Spór w rodzinie PL 18. Czy skończy się w sądzie?

fot. mac

Nie ma nic gorszego jak spór, a tym bardziej otwarty konflikt „w rodzinie”. Cudzysłów był potrzebny, gdyż chodzi mi nie o typową familię, lecz o radnych z leszczyńskiego klubu PL 18. Zanosi się bowiem nawet na proces sądowy, jeśli do dziś radny Piotr Więckowiak nie przeprosi klubowej koleżanki Aleksandry Petrus-Schmidt. Tak przynajmniej zapowiada pani radna. Był to ewenement chyba na skalę krajową.

Poszło o wpis Piotra Więckowiaka na Facebooku po burzliwych obradach rady miejskiej poświęconej zatwierdzeniu budżetu miasta. Radny zarzucił w nim trójce radnych z Zatorza populizm. „Przykro mi, że podnoszone przez was argumenty mijają się z prawdą. Uprawiając politykę populizmu pełnego niedomówień, próbujecie zbudować swoją pozycję polityczną, co jest haniebne i nieuczciwe wobec mieszkańców”- napisał radny.

Konkretnie chodziło o to, że troje radnych z Zatorza: Aleksandra Petrus-Schmidt z PL 18, Bernardyna Kaźmierczak z SLD i Kazimierz Jęcz z PiS – ponad partyjnymi podziałami – zaprotestowała przeciwko propozycji Sławomira Mocka (PL 18), by przeznaczyć 3 mln zł na promocję sportu, zabierając je z planowanej modernizacji ulicy Święciechowskiej, zlokalizowanej na Zatorzu. Owa trójka domagała się rozpoczęcia remontu jeszcze w tym roku, w czym wspierała ich liczna grupa mieszkańców Zatorza obecna w czasie obrad. Ostatecznie prezydent Łukasz Borowiak zaproponował kompromis, czyli wsparcie remontu kwotą 1,5 mln zł, co zadowoliło zarówno obecnych na sali mieszkańców, jak i trójkę radnych.

Ale po wpisie radnego na fejsie urażona poczuła się, debiutująca w radzie Aleksandra Petrus-Schmidt, czemu dała wyraz na kolejnej sesji rady. Ustosunkowując się do wpisu kolegi z klubu, stwierdziła: „Ja na swoje nazwisko pracowałam bardzo wiele lat. Jestem również arbitrem w sądzie arbitrażowym, gdzie nieposzlakowana opinia jest jednym z warunków sprawowania tej funkcji, w związku z tym nie mogę bez odpowiedzi pozostawić takiej sytuacji”. Ponieważ nie zauważyła ze strony radnego żadnej skruchy, zażądała od niego przeprosin, stawiając ultimatum, iż ma to nastąpić do dzisiaj.

Obserwując ten incydent z boku, mogę jedynie wyrazić nadzieję, że pan Piotr jako dżentelmen i doświadczony samorządowiec spełni żądanie koleżanki. Natomiast pani Aleksandrze podpowiadam, iz lepiej takie waśnie załatwiać, jak w rodzinie, po cichu, a nie publicznie.
Robert Lewandowski
redaktor naczelny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*