Pożyteczny nałóg, czyli smartfon do wszystkiego

fot. mac

Internet, media społecznościowe czy smartfony to współczesne wynalazki, które dla jednych są zbawieniem, bo dzięki nim ich życie czy praca stały się intensywniejsze, bogatsze, ciekawsze. Ale też jest spora grupa ludzi uważająca, iż wymienione zdobycze cywilizacyjne stały się dla nas zgubą i przyczyniły się do powstania kolejnych patologii i uzależniły nas od nich.

Jak zwykle prawda leży raczej pośrodku.
Przesiadywanie godzinami w internecie, czytanie wpisów znajomych na Facebooku za pośrednictwem laptopa czy smartfona to oczywiście strata czasu i można się od tego uzależnić. Wiem coś na ten temat, bo z racji pracy w mediach często muszę tam zaglądać, co moje bliższe lub dalsze otoczenie bierze właśnie za uzależnienie. A może faktycznie już tak mocno w to wsiąkłem, iż można mnie uznać za uzależnionego. Jeden nałóg więcej czy mniej – jakie to ma znaczenie…

Oczywiście żartuję, bowiem mam świadomość, iż nałogów należy się wystrzegać, zwłaszcza gdy człowiek wiele razy próbował się z takich rzeczy wyplątać. W tym miejscu daruję już czytelnikom dalszych dywagacji na temat moich bitew, walk i potyczek z wagą, bo to zgrana płyta.

Mam też świadomość, że czasami za często trzymam w dłoni albo kładę na stole mojego smartfona. Niedawno podrzucono mi na messengera filmik o zgubnym wpływie tych kieszonkowych komputerów na nasze życie, m.in. na pamięć. Kiedyś potrafiliśmy mieć w głowie wiele spraw, teraz wyręcza nas smartfon. Korzystamy z niego jako budzika, kalendarza, notatnika, aparatu fotograficznego i czego tam jeszcze. W efekcie nasz mózg zapamiętuje coraz mniej rzeczy, np. numerów telefonów do bliskich. Bo wszystko mamy zapisane w telefonie. Wiadomo też, co się dzieje, gdy nam się zepsuje lub – nie daj Boże – go zgubimy. Panika to najmniej emocjonalne określenie na nasz ówczesny nastój.

No dobra, dość już narzekań na cuda techniki przełomu wieków. Dla mnie osobiście posiadanie smartfona niesie więcej korzyści niż problemów. Za jego pośrednictwem mogę szybko dowiedzieć się np. że w Lesznie ogłoszono kolejny alarm bombowy i nie warto jechać do tego czy innego marketu. Albo że sukcesem zakończyła się akcja poszukiwania psa boksera o imieniu Fafel, który urwał się właścicielom ze smyczy w lesie i bezskutecznie poszukiwali go przez wiele dni. Na szczęście pies „po przejściach” sam wrócił do klatki ustawionej specjalnie dla niego w lesie. Ułatwieniem dla mnie jest też możliwość płacenia za pośrednictwem smartfona. I nie chodzi tylko o kupowanie biletu do kina czy na pociąg, ale także wnoszenie wpłat na konta różnych organizacji. Niedawno dołożyłem się np. do zbiórki na rzecz Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, któremu minister kultury obciął dotację z przyczyn politycznych. Dzięki akcji zainicjowanej przez Patrycję Krzymińską brakujące 3 mln zł udało się zebrać w ciągu doby. To ta sama osoba, która wpadła na pomysł zorganizowania „ostatniej puszki” Pawła Adamowicza, zamordowanego prezydenta Gdańska. Uzbierano rekordowe 16 mln zł.

Smartfona można też użyć w niecnych celach, np. zrobić kompromitujące kogoś zdjęcia czy potajemnie nagrać i potem wykorzystać do szantażowania. To tak jak z kuchennym nożem – jedni kroją nim chleb, inni popełniają przestępstwo. Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*