Próbowała zabić córkę. Zbadają ją psychiatrzy

Sąd zlecił przeprowadzenie dodatkowej opinii przez biegłych lekarzy psychiatrów, którzy mają ocenić stan psychiczny oskarżonej. Fot. archiwum NM

Małgorzata G. z Rawicza, oskarżona o usiłowanie zabójstwa swojej nastoletniej córki , zostanie przebadana przez kolejnych psychiatrów. Mają ocenić jej stan psychiczny.

Styczeń 2019 roku, Rawicz. Małgorzata G. razem ze swoim synem Tomaszem kładą się na tapczanie. Między nimi leży 10-letnia wówczas Olga. Matka odkręciła butlę z gazem. Była przekonana, że wszyscy zginą.

Ponad godzinę później cała trójka się przebudziła. Małgorzata G. wzięła sznurek i zaczęła nim dusić Olgę. Przestała, kiedy dziewczynka straciła przytomność. Po jakimś czasie znowu się przebudziła. Tym razem matka zaczęła dusić ją rękoma.

Kiedy i ta próba zabójstwa córki się nie powiodła, wszyscy troje poszli na drogę. Liczyli, że potrąci ich samochód. Jedno z aut ciężarowych w ostatniej chwili zdążyło ich wyminąć. Po wszystkim matka zadzwoniła po swojego znajomego iwszystko opowiedziała drugiemu synowi. To on zgłosił sprawę na policji.

Tłem tych dramatycznych wydarzeń był konflikt z sąsiadką Katarzyną Ch.

– Twierdziła, że jej syn trafił do więzienia z powodu donosu jednego z synów Małgorzaty G. – opowiada prokurator Michał Smętkowski, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej. – 47-latka miała szantażować rodzinę G.

W przeciwnym razie miała porwać Olgę i „wywieźć ją do burdelu w Niemczech”. Łącznie rodzina G., zaciągając kredyty, miała przekazać sąsiadce ponad 160 tysięcy złotych.

Prokuratura oskarżyła Małgorzatę i Tomasza G. o usiłowanie zabójstwa nastolatki. Katarzyna Ch. również została oskarżona i usłyszała trzy zarzuty: wymuszenia rozbójniczego, kierowania gróźb w stosunku do rodziny G. oraz spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Jej proces toczy się w Rawiczu.

Z kolei proces Małgorzaty i Tomasza G. ruszył w lutym w Poznaniu. Podczas kolejnej rozprawy sąd przesłuchał biegłych lekarzy medycyny sądowej, którzy wydawali opinię dotyczącą obrażeń odniesionych przez Olgę. Medycy nie mieli wątpliwości, że dziecko mogło zginąć z powodu duszenia.

– Szczęściem pokrzywdzonej było to, że kiedy straciła przytomność, musiało dojść do poluzowania ucisku na szyi. To doprowadziło do powrotu ukrwienia krytycznych narządów – mówił dr Aleksander Mularski. – Wiemy, że w początkowej fazie ucisk był skuteczny, a jego siła mogła doprowadzić do zgonu, gdyż świadczą o tym objawy, które wystąpiły u dziewczynki.

Lekarze zwracali też uwagę, że niedotlenienie jej mózgu nie trwało na tyle długo, aby zaszły nieodwracalne zmiany. Dziewczynka koniec końców nie odniosła poważnych obrażeń i dziś może normalnie funkcjonować.

Sąd poinformował także, że zlecił przeprowadzenie dodatkowej opinii przez biegłych lekarzy psychiatrów, którzy będą mieli ocenić stan psychiczny Małgorzaty G. Jeden zespół lekarzy już taką opinię wykonał i przedstawiał ją na poprzedniej rozprawie. Nie byli oni jednak w stanie wytłumaczyć, dlaczego Małgorzata G. wbrew logice zgodziła się płacić swojej sąsiadce haracz.

– W związku z wątpliwościami dotyczącymi pierwszej opinii sąd postanowił powołać nowy zespół biegłych – informowała sędzia Joanna Rucińska. Sąd przedłużył także o 3 miesiące areszt dla Małgorzaty i Tomasza G. Kolejna rozprawa – we wrześniu.

Norbert Kowalski