Prowicjonalne Leszno nie zasłużyło na Queenów

fot. mac

Dziękuję obecnej władzy za podarowanie nam dodatkowego dnia wolnego, przy okazji 100-lecia odzyskania przez Ojczyznę niepodległości. Zapewne czytający te słowa moi współpracownicy, kończący to wydanie gazety, znacząco pukają się w czoło. Zabrano nam jeden dzień pracy i dziś gonimy w piętkę, w tym niżej podpisany.

Mimo wszystko dziękuję władzy za wolne w poniedziałek, 12 listopada, bo mogłem pojechać do Poznania do kina na film „Bohemian Rhapsody” o legendarnej grupie Queen. Nie tylko moich idolach z lat młodości. Zapyta ktoś, a dlaczego nie w kinie w Lesznie? Ano dlatego, że w Cinema 3D tego filmu nie grają, bo dystrybutor uznał, iż Leszno to prowincja i lepiej tu się sprzeda produkcja o Zenonie Martyniuku, gwieździe disco polo. Czujecie się obrażeni? Bo ja tak…

O całym zamieszaniu stało się głośno za sprawą mieszkańca Leszna Zbigniewa Sadowskiego, który wystosował petycję w tej sprawie i zebrał nawet pół tysiąca podpisów. I co? I nic… Jak wyjaśniono mu w piśmie sygnowanym przez Cinema 3D, dystrybutor „z przyczyn czysto obiektywnych” odmówił udzielenia licencji na wyświetlanie go w Lesznie. Gdy dziennikarze zaczęli dociekać o co dokładnie chodzi, to okazało się, że ów szlaban na projekcje ma związek z oceną gustów kinomanów… na prowincji. I tutaj będzie cytat z jednego z lokalnych portali: „film nie będzie cieszył się zainteresowaniem widzów, których bardziej interesuje „historia Zenka Martyniuka” niż film Bohemian Rhapsody”.
Ciekawa argumentacja w sytuacji, gdy zupełnie niedawno w „prowincjonalnym” Lesznie zamknęła swe podwoje dyskoteka, która próbowała przyciągnąć klientów zmianą z klubu muzycznego serwującego house czy techno na disco polo, co okazało się kompletnym niewypałem. W efekcie nie ma już w Lesznie ani X-Demona, ani Fresha. I nie pomogło to, że na premierę odmienionego klubu sprowadzono wspomnianego króla disco polo Zenona Martyniuka. Słowem, nie takie to disco polo mocne w Lesznie, jak się dystrybutorom filmowym wydaje.

Dzięki „fachowcom” od oceniania gustów leszczyńskich kinomanów miałem okazję chyba po 10-letniej przerwie wybrać się znów do multipleksu w stolicy województwa. Przypomniałem więc sobie, że trzeba tam płacić za parking i stać w długiej kolejce do kasy po bilety. No i trzeba najpierw dojechać do Poznania starą „piątką”. Sam film wart był obejrzenia, przynajmniej naszemu towarzystwu się podobał. Ba, w niektórych momentach łezka się w oku zakręciła, bo człowiek przypomniał sobie, co wtedy w życiu robił. No i żal Freddiego Mercury’ego, że tak szybko zakończył swoje życie. Niestety, w dużej mierze na własne życzenie, bo choroba AIDS była konsekwencją biseksualności głównego bohatera filmu i lidera zespołu. Zresztą ciekawe i stosunkowo krótkie było to jego życie, które zaczęło się w 1949 roku – o czym nie wszyscy wiedzą – na Zanzibarze, należącym wówczas do Imperium Brytyjskiego. A tak w ogóle to Freddie Mercury nazywał sie początkowo Farrokh Bulsara, a jego rodzinne korzenie wiążą się z Parsami i wyznawaniem zaratusztrianizmu.

Generalnie jego życie, nie tylko to estradowe, to świetny temat na film, który z chęcią obejrzałem, przy okazji przypominając sobie przeboje Queenów. Zachęcam do odwiedzenia kina w Teatrze Miejskim w Lesznie, gdzie ten film jest wyświetlany. Robert Lewandowski

5 KOMENTARZE

  1. Jaki inicjator petycji muszę napisać kilka słów. Już trzeci dziennikarz pisze o sprawie, mieszając fakty – a wystarczyło zapytać. Petycja była skierowana do Cinema 3D, kino stwierdziło że nie będzie wyświetlać z przyczyn obiektywnych. To ja skierowałem list do dystrybutora filmu który z kinem nie ma nic wspólnego, dystrybutor chciał wyświetlać film ale stwierdził że Cinema 3D określiła Leszno jako prowincję i nikt na ten film nie pójdzie. Dystrybutor podpisał umowę z Kinem w Teatrze. Wystarczy zadzwonić przed napisaniem.

  2. Przez moment pewnie każdy fan poczuł się nie tyle urażony, co zdziwiony, może też zszokowany. Jednak nie obraża mnie w żaden sposób cudza opinia, gdyż się z nią nie utożsamiam !!! Jeśli ktoś nie rozróżnia czym jest film a czym koncert – to płakać chyba nie należy, tylko współczuć. Biorąc pod uwagę, że Freddie nie może już koncertować- bo nie żyje w przeciwieństwie do Martyniuka to rzecz jasna, że ten drugi zgromadziłby większą publiczność 🙂 Na tej jednak podstawie nie ocenia się gustów muzycznych.Jeżeli chodzi o Pana artykuł to ton w jakim jest napisany również ma nieciekawy wydźwięk. W uszczypliwym tonie wyraża Pan swoją wdzięczność za dzień wolny i możliwość “skomplikowanego” wyjazdu na seans filmowy. Po co sobie tak utrudniać życie? Można zrobić rezerwcję online lub kupić w ten sposób bilet, bez stania w kolejce, nie trzeba wybierać miejscowości , do której ciężko Panu dojechać i płacić za parking.Można !!! chyba, że zależy na dodaniu dramatyzmu całej sprawie. Mi zależało na obejrzeniu filmu tak jak Panu. Wybrałam inną miejscowość, dojechałam bezproblemowo, nie stałam w kolejce, nie płaciłam za parking.Tu temat się kończy bo po co wywoływać w ludziach złe emocje, nasilać hejt. Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*