Studenci PWSZ wrócili z praktyk w Korei. Jedli tam jedwabniki

Studenci Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Lesznie zwiedzili w Korei Południowej wiele miejsc, m.in. świątynię. Fot. Pixabay

Sześcioro studentów Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Lesznie spędziło na praktykach w Korei Południowej cztery tygodnie. Przeżyli kulturowy szok i wiele się o sobie nauczyli. Wrócili zafascynowani tamtejszą kulturą. Już myślą o kolejnym wyjeździe.

NaKyungdong University zostali bardzo ciepło przyjęci. Oprócz nauki języka koreańskiego była także okazja do zwiedzania m.in. lokalnego targu, świątyni mnichów czy parku narodowego. W wielu miejscach próbowali lokalnych specjałów m.in. tradycyjnego wypieku z nasionami słonecznika, trującą rybę oraz larwy jedwabnika.

– Larwy smakowały dokładnie tak, jak wyglądały. Ale po pokonaniu pewnej bariery można było je zjeść – zapewnia studentka Sandra Sikorska.

Jak przyznają młodzi ludzie próbowali wszystkiego, ale koreańskie jedzenie nieszczególnie przypadło im do gustu. Dlatego, mimo odwagi w próbowaniu nowości, każdy z nich schudł aż cztery kilogramy.

– Oczywiście spadek wagi to także zasługa licznych pieszych wycieczek – zapewniają.

Rzeczywiście czasu na oddech mieli niewiele. Rano zajęcia, a popołudniami wycieczki. Jedną z najciekawszych wypraw była wycieczka do parku narodowego, którego przyroda, a szczególnie wodospad zapierał dech w piersiach.

Alfabetu można się nauczyć

Kiedy zameldowali się na rodzimej uczelni, w towarzystwie kolegów z zaprzyjaźnionej uczelni w Kazachstanie, spotkało ich wielkie zaskoczenie.

Prowadząca była przekonana, że już trochę umiemy po koreańsku, a dla nas był to dopiero początek przygody – relacjonują studenci.

Oczywiście, mimo wyrozumiałości prowadzącej pani profesor, zaraz po uroczystej immatrykulacji, studenci musieli ostro zabrać do pracy. W planach było przerobienie, w przecięgu czterech tygodni całej książki .

– Przeciętny Polak jest w stanie w krótkim czasie nauczyć się koreańskiego alfabetu – twierdzi Jakub Fengler.

Prowadząca już pierwszego dnia, chcąc oswoić ich z koreańską kulturą, wtajemniczyła ich w jej podstawy. Opowiadała między innymi o tradycyjnym tańcu, jak również o instrumentach.

W ramach praktyk studenci udali się do Lotte Resort Sokcho, najbardziej renomowanego hotelu w okolicy, aby zobaczyć jak wygląda zarządzanie.

– Byliśmy też w strefie zdemilitaryzowanej na granicy z Koreą Północną oraz w tradycyjnej wiosce koreańskiej, gdzie częstowano nas wodorostami – mówi Sandra Sikorska.

Podczas pobytu w Korei młodzi ludzie przeżyli kulturowy szok i wiele się o sobie dowiedzieli.

– To, co widoczne było na każdym kroku, to ogromny szacunek do autorytetów – tłumaczy Jakub Fengler.

Jeszcze tam wrócą

Leszczyńska uczelnia jest jedyną w Polsce i drugą uczelnią w Europie, z którą Koreańczycy podjęli współpracę.

– To zasługa bliskich i dobrych relacji profesora Macieja Pietrzaka z prof. Johnem Lee, rektorem Kyungdong University – podkreśla prof. Aleksander Mikołajczak z PWSZ w Lesznie.

Rektor rodzimej uczelni podczas konferencji prasowej podkreślał, że odkąd kieruje PWSZ leży mu na sercu wdrożenie w życie hasła: ,,Uczelnia w Europie i świecie, świat i Europa w uczelni”.

– Współpracujemy z wieloma uniwersytetami m.in. w Niemczech, Kazachstanie i Korei. Właśnie trwają rozmowy z uczelnią w Portugalii. To duża ofensywa zagraniczna – mówi prof. Maciej Pietrzak, rektor PWSZ w Lesznie.

Naukę i zakwaterowanie w Korei ufundowała strona koreańska. Po stronie studentów leżało natomiast żywienie i przelot. Bilet kosztował 3 tys. zł.

Karolina Bodzińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*