Siedem czarownic o anielskich sercach

Do domu małego dziecka w Łodzi pojechało ponad 700 kg towaru Fot. arch

Czy na czacie „Czarownice” siedzą jędze? Nic bardziej mylnego! To prywatny czat grupy wolontariackiej „Oddajesz – Pomagasz” z Leszna. Ewelina, Kinga, Magda, Asia, Karolina, Roksana i Monika skrzyknęły się w ubiegłym roku i zaczęły działać na rzecz najuboższych. Choć to, co robią, ma raczej anielski wymiar, Ewelina Dutkowska założycielka grupy, śmieje się, że każda z nich potrafi pokazać rogi.

– Jesteśmy zdeterminowane! – przekonuje Ewelina.
Wszystko zaczęło się od akcji na rzecz stowarzyszenia Echo.

– Znam założycielkę Echa, panią Hanię Hendrysiak. Chciałam jakoś wesprzeć jej stowarzyszenie. Pani Hania poprosiła o rzeczy dla dorosłych. Rzuciłam hasło na facebooku. Trochę się bałam, że odzew będzie niewielki, a tymczasem pewna pani mieszkająca w Gronowie przywiozła nam aż sześć worków ubrań – relacjonuje Ewelina.

Dziewczyny złapały bakcyla. Poczuły jak wielką radość może dawać dzielenie się. 29 października ubr. założyły grupę „Oddajesz – Pomagasz”. Uznały też że nie ma powodów, by ograniczać się terytorialnie.

– To nie ma najmniejszego sensu! Bieda wszędzie jest taka sama – przekonują.

Jako pierwsza z prośbą o pomoc napisała do nich mieszkanka Pomorza. Poprosiła o buty dla synka Grzesia. Chodziło o buciki na rzepy, z których założeniem niepełnosprawny chłopczyk nie będzie miał najmniejszego problemu. Bardzo szybko odezwała się kobieta z Góry, z propozycją kupna bucików.

– Buciki to praktyczne rozwiązanie, ale czy dadzą radość dziecku? Dzieci kochają przecież zabawki. Zorganizowałyśmy więc drona. Do paczki dorzuciłyśmy też ubrania i słodycze, a Łukasz Borowiak, prezydent Leszna podarował nam flagę. Ten prezent był szczególnie cenny, bo Grześ zbiera flagi – relacjonuje Magdalena Gidaszewska.

Kiedy otrzymały podziękowania od mamy Grzesia ugięły się pod nimi nogi:
– „Właśnie kurier przywiózł paczkę i jestem w totalnym szoku. Nie wiem, co napisać, a co wyraziłoby moją wdzięczność. Czy widziała Pani dorosłą osobę, która płacze jak dziecko? Jeżeli nie, to ja właśnie tak płaczę, ale są to łzy szczęścia, radości, nadziei. Jestem szczęśliwa, bo oprócz butów dla synka otrzymałam dużo więcej dobra. Synek jest ubrany od stóp do głów na najbliższy czas, na najbliższe lato. Dziękuję! ” – napisała mama Grzesia.

I tak Grześ stał się pupilem grupy „Oddajesz – Pomagasz”. Dziewczyny pamiętają o nim przy każdej okazji. Na urodziny Karolina Musialak, zawodowa fotografka, zrobiła mu zindywidualizowany kalendarz. Prezent nieprzypadkowy, bo Grześ oprócz flag zbiera także kalendarze. Na koniec chłopiec dostał jeszcze drukarkę, o której od dawna marzył.

Gdy sytuacja tego wymaga dziewczyny potrafią działać z zaskoczenia.
– Otrzymałyśmy informację o panu, który sam wychowuje dwie córki. Gdy pojechałam do niego z darami przeraziłam się. Meble kuchenne, pamiętające jeszcze czasy wczesnego PRL – u, ledwie trzymały się kupy. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam w łazience. Mężczyzna, mając dwójkę dzieci, prał we frani. Nic nie powiedziałam, ale po powrocie wraz z dziewczynami zaczęłam organizować kuchnię oraz pralkę – relacjonuje Karolina Musielak.

Udało się, bo akurat mieszkanka Rawicza miała kuchnię na zbyciu. Ktoś inny podarował używaną pralkę automatyczną.
– Sąsiad załatwił busa i mogliśmy jechać! – opowiada Karolina.

Jednocześnie widząc że samotny ojciec ma czereśniowy sad zaczęła szukać kupców na czereśnie. Nabywców uprzedzała, że cena jest trochę wyższa z uwagi na charytatywny cel. Kupców nie brakowało.
Kiedy pojechali z darami samotnemu ojcu odjęło mowę.

Ewelina przekonuje, że dziewczynom wystarczy rzucić hasło, a już się palą do działania.
– Dla nas nie ma przeszkód nie do pokonania. Nie mamy magazynu, więc kiedy jest duża zbiórka trzymamy wszystko we własnych domach. Czasami wszystkie pokoje są zawalone – przekonuje Joanna Skwark.

Dobitnym tego przykładem była pomoc dla domu małego dziecka w Łodzi. Zbiórka poszła nad podziw dobrze, bo pomoc w postaci pieluch, ubranek, zabawek i dziecięcych kosmetyków spłynęła obficie.

– I tu szczególny szacunek należy się Kindze Kośmider, która kilka razy dziennie z małym dzieckiem w wózku lub dodatkowo z synkiem i córką u boku robiła piesze wycieczki do darczyńców i odbierała dary. My naprawdę jesteśmy nie do zdarcia – śmieje się Ewelina.

W konsekwencji do Łodzi pojechała ponad 700 kg. dobra. Na tę wyprawę, Łukasz Borowiak, prezydent Leszna, w odpowiedzi na formalny wniosek dziewczyn, wygospodarował z miejskiej kasy fundusze i opłacił firmę transportową.

Nie da się ukryć, że to, co robią dziewczyny to piękna wizytówka naszego miasta, ale wymiar ich pomocy jest jeszcze szerszy:
– Kiedy moje córeczki 2,5 – letnia Madzia i 5 – letnia Weronika widzą, że pakuję paczki przynoszą mi swoje zabawki, żeby podzielić się z biedniejszymi dziećmi – wyznaje Karolina Musielak.

Nie tylko dzieci uczą się od swoich wspaniałych mam wrażliwości. Także ich mężowie od początku angażują się w pomoc.

– Wspierają nas na każdym kroku, często jako kierowcy – mówi Monika Ciesielska.
– Koledzy mężów także. Pan Janek zawozi dary w kierunku Rawicza, a pan Waldek zapewnia transport w kierunku Głogowa – tłumaczy Ewelina.

Aktualnie grupa prowadzi kilka zbiórek w tym zbiórkę dla hospicjum Nadzieja w Toruniu, którą koordynuje Karolina.
– To hospicjum dla dzieci. Maluchy potrzebują chusteczek nawilżanych, podkładów, pieluch w rozmiarze 4 i 5, płynów do kąpieli i kremów pielęgnacyjne – wylicza Roksana Markowska.

Niedawno Roksana koordynowała akcję na rzecz starszej pani z Zaborowa, która straciła wszystko w pożarze domu.
Największy problem dziewczyn to brak magazynu. Przygniata także koszt wysyłania paczek z darami.

– Przy tej okazji dziękujemy firmie kurierskiej Anex z Leszna. Są bardzo otwarci na nasze potrzeby. U nich możemy liczyć na mniejsze koszty przesyłek. Oczywiście niezmiennie szukamy sponsorów, którzy zapłaciliby za przesyłki kurierskie – tłumaczy Magda.

Kim są sponsorzy i darczyńcy? To zwykłe osoby, całe rodziny a także firmy jak Better Land czy Enter dla których misja społeczna ma ogromne znaczenie. W Better Landzie dziewczyny mogą liczyć na produkty z zakresu gospodarstwa domowego, naturalne i bezpieczne dla środowiska, a instytut Enter ufundował kursy językowe dla zdolnych, niezamożnych dzieci.

– I trzeba wspomnieć o naszej Magdzie, która jest mistrzynią w poszukiwaniu na portalu olx darmowych rzeczy, które możemy przekierować do potrzebujących – zdradza Ewelina.

– W czerwcu br., dla usprawnienia naszych działań założyłyśmy stowarzyszenie i opracowałyśmy nowy regulamin naszej grupy. Serdecznie wszystkich zapraszamy do wspólnych działań. Znajdziecie nas na facebooku. Wystarczy wpisać hasło „Oddajesz – Pomagasz” – podsumowuje Ewelina.

Dziewczyny doskonale pamiętają każdą akcję i każdego podopiecznego: Adasia któremu przekazały pulsoksymetr, wdowca z dwójką dzieci, którego żona zmarła przy porodzie, starszą panią, której dochód nie wystarczał na jedzenie. Każdy dziękował jak potrafił. Piękną laurką, czy samodzielnie wykonaną ozdobą.

– Dla takich chwil warto żyć! – przekonują dziewczyny.

Przy okazji warto wspomnieć, że z ich inicjatywy powstała u naszych sąsiadów z Głogowa grupa pomocowa „Głogów serce na dłoni”. Jeśli tak pójdzie dalej i będą infekować kolejne województwa może się okazać, że zarażą całą Polskę. Ale takiego wirusa nie ma powodów się bać.

Cały artykuł jest również dostępny w 40 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*