Fot. arch

Od czasu otwarcia ostatniego odcinka trasy S5 w stronę Wrocławia wielu mieszkańców regionu podróżujących w tym kierunku ma powody do zadowolenia. Jak sami sprawdziliśmy, podróż z Rawicza do stolicy Dolnego Śląska, przy sprzyjających warunkach, może zająć zaledwie 30 minut.

Dwupasmowa jezdnia zachęca jednak do mocniejszego wciśnięcia pedału gazu. Na internetowych forach nie brakuje wpisów, które sugerują, że kierowcy notorycznie łamią przepisy jadąc S5.

Wczoraj „pyknął” rekordzik. Wrocław – Kaczkowo w 33 minuty – brzmi wpis użytkownika GhostPO. Oznacza to, że na 77-kilometrowym odcinku musiał jechać ze średnią predkością 139 kilometrów na godzinę.

Bezkarność kierowców pogłębiają też plotki, jakoby policja miałą związane ręcę, bowiem na trasie nie ma możliwości bezpiecznego zatrzymania. Informacje te dementuje rzecznik rawickiej komendy.

To policjant decyduje o tym, które miejsce jest odpowiednie do zatrzymania samochodu i bierze za tę decyzję pełną odpowiedzialność. Oznacza to, że równie dobrze może nas zatrzymać na autostradzie, na moście czy na skrzyżowaniu, jeśli tylko uzna to za konieczne – mówi asp. sztab. Beata Jarczewska z KMP w Rawiczu i dodaje, że trasa S5 jest monitorowana przez funkcjonariuszy z Rawicza.

Przypominamy, że na S5, czyli drodze ekspresowej dwujezdniowej obowiązuje limit prędkości dla samochodów osobowych wynoszący 120 km/h. Łamanie zasad bezpieczeństwa może doprowadzić nie tylko do bolesnych kar finansowanych, ale przede wszystkim wypadków. Te, do których dochodzi na autostradach i drogach espresowych, są szczególnie niebezpieczne, ze względu na prędkość poruszających się pojazdów. la

Cały artykuł dostępny jest w 6 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*