Poznajcie bliżej wiceburmistrza. To prawdziwy człowiek renesansu

Grzegorz Skorupski podczas zbierania materiałów do swojej najnowszej książki, którą planuje wydać w 2020 roku. Fot. arch. prywatne
Grzegorz Skorupski podczas zbierania materiałów do swojej najnowszej książki, którą planuje wydać w 2020 roku. Fot. arch. prywatne

Grzegorza Skorupskiego nie trzeba przedstawiać, szczególnie gostyńskiemu społeczeństwu. Znany jest nie tylko jako wiceburmistrz, ale także nauczyciel historii, regionalista i autor książek dot. historii regionalnej, jak i trzech powieści kryminalnych.

Ciekawi mnie skąd wzięło się zamiłowanie do pisania i kiedy znajduje pan czas, aby je pisać?

– Zawsze dużo czytałem, jeszcze jako dziecko byłym stałym bywalcem biblioteki. Potem zacząłem pisać artykuły historyczne do lokalnej prasy, rozbudowane scenariusze gier miejskich, książki historyczne i w końcu powieści. Pisanie sprawia mi przyjemność, jest ucieczką w wymyślony świat, który zresztą sam kreuję. Nie traktuję, tego, jak pracy, raczej sposób na relaks. Biorę laptopa, zakładam słuchawki, wrzucam jakąś ostrą, mroczną muzę i staram się przekazać rodzące się w umyśle obrazy – wyjaśnia Grzegorz Skorupski.

Ile trwa napisanie książki?

Wiele osób zastanawia się, ile czasu zajęło panu napisanie każdej z powieści?

– Trudno to określić. Samo pisanie około roku, ale sporo czasu zajmuje przygotowanie materiałów. Najpierw musi pojawić się pomysł i czasami myślę nad nim kilkanaście tygodni. Akcja książek z prokuratorem Adamem Karskim dzieje się przed II wojną światową. Sporo czasu muszę więc poświęcić na przygotowanie odpowiedniego tła, zapewnienia wiarygodności szczegółów charakterystycznych dla opisywanych czasów, jak np. to jaką kredkę do oczu stosowano w 1920 roku, czy jaki gatunek kawy wówczas podawano w restauracji. Potem czytam stare gazety, starając się wczuć w sposób myślenia ludzi z epoki i dopiero wtedy siadam do pisania – mówi Grzegorz Skorupski.

Autor wyznaje, że pierwszą recenzentką jest córka. Choć nie uwzględnia wszystkich jej poprawek, to liczy się z jej zdaniem i oceną. Ostateczna korekta należy jednak do wydawnictwa.

Kryminalne powieści cieszą się sporym zainteresowaniem zarówno wśród mieszkańców Gostynia, jak i innych osób, w tym jury festiwalu „Kryminalna Piła”. Powieść „Smaku błękitu” otrzymała wyróżnienie podczas konkursu na „Najlepszą Polską Miejską Powieść Kryminalną 2017 roku”.

– To wyróżnienie bardzo mnie zaskoczyło, szczególnie że wśród nominowanych było mnóstwo świetnych powieści kryminalnych. W tym roku moje opowiadanie uzyskało III miejsce w kategorii retro konkursu „Stulecie polskiego kryminału”. Cieszę się, że to, co piszę, może się komuś podobać, a przy okazji udaje mi się promować moje miasto. To ogromna satysfakcja – tłumaczy G. Skorupski.

Będzie kolejna powieść?

Autor zapytany o to, czy w planach przewiduję kolejną powieść, odpowiada, że jest na etapie rozdzielania wątków w poszczególnych rozdziałach i właściwie książka „ już się pisze”.

– Moje książki, to nie tylko wątek kryminalny. Zawsze jest coś, co mnie fascynuje bądź irytuje i skłania do pisania. Oczywiście poruszam wiele problemów, ale jeden stanowi główne tło. W „Smaku błękitu” jest to stan napięcia zbliżającej się masakry I wojny światowej, młody człowiek z głową pełną poezji przełomu epok. „Dłonie śmierci”, mimo że dotyczy wydarzeń tylko o dziewięć lat późniejszych, ma zupełnie inny obraz epoki: relatywizm moralny, zniszczenia jakie w sferze psychiki dokonuje wojna i strach przed niepewnością jutra. I na tym tle morderca, który w wyszukany sposób pozbawia swoje ofiary życia, zostawiając przy każdej fragment wiersza zapomnianego poety-samobójcy. Kolejna książka to znów przeskok o kolejne dziesięć lat. Nie będzie to część trzecia, prawdopodobnie wrócę jeszcze do lat dwudziestych, po prostu nawiązuje do określonego problemu. „Dom pod czerwonym dębem” to ludzkie emocje i rządzę: miłość, erotyka, zemsta, rywalizacja o władze. A w tle „wybory brzeskie” i życie w autorytarnym państwie, gdzie rządząca partia wpływa na sądy, cenzuruje media, aresztuje działaczy opozycji – wyjaśnia Skorupski.

Polityk i historyk w jednym

Wiceburmistrz podkreśla, że nie lubi stagnacji i nudy, a w tej pracy na szczęście mu to nie grozi.

Ponieważ praca zawodowa nie ma wiele wspólnego z wymyślaniem kryminalnych historii, pisząc, może się oderwać i odpocząć.

Zaznacza, że są fragmenty, które same się piszą. Wystarczy zobaczyć obrazy sytuacji i po prostu je opisać, a czasami trzeba połączyć jakieś wątki, daremnie czekając na pomysł. Wtedy jest to już ciężka praca.

Coraz bliżej święta

– Przygotowania do świąt wyglądają jak w typowym polskim domu: sprzątanie, przygotowywanie potraw wigilijnych, strojenie żywej choinki oraz kupowanie prezentów. Mam ważną i wręcz strategiczną misję: przywiezienie choinki. Poważnie, to dzielimy się obowiązkami. Ponieważ dzieci są już dorosłe, przybywają właściwie przeddzień wigilii, czasem pełnię funkcję pomocy kuchennej, ale kuchnia nie jest dla mnie odpowiednim miejscem i nie czuję się tam komfortowo. Wszystkie potrawy przygotowuje moja żona – przyznaje Grzegorz Skorupski.

– Uwielbiam zupę rybną i sos grzybowy, ale przede wszystkim karpia! Ten wigilijny smakuje jakoś specjalnie, może to przez towarzyszący zapach jodły i palących się świec i atmosferę wyczekiwania – kontynuuje Grzegorz Skorupski.

Wiceburmistrz wigilię spędzi z rodziną w domu. Z kolei w kolejne dni wspólnie odwiedzą rodziców, gdzie wówczas zbiera się spora część pozostałej familii.

Grzegorz Skorupski w świątecznym anturażu w towarzystwie kota Tytusa. Fot. arch. prywatne
Grzegorz Skorupski w świątecznym anturażu w towarzystwie kota Tytusa. Fot. arch. prywatne

Pamięta pan jakąś niezwykłą historię, która wydarzyła się w pańskiej rodzinie w święta?

Najbardziej pamiętam święta jako dziecko. I to nie tylko oczekiwania na prezent. Bardzo zapadła mi w pamięć kolejka po karpia na początku lat osiemdziesiątych. Mroźna zima, spora kolejka przed drewnianym barakiem służącym jako sklep, gdzie miała zostać przywieziona wigilijna ryba. Zmienialiśmy się z siostrami co godzinę w kolejce. Kiedy wracałem do domu, piłem ciepłą herbatę i leciała wówczas „Nie płacz Ewka” Perfectu. Jakoś zawsze już święta kojarzą mi się z tą piosenką. No i wigilie z małymi dziećmi, kiedy przebierałem się za gwiazdora, a dodatkowo na wigilijnym stole musiała być pomidorowa – wspomina Grzegorz Skorupski.

Sylwestrowe plany

W tym roku wiceburmistrz sylwestra zamierza spędzić kameralnie, w gronie znajomych.

Jakie są pana plany na rok 2020?

– Ogromnie trudne zadania zawodowe. Jest tego sporo na przyszły rok. Natomiast literacko: planuję wydać kolejną książkę. Wydawnictwo narzuciło deadline na sierpień. Jest kilka ciekawych pomysłów m. in. Festiwal Kryminału Retro w Gostyniu. Na pewno będzie się działo – dodaje Grzegorz Skorupski.

Natalia Kurpisz