Real Astromal Leszno zagra w sobotę na parkiecie lidera

Ta czarna seria musi się kiedyś skończyć. Szczypiorniści Real Astromal Leszno wpadli w ogromny dołek i nieoczekiwanie stali się ,,czerwoną latarnią” I ligi. W sobotę jadą do lidera z Gorzowa. Czy to oznacza, że z góry można założyć kolejną przegraną?

Mimo tylu niepowodzeń wierzymy, że wcale tak być nie musi, choć poprzedni mecz z Politechniką Anilaną Łódź pokazał, że jest po prostu źle. Wiemy jednak, że gorzej grać już nie można. Czekamy aż ta drużyna, która przecież ma potencjał ,,odpali”. Stać ją nawet na wygraną w Gorzowie na parkiecie Stali, która przejęła fotel lidera.

Zespół w Lesznie jest prawie ten sam. W poprzednich rozgrywkach do końca walczył o pierwsze miejsca i grę w barażach o PGNiG Ekstraligę. Czy taką różnicę robił wtedy nieobecny, przechodzący rehabilitację bramkarz – Fryderyk Musiał i wypożyczony z Głogowa – Marcel Zdobylak? To była na pewno wartość dodana zespołu. Dzisiaj trzeba walczyć takim składem jaki jest, a nie odbiega on przecież diametralnie. Kadrowo zespół jest mocny, tylko, że zgubił gdzieś wiarę w zwycięstwo.

Potrzeba nam jednego spotkania na przełamanie. Wtedy będzie nam łatwiej – mówi Marcin Jaśkowski, zawodnik Real Astromal Leszno.

                                                                                                                                       Czy może to nastąpić już w sobotę w grodzie nad Wartą? Wierzymy, że tak. Jeśli drużyna od początku wyjdzie z nastawieniem, że się da i że jednak można, to wszystko jest możliwe. Nie można tego meczu przegrać już w szatni. To już zadanie Macieja Wieruckiego, trenera zespołu, który musi zmotywować drużynę i odnaleźć złoty środek na dotychczasowe niedomagania. Liczymy na pomyślne wieści z Gorzowa. Stal jest do skruszenia, jak każdy przeciwnik. Początek meczu o godzinie 16.00. (andre/fot.andre).