Rozebrali zabytkowy drewniany kościół i postawili nowy

Świątynia była w katastrofalnym stanie. Przebywanie w niej zagrażało bezpieczeństwu wiernych. Nowy kościół postawiono w sześć miesięcy. Zadbano przy tym o zachowanie zgodności historycznej.

Takiego remontu kościół w Buczu (gm. Przemęt) nie miał od ponad 230 lat. W zabytkowej, drewnianej świątyni z 1782 roku oprócz wyposażenia wymieniono niemal wszystko, ale z niezwykłą dbałością o szczegóły. Dla kogoś, kto zobaczy go po raz pierwszy, wygląda on tak samo jak na starych fotografiach.

– To było ogromne przedsięwzięcie, w które zaangażowanych było mnóstwo osób, przede wszystkim specjalistów w swoim fachu. I pewnie niektórym trudno w to uwierzyć, ale same prace trwały raptem sześć miesięcy – mówi ksiądz Krzysztof Glinkowski, proboszcz parafii św. Barbary w Buczu. – Nasza patronka miała nas w opiece i zadbała o piękną pogodę.

Remont był konieczny, bo przebywanie w drewnianej świątyni zagrażało już bezpieczeństwu wiernych. Latem ubiegłego roku ustawiono nawet w kościele podpory z grubych, świerkowych belek, aby nie zawalił się strop.

– Modląc czuliśmy się, jakbyśmy byli w lesie – śmieje się ksiądz Glinkowski.

Dach kościoła był źle osadzony przez co schodził do środka, rozpychając przy tym ściany. Dochodziło do tego, że przy większych podmuchach wiatru budynek wyglądał jakby tańczył w jego rytmie, a zamontowany tam alarm sam się włączał.

Do kapitalnego remontu kościoła w Buczu przygotowywano się już od wielu lat, ale przy liczącej niespełna 1900 wiernych parafii nie jest łatwo zdecydować się na tak dużą inwestycję. Kilku poprzednich proboszczów zwracało się więc z prośbą o dotację do ministerstwa, ale wciąż nie udawało się jej pozyskać.

W 2014 roku nie udało się to też obecnemu księdzu, ale już w maju tego roku przyszła pozytywna wiadomość. Mieszkańcy nie tracili wiary, że taka chwila nadejdzie i jedną tacę z miesiąca przeznaczali na ten cel. Udało im się zebrać 200 tys. zł. Wójt Przemętu dała z gminnego budżetu 50 tys. zł, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego dołożyło 400 tys. zł.

– Wydawało się, że z takim wsparciem jesteśmy w stanie udźwignąć ten remont, bo jego koszt początkowo szacowany był na 800 tys. zł. Niestety, szybko okazało się, że do zrobienia jest zdecydowanie więcej niż początkowo zakładaliśmy – mówi ks. Glinkowski.

Po zdjęciu zewnętrznego pionowego szalowania ścian kościoła i po odbiciu tynków wewnętrznych stwierdzono rzeczywisty stan techniczny drewnianej konstrukcji słupowo-ryglowej ścian. Stan ten jest katastrofalny i dużo gorszy od zakładanego w projekcie budowlanym. Prawie wszystkie elementy konstrukcyjne ściany są spróchniałe i zawilgocone, części z nich praktycznie już nie ma. Nadają się one tylko do wymiany na nowe – stwierdził dr Lech Engel, rzeczoznawca i konsultant prac już pod koniec maja tego roku.

Okazało się, że ten kościół stał chyba tylko dzięki Opatrzności Bożej – przyznaje Dorota Gorzelniak, wójt Przemętu.

– Postanowiliśmy jednak kontynuować remont, choć oznaczało to, że będziemy musieli się mocno zadłużyć. Wszystkie konieczne prace nie są jeszcze wykonane, a już wydaliśmy 1,4 mln zł – wyznaje proboszcz Glinkowski.

Remontowi, choć chyba uczciwiej byłoby napisać budowie kościoła, bacznie przyglądała się konserwator zabytków z Leszna. Stąd też wewnątrz – tak jak wcześniej – ściany wypełniono gliną ze słomą, później odeskowano od wewnątrz, obito trzciną, a na koniec otynkowano wapienną zaprawą.

Anna Machowska

Cały artykuł w 50. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*