Porodówki pod lupą

W którym szpitalu naszego regionu najlepiej rodzić? W tym, w którym traktowana będziesz z godnością, szacunkiem, sympatią i wrażliwością. To podstawa. Cała reszta ma znaczenie drugorzędne. Czy są w naszym regionie porodówki, które szczególnie warto pochwalić? Owszem. Do tych najlepszych kobiety ciągną jak misie do miodu, a miernikiem nastrojów społecznych jest wskaźnik porodów.

Matki stanowią wyjątkową społeczność, która chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami. To właśnie dzięki sprawnie działającej poczcie pantoflowej niektóre szpitale są oblegane, a inne omijane szerokim łukiem.

Od lat w niełasce kobiet jest Nowy Szpital we Wschowie. W powiecie wschowskim trwa emigracja porodowa do ościennych szpitali. Statystycznie rzecz ujmując poród odbierany jest średnio co drugi dzień. Co ciekawe odbywa się tu najmniej porodów w całym województwie lubuskim. Statystki są bezlitosne. W zeszłym roku w Nowym Szpitalu odebrano 168 porodów. W porównywalnych pod względem liczby mieszkańców miastach wskaźniki są o wiele wyższe: w Drezdenku 564, w Sulęcinie 398, w Słubicach 363, a w placówce medycznej w Międzyrzeczu 342.

Nie można zarzucić dyrekcji Nowego Szpitala, że się nie stara. Kiedy wschowską placówką kierował Tomasz Karmiński, obecny p.o. dyrektora szpitala w Lesznie, podjęto wiele prób zatrzymania emigracji porodowej. W 2011 r. Karmiński chciał nawet organizować bezpłatne zajęcia fitness dla ciężarnych i świeżo upieczonych mam. Niestety, nie było chętnych.
W 2012 roku przyjęto program „Rodzimy we Wschowie”. Nieżyjący już dziś dr Marek Kaniuka, człowiek szlachetny i bardzo serdeczny w relacjach z pacjentkami, robił wiele, by odwrócić tendencję spadkową. Niestety, program nie miał szczególnego wpływu na poprawę sytuacji.

Tymczasem warunki do rodzenia są tu niezłe. Szkoła rodzenia jest za darmo, poród rodzinny także.

– Proszę zauważyć, że wschowianki mają blisko do kilku porodówek, np. w Lesznie, Głogowie, Nowej Soli – mówi Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka prasowa Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. – Ostatnio widać jednak tendencję wzrostową. Być może wynika to z faktu, że zamknięto kilka miesięcy temu oddział położniczo-ginekologiczny w Górze.

Faktycznie statystyki we Wschowie nieco drgnęły. Do końca września br. przyjęto tu 150 porodów, a w ostatnich dwóch miesiącach odebrano ich ponad 50. Od lipca br. ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego jest Stanisław Hoffman, który wcześniej kierował placówką medyczną w Górze.

– Z pewnością część moich górowskich pacjentek rodzi teraz we Wschowie – przyznaje Stanisław Hoffman – Ale nie jest to jedyny powód wzrostu liczby przyjmowanych porodów. Z chwilą przyjęcia stanowiska ordynatora dobrałem sobie nowy zespół, z którym świetnie mi się współpracuje. Jeśli personel ufa sobie nawzajem, ufają nam też pacjentki. Tu chodzi przede wszystkim o atmosferę. Oczywiście, sprzętowo też staramy się poprawić. Mamy nowoczesną salę do cięć cesarskich, a w grudniu wzbogacimy się o nowe USG. Z zewnątrz szpital nie prezentuje się zbyt okazale, ale w środku można się miło rozczarować – przekonuje Stanisław Hoffman.

Rzeczywiście, estetyka porodówki ma najmniejsze znaczenie, a specjalistyczny sprzęt liczy się wyłącznie w sytuacjach kryzysowych. Przy fizjologicznym porodzie, czyli takim, w którym nie trzeba uruchamiać dodatkowych procedur medycznych najważniejsza jest atmosfera.
Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 47. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*