Siostry pilnie poszukiwane. Średnio mają 50 lat

Praca pielęgniarki wymaga nie tylko dużej wiedzy, doświadczenia ale i empatii. Fot. CAN

Dyrektor leszczyńskiego szpitala gotów jest przyjąć do pracy – i to od razu – od 20 do nawet 30 pielęgniarek i położnych. SP ZOZ w Kościanie ma obecnie pięć wakatów na tych stanowiskach. Podobnie jest w Rawiczu i… w całej Polsce. Z roku na rok braki kadrowe w tej grupie zawodowej są coraz większe. Niektóre szpitale w kraju zmusiło to nawet do zamknięcia części oddziałów. W naszym regionie aż tak źle jeszcze nie jest, ale patrząc w przyszłość, naprawdę trudno o optymizm.

Z danych Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych wynika, że średnia wieku pielęgniarek w Polsce kształtuje się obecnie w okolicach 51 roku życia. Dla porównania: jeszcze w 2008 roku wskaźnik ten wynosił ok. 44 lata.

Statystyki te wyglądają u nas trochę lepiej – zaznacza dyrektor kościańskiego szpitala Wojciech Maćkowiak. – Średni wiek pielęgniarki wynosi 47 lat, a położnej – 46 lat. Jednak sześć naszych pielęgniarek, pracujących w pełnym wymiarze czasu pracy, jest w wieku emerytalnym, w tym jedna położna

Lecznica w Kościanie nie jest pod tym względem wyjątkiem. Wszystkie placówki służby zdrowia korzystają z faktu, że część pielęgniarek w wieku emerytalnym chce wciąż pracować. Braki kadrowe łata się na kilka innych sposobów. Na przykład w wielu szpitalach siostry, a przynajmniej część z nich, pracuje jednocześnie na kilku oddziałach.

W opiece nad pacjentem pielęgniarkom pomagają opiekunowie medyczni, zatrudnieni głównie w zakładzie opiekuńczo-leczniczym – mówi z kolei Monika Michałowska, dyrektor ds. pielęgniarstwa w Szpitalu Powiatowym w Rawiczu.

O tym, że w Polsce naprawdę jest dramatycznie mało pielęgniarek, dobitnie świadczą też międzynarodowe rankingi. Z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), które opisują liczbę pielęgniarek przypadających na tysiąc mieszkańców, Polska z wynikiem 5,4 plasuje się na szarym końcu listy. Biorąc pod uwagę kraje UE gorzej jest tylko na Łotwie i w Grecji. Za to najlepiej jest w Niemczech, gdzie wskaźnik ten wynosi 13,3. W części krajów poza UE jest jeszcze lepiej, na przykład w Szwajcarii na tysiąc osób przypada ponad trzy razy więcej pielęgniarek niż w Polsce – dokładnie 17,9.

Mamy problem, bo brakuje napływu młodych osób. W ubiegłym roku zatrudniłem kilkanaście absolwentek pielęgniarstwa po Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Lesznie. W tym tylko pięć i nic mi nie wiadomo, aby kolejne w najbliższym czasie wyrażały chęć podjęcia u nas pracy – przyznaje Tomasz Karmiński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie.

Dlaczego tak się dzieje? Od lat najgłośniej podnoszone są argumenty o niskim wynagrodzeniu pielęgniarek i położnych oraz przeciążeniu pracą w związku ze zbyt małą liczbą zatrudnionych. Wprowadzone w ostatnich latach podwyżki, (od 1 września br. wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarek wzrośnie o 1100 zł) w zasadzie nie zmieniły tej sytuacji.

Zdaniem dyrektora Karmińskiego do powstania luki pokoleniowej w środowisku pielęgniarek i położnych przyczyniła się jeszcze jedna kwestia, o której mało się mówi – likwidacja liceów medycznych.

To koszt naszego wejścia do Unii Europejskiej. Podczas negocjacji akcesyjnych Polsce narzucono wymóg studiów wyższych dla pielęgniarek. W ten sposób placówki kształcące pielęgniarki, które działały w Rawiczu i Kościanie, przestały istnieć. Szkoda, tym bardziej że wiele młodych osób było nimi zainteresowanych, bo dawały im maturę i jednocześnie zawód, a więc pozwalały się usamodzielnić. W oczach dwudziestolatków to duży atut – uważa T. Karmiński.

Obecnie prawo wykonywania tego zawodu można uzyskać tylko kończąc co najmniej trzyletnie studia licencjackie. Na szczęście od 2011 roku pielęgniarstwo można studiować na PWSZ w Lesznie, ale jest to jedyna placówka w regionie, która kształci w tym kierunku. Osoby pragnące zostać położnymi na studia muszą pojechać zdecydowanie dalej – do Poznania lub Wrocławia.

Pielęgniarstwo co roku znajduje się w czołówce kierunków, na które zainteresowanie kandydatów jest największe – zapewnia Natalia Skałuba z działu promocji i karier PWSZ w Lesznie. – Zawsze udaje się uruchomić studia już w pierwszym terminie. W sumie mury naszej uczelni opuściło już 510 absolwentów pielęgniarstwa, a w roku akademickim 2018/2019 na tym kierunku oferujemy kandydatom 64 miejsca. Podstawą przy ubieganiu się o przyjęcie kandydata na studia pierwszego stopnia jest: posiadanie świadectwa dojrzałości i złożenie kompletu dokumentów w wyznaczonych terminach.

Z danych, jakie PWSZ w Lesznie gromadzi o swoich absolwentach, wynika też, że zdecydowana większość osób (ok. 90%), które ukończyły kierunek pielęgniarstwo, pracuje w zawodzie.

Zastanawia więc, gdzie oni są, skoro tak niewiele z nich decyduje się na podjęcie pracy w miejscowych szpitalach. Część zapewne znajduje zatrudnienie w prywatnych klinikach i przychodniach, których w całym regionie przecież nie brakuje. Są wśród nich pewnie też tacy, którzy decydują się na emigrację. Wedle ogólnopolskich danych ponad 30% absolwentów i absolwentek pielęgniarstwa oraz położnictwa nawet się w Polsce nie rejestruje i od razu wyjeżdża za granicę. Tam miesięcznie pracują mniej godzin, a ich pensje bywają nawet trzy razy większe niż w Polsce.

Czy da się ich zatrzymać? Na pewno warto próbować, bo eksperci przestrzegają, że najgorsze dopiero przed nami. Oblicza się, że szpitale najdrastyczniej odczują brak pielęgniarek i położnych po 2020 roku, gdy na emeryturę może odejść nawet 44 tysiące z nich.

Potrzebne są jakieś rozwiązania systemowe, ale myślę, że przydałyby się również działania lokalne. Być może wzorem samorządu województwa lubuskiego warto ufundować stypendia dla osób, które po skończeniu studiów pielęgniarskich zechcą podjąć pracę w leszczyńskim szpitalu. Może zaproponować im mieszkania przyzakładowe? – zastanawia się dyrektor Karmiński. – Jakieś kroki trzeba przedsięwziąć, aby za chwilę nie okazało się, że nie ma pielęgniarki, która mogłaby czuwać przy łóżku chorego.

Pomysł wart jest rozważenia, tym bardziej że powstałe niedawno Wojska Obrony Terytorialnej również pilnie poszukują pielęgniarek czy pielęgniarzy, a przy tym kuszą ich atrakcyjnymi bonusami. Oferują bezpłatne kursy i szkolenia specjalistyczne, dofinansowanie kosztów kształcenia podyplomowego oraz świadczenia i ubezpieczenie zdrowotne, takie jakie obejmuje żołnierzy WOT.

Cały artykuł jest również dostępny w 33 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: mach

5 KOMENTARZE

  1. Siostry milozierdzia to wstyd ze w 21 wieku jeszcze tak media nazywaja pielegniarke czy polozna to zawod tak jak lekarza ,czy do niego ktos mowi bracieByla juz kidys taka akcja tylko moj brat mowi do mnie siostro

  2. W końcu, ale i za późno. Być może równie pilnie prócz pieniędzy pojawi się też szacunek do tego zawodu ze strony lekarzy, pacjentów i obywateli, którzy wierzą w bzdury typu pielęgniarka ma 6000..netto. Tyle, to pielęgniarka ma ochotę razy wyjść z pracy w ciągu dyżuru i nie wrócić, tyle razy trzepnąć przez pusty dekiel tych z którymi musi pracować i tyle należałoby się na początek za pracę na dyżury…

  3. Jakie siostry?? Czy lekarze to bracia? Czasy średniowiecza mamy za sobą, myślenie też trzeba zmienić, pielęgniarka to piękny zawód, niedowartościowany przez rządzących przez lata, proszę zmienić system płacowy i za dyżur nocny nie płacić do 100 zł brutto a godziwą stawkę, bez pielęgniarki system zdrowotny nie istnieje!!! Pielęgniarką i tak zostają osoby z pasji, to wyróżnia tę osoby, ale trzeba je czymś zachęcać i motywować!!!!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*