu Pétanque – mówi p. Maciejewska.

Obecnie gostynianka przygotowuje się do udziału w tegorocznych mistrzostwach Polski tripletów kobiet, które odbędą się w sierpniu.
Z kolei pochodząca z Leszna Kinga Cieślawska grę w bulę poznała dzięki bulodromowi, który powstał obok jej rodzinnego domu. Było to dokładnie sześć lat temu. Tata namówił ją na wspólny turniej podczas pikniku rodzinnego, zorganizowanego na tym bulodromie.

Na początku moja przygoda z bulami ograniczała się tylko do gry podczas tego pikniku. Co roku grałam z tatą w tych rodzinnych turniejach. W jednym z nich uczestniczył mój chłopak Rafał. Spodobało mu się na tyle, że zaczął namawiać mnie na treningi – wspomina Kinga Cieślawska.

W 2014 roku oboje zapisali się do Klubu Petanque Leszczynko i zaczęli brać udział w większej liczbie turniejów. Na początku odbywały się one głównie w Lesznie, a z czasem również w innych miastach.

Pod koniec 2015 roku otrzymałam telefon od selekcjonera kadry Polski z pytaniem, czy chcę być w kadrze kobiet? Zgodziłam się i biorę udział w różnych szkoleniach i zgrupowaniach w ciągu roku. Dostaję też wskazówki od trenera, pracuję nad techniką i powtarzalnością rzutów – mówi Kinga.

Spośród osób z kadry wyłaniana jest ekipa, która reprezentuje Polskę na mistrzostwach Europy i świata. Kinga miała okazję uczestniczyć w Mistrzostwach Europy w Bratysławie, gdzie z drużyna zajęła dziewiąte miejsce i na MŚ w Chinach, w których wywalczyli siedemnaste miejsce. Jednak jej największym osiągnięciem jest indywidualne mistrzostwo Polski kobiet, które zdobyła w 2016 roku oraz mistrzostwo Polski kobiet w tripletach w 2017 roku.

Jestem również dumna z czwartego miejsca w mistrzostwach Polski dubletów, które udało mi się zająć kilka tygodni temu – wyznaje Cieślawska.

W trakcie sezonu Kinga trenuje codziennie przez minimum godzinę. Nie ukrywa, że nieraz trudno jej pogodzić życie prywatne, zawodowe z pasją, która daje jej radość i siłę, tym bardziej, że na co dzień mieszka we Wrocławiu.

Rafał Grzelczak z Leszna po raz pierwszy grę w bulę zobaczył na wspomnianym wcześniej pikniku rodzinnym, na który zaprosiła go Kinga. To właśnie tam rozegrał swój pierwszy turniej.

Moja historia z bulami rozpoczęła się cztery lata temu. Gdy zobaczyłem, o co w tym chodzi, zachwyciłem się tym i zapragnąłem uprawiać tę dyscyplinę sportu. Namówiłem moją dziewczynę Kingę i razem zapisaliśmy się do profesjonalnego klubu – wspomina Rafał Grzelczak.
Rafał poczuł w sobie ducha rywalizacji. Chciał jak najszybciej stać się dobrym zawodnikiem, który z powodzeniem będzie pokonywał rywali i wygrywał turnieje.

Trenowałem w każdej wolnej chwili. Obserwowałem i podpytywałem, jaką technikę stosują bardziej doświadczeni zawodnicy. Chciałem poznać tajniki tej dyscypliny i wiedzieć, co zrobić, by dorównać najlepszym – mówi Rafał.

Swój pierwszy turniej poza Lesznem rozegrał w Nysie. Tam wraz z Kingą wziął udział w pucharze Polski par mieszanych, gdzie zajęli dziewiąte miejsce. Rafał jest również w reprezentacji młodzieżowej, co wiąże się z doskonaleniem umiejętności pod okiem trenera, a także z podróżami po kraju i Europie.

Petanque całkowicie zmieniło moje życie. Teraz już nie wyobraża sobie, aby zabrakło w nim tej dyscypliny sportowej, którą pokochałem, i w której się realizuję –zwierza się Grzelczak.

Rafał zachęca do gry w bulę wszystkich, ponieważ jak twierdzi, w tym sporcie nie ma ograniczeń wiekowych. Efekty uzależnione są od intensywności i częstotliwości treningów. Według niego ważna jest systematyczność, która skutkować będzie widocznymi rezultatami.
W przypadku leszczyńskiego radnego Krystiana Maćkowiaka przygoda z petanque rozpoczęła się w 2007 roku na mistrzostwach Europy TKKF w duńskim Aalborgu.

Debiutowałem tam przez czysty przypadek, ale za to z niezłym skutkiem. Dopiero później nabyłem profesjonalne kule i licencje zawodniczą. Od 2014 roku jestem instruktorem Polskiej Federacji Petanque – mówi K. Maćkowiak.

Pan Krystian jest także sędzią petanque. Od trzech lat jest bardzo zaangażowany w grę w bulę i prowadzi profesjonalne treningi. Zaowocowały one osiągnięciami tj.czołowe miejsca w ogólnopolskich zawodach rankingowych w tripletach i dubletach

Z kolei w mistrzostwach Polski w singlach przed dwoma laty zająłem trzynaste miejsce, ale było to dla mnie dużym sukcesem. W czasie sezonu, który obecnie trwa, staram się trenować codziennie, a na najbliższych zawodach w sierpniu, czyli mistrzostwach Polski weteranów oraz tripletów pokażę, na co mnie stać – zapowiada Krystian Maćkowiak.

Cały artykuł jest również dostępny w 31 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Natalia Kurpisz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*