Przeniesieni z miasta na wieś

Mieszkańcom dwóch ulic zmieniono adresy zamieszkania. Fot. Magda Prętka
Mieszkańcom dwóch ulic zmieniono adresy zamieszkania. Fot. Magda Prętka

Grupa mieszkańców ulic Spółdzielców i Przedszkolnej w Czempiniu została „przeprowadzona” do Piotrkowic, sąsiadującej z miastem wsi. Przeprowadzka to nie efekt teleportacji, czy innego cudu, lecz decyzji administracyjnej władz gminy, które podkreślają, że zmiana była konieczna.

Według władz Czempina posesje znajdujące się przy ul. Spółdzielców 11a,b,c i ul. Przedszkolnej 2,4,6,8 od kilkudziesięciu lat znajdują się w obrębie geodezyjnym wsi Piotrkowice. Mieszkańcy posesji, którym zmieniono adresy, nic nie wiedzieli o zamiarach władz.

– Dlaczego mamy odpowiadać za jakieś urzędnicze błędy sprzed lat? Mieszkałam w Czempiniu, a teraz stałam się mieszkanką wsi. Czeka nas wymiana dokumentów, a nasze mieszkania straciły na wartości. Co innego nieruchomość w mieście, co innego na wsi – mówi mieszkanka ul. Spółdzielców.

Błąd ciągnął się od lat 70.

Jak wyjaśniał podczas spotkania mieszkańcom tych posesji burmistrz Czempinia Konrad Malicki, do błędu doszło w latach 70. ubiegłego wieku.

Zleciłem sporządzenie raportu i okazało się, że to skutek jakiś błędów sprzed lat. Według opinii naszej kancelarii prawnej jako burmistrz musiałem podjąć taką decyzję administracyjną. Inaczej mógłbym zostać oskarżony o niedopełnienie obowiązków. Konsultacji w tej sprawie nie prowadziliśmy, bo odpowiednią decyzję, jako organ administracyjny, musiałem podjąć przed końcem roku. Liczył się czas. Sprawa nie dotyczy tylko mieszkańców tych ulic. Problem jest także z posesjami przy ul. Tarnowskiej, gdzie część z nich to obręb Piechanina i ul. Kasztanowej, gdzie część posesji to teren wsi Borowo – mówi Konrad Malicki.

Spotkanie z burmistrzem na temat zmian odbyło się 2 stycznia i miało bardzo burzliwy przebieg. Burmistrz wyjaśniał przyczyny swojej dec yzji, ale raczej nikogo z mieszkańców nie przekonał. Padały głosy, że nie było żadnych konsultacji. Mieszkańcy, którzy przybyli na spotkanie, byli mocno rozżaleni.

– Nasze miasto jest niesłusznie kwalifikowane do miast, które mają powyżej 5 tysięcy mieszkańców, czego nie miałem świadomości przez długi czas. Jeżeli nadamy odpowiednie numery porządkowe, to miasto będzie mniejsze i będziemy mogli korzystać z dodatkowych środków – tłumaczy burmistrz Konrad Malicki.

Gminę czeka trudny finansowo rok i miasto szuka pieniędzy, jednak nowych mieszkańców Piotrkowic i byłych czempiniakówta argumentacja nie przekonała. Na tym, że miasto będzie miało do 5 tysięcy mieszkańców gmina może zyskać nawet milion złotych. To sporo, ale jak mówią byli już mieszkańcy Czempinia, dlaczego ich kosztem?

Po czwartkowym spotkaniu wrze także na internetowych forach.

Pobudka już na wsi

– Zasnęłam w Czempiniu, obudziłam się na wsi – pisze jedna z internautek.

O zmianie adresów mieszkańców Czempinia, którzy nagle stali się mieszkańcami wsi, głośno już w całej Polsce. Sprawa budzi kontrowersje, choć władze gminy miały prawo do podjęcia takiej decyzji. Co więcej, niektórzy właściciele posesji, gdzie zmieniono adresy, mieli świadomość, że tak naprawdę mieszkają w obrębie wsi Piotrkowice.

– Kupując mieszkania mieli wgląd w mapy i wpisy w księgach wieczystych, gdzie było napisane że to obręb Piotrkowice. Wiem, że mieszkańcy mieli tego świadomość – mówi burmistrz Konrad Malicki.

W całej sprawie dziwny jest także fakt, że przez tyle lat urzędnicy jeszcze za poprzednich władz gminy nie przejmowali się tym, że adresy wielu posesji nie są zgodne z obrębem miejscowości.

– Ktoś nawarzył piwa i teraz był czas na załatwienie tej sprawy. Sam czułem się jak między młotem i kowadłem. Z jednej strony, musiałem podjąć taką decyzję, bo tak nakazują przepisy, z drugiej, wiedziałem, że spotka się to z krytyką mieszkańców. Niestety, nie mamy i nie mieliśmy wyjścia – mówi Konrad Malicki.

Musi zdecydować rada gminy

Dalszymi zmianami i porządkowaniem kwestii ulic Tarnowskiej i Kasztanowej według opinii prawników będzie musiała zająć się rada gminy.

– Z raportu, który przygotowała nam kancelaria prawna, wynika, że kwestie związane z ulicą Spółdzielców i Przedszkolną mogłem rozwiązać decydując sam, jako organ administracji. W przypadku kolejnych ulic potrzebna będzie decyzja rady gminy – wyjaśnia burmistrz.

Emocje nie opadły. W internecie wrze, a mieszkańcy wracają do zebrania z 2 I. Jeden z interanutów pisze:

– Naszym błędem na tym pseudozebraniu było to, że nie otrzymaliśmy odpowiedzi na temat dokumentu podpisanego przez burmistrza oraz na jakiej podstawie prawnej został on oparty. Czy w tym momencie w ogóle był on podpisany i przez kogo? Jeśli dokument będzie utworzony na podstawie określonych zasad prawnych, to nie ma szans na jego podważenie.

Andrzej Rajewicz