Pożegnał Samuela, ale już czeka na Eugeniusza

W najnowszych odcinkach “Korony królów” Zbigniew Waleryś już nie zagra. W rolę Samuela wcielał się przez dwa lata. Fot. Anna Terpiłowska

Zbigniew Waleryś, który urodził się i wychował w Wąsoszu, a przez wiele lat mieszkał w Górze, jest najlepszym przykładem na to, że na zawodowy sukces nigdy nie jest za późno. Był już dojrzałym aktorem, gdy otrzymał rolę Dionizego Wajsa w filmie „Papusza” małżeństwa Krauze, która przyniosła mu prawdziwe uznanie i nagrody. W ostatnich latach dał się też poznać szerokiej publiczności. Choć to akurat zawdzięcza przede wszystkim występom w serialach telewizyjnych. Gra jednak dalej. Nie odcina jedynie kuponów. W tym roku przed nim zupełnie nowe projekty i wyzwania – wcieli się w postać dziadka Eugeniusza i… spróbuje podbić serca młodych widzów w nowym, dziecięcym programie telewizyjnym.

Choć jako aktor zadebiutował już w 1977 roku. Nie miał do tej pory okazji brać udziału w dziecięcych produkcjach.

– Kilka lat temu sam zostałem dziadkiem, co mnie ogromnie cieszy, mam więc nadzieję, że dzięki temu łatwiej odnajdę się w tej nowej roli. To będzie program dziecięcego kanału TVP ABC. Na nagrania czekam z radością i dużym podekscytowaniem – wyznaje Z. Waleryś. – Mają się one rozpocząć w październiku, ale kiedy program pojawi się na antenie nie potrafię powiedzieć

Aktor przyznaje, iż ma świadomość, że młoda widownia jest szalenie wymagająca. Przy niej trzeba być zawsze wiarygodnym, bo dzieci od razu wychwycą każdy fałsz.

Zobaczymy, czy dziadek Eugeniusz i jego rady spodobają dzieciom. Od tego zależeć będzie, jak wiele odcinków będzie miał program – mówi Z. Waleryś.

To nie jedyna nowość w życiu zawodowym aktora. Po raz pierwszy wystąpi też w kampanii społecznej. Razem z Michałem Czarneckim, aktorem, z którym miał okazję grać na planie „Leśniczówki”, będzie mówił o chowanym pod dywan depresji u mężczyzn.Niestety, z tym problemem zmaga się coraz więcej panów.

Odszedł z „Korony królów”

W ostatnich latach aktor pojawiał się w wielu telewizyjnych serialach. Ze swoją charakterystyczną brodą wcielał się w różne postacie, ostatnio najczęściej w karczmarza Samuela z „Korony królów”. Niestety, nie zobaczymy go w najnowszym sezonie popularnego serialu, który na ekrany powraca już 9 września. Zbigniew Waleryś na dobre pożegnał się z „Koroną królów”.

– Powód jest bardzo prozaiczny. Musiałem odejść, bo nowy sezon opowiadać będzie już o dynastii Jagiellonów. Pozostawienie w scenariuszu mojego bohatera byłoby dla widzów mało wiarygodne, bo sugerowałoby, że Samuel żyje chyba ponad 100 lat – śmieje się Z. Waleryś, ale dodaje, że z serialem rozstaje się z ogromnym żalem.

Rola żydowskiego karczmarza w sposób szczególny przypadła aktorowi do serca. Samuela grał przez dwa lata. Choć nie była to postać pierwszoplanowa na ekranie pojawiała się często i potrafiła nieźle namieszać w życiu pozostałych bohaterów.

Już pod koniec ostatniego sezonu moja postać została ucharakteryzowana na starca. Dla widza będzie więc oczywiste, że brak Samuela w nowych odcinkach oznacza, że odszedł on w sposób naturalny. Karczma jednak będzie działać dalej. Poprowadzi ja Esterka, córka mojego filmowego brata z Opoczna, którą gra Anna Terpiłowska – dodaje Z. Waleryś.

Fanom Zbigniewa Walerysia podpowiadamy, że będzie można zobaczyć go w najnowszym sezonie „Dziewczyn ze Lwowa”, gdzie gra życzliwego popa. Tym razem będzie służył radą i dobrym słowem ojcu jednej z głównych bohaterek.

– Zachęcam też do oglądania internetowych seriali, w których niedawno zagrałem. To „1983” wyprodukowany dla Netflixa, gdzie zagrałem ministra spraw zagranicznych Izraela oraz „Rojst”, który powstał dla Showmaxa i gdzie wcielam się w redaktora naczelnego lokalnej gazety – mówi Zbigniew Waleryś. – Obydwa seriale są naprawdę świetne i gra w nich plejada polskich gwiazd. „1983” wyreżyserowała Kasia Adamik, córka Agnieszki Holland, a „Rojst” Janek Holoubek, syn Gustawa.

Miał być oficerem

I pomyśleć, że niewiele brakowało, a w ogóle nie zostałby aktorem. Ojciec wymarzył sobie, że jego najmłodszy będzie oficerem Ludowego Wojska Polskiego.

– Chciał dla mnie jak najlepiej. Rodzinę mam liczną, w domu się nie przelewało, a wojsko dawało wszystko, łącznie z wymarzonym mieszkaniem – tłumaczył już wcześniej na łamach „Panoramy Leszczyńskiej” Zbigniew Waleryś.

Na drodze do realizacji tych planów stanęła profesor górowskiego ogólniaka Janina Wlaźlak, która zachwycona talentem swojego ucznia, namawiała go, aby próbował zdawać na aktorstwo.

Karczmę przejmie Esterka (Anna Terpiłowska – na zdjęciu). Fot. Anna Terpiłowska

Anna Machowska