Tajemnicą ich sukcesu jest miłość… do sera

Igor Pietrzyk, właściciel „Serów Ślubowskich” przyznaje, że sam jest ich wielkim amatorem. Fot. Archiwum prywatne

W Ślubowie w gminie Góra znajduje się – jako jedna z nielicznych w kraju – serowarnia farmerska. Farmerska, czyli taka, która prowadzona jest w małym gospodarstwie rolnym, a jej właściciele od początku do końca czuwają nad produkcją. „Sery Ślubowskie” powstają raptem od siedmiu lat, ale już mogą poszczycić się wieloma nagrodami i wyróżnieniami. W czym tkwi ich sekret? Ponoć w miłości… miłości do sera.

C o ciekawe, właściciele serowarni nie są rolnikami. Nigdy nie zajmowali się też produkcją spożywczą. On z wykształcenia jest chemikiem, ona – fizykiem, a zawodowo oboje związani byli ze służbą zdrowia.

– Słabość do serów miałem jednak od zawsze – wyznaje Igor Pietrzyk, właściciel serowarni „Sery Ślubowskie”. – A pomysł ich produkcji pojawił się w mojej głowie dekadę temu.

Zaczęło się od serowego stoiska, na które natrafił pan Igor w jednej z galerii handlowych we Wrocławiu, gdzie państwo Pietrzykowie do niedawna mieszkali. Swoje wyroby sprzedawały tam panie z Podlasia.

– Zrobiłem pokaźne zakupy. Sery były tak pyszne, że w godzinę zjadłem około kilograma różnych gatunków. Wróciłem więc do galerii i zapytałem, jak one je robią. Okazało się, że to dość trudna sztuka. Miałem do wyboru albo ją posiąść i codziennie jadać takie frykasy albo jeździć na zakupy na Podlasie – śmieje się I. Pietrzyk.

Postawił na pierwsze rozwiązanie. Kupił bańkę ze stali nierdzewnej i mleko od rolnika, a wiedzy o szczegółach produkcji szukał w internecie. Swoimi serami częstował kolegów z pracy. Nie zawsze byli z tego faktu zadowoleni. Nie obrażał się jednak, ale wsłuchiwał w uwagi i wprowadzał zmiany. Korzystne, bo z czasem jego wyroby zaczęły im naprawdę smakować. To go zmotywowało.

W 2011 roku otworzył razem z żoną serowarnię w Ślubowie. Początkowo produkcją serów zajmowali się jedynie w weekendy, a na co dzień mieszkali i pracowali we Wrocławiu. Po czterech latach Igor Pietrzyk skupił się jedynie na serach. Od roku razem z żoną mieszkają w Ślubowie, choć ona wciąż nie zrezygnowała z pracy w stolicy Dolnego Śląska.

– Oczywiście, zanim mąż zajął się produkcją sera na większą skalę, nie bazował już tylko na metodzie prób i błędów, ale przeszedł kursy serowarskie. Zresztą oboje stale podnosimy swoją wiedzę na ten temat. Od 7 lat współpracujemy na różnych płaszczyznach z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu. W ubiegłym roku wspólnie zorganizowaliśmy pierwszy wyjazd studyjny do serowarni w Austrii, a kilka tygodni temu gościliśmy w serowarniach we Włoszech, Szwajcarii i Austrii. Mąż przymierza się nawet do napisania doktoratu na ten temat – podkreśla Jolanta Michułka-Pietrzyk.

Początkowo myśleli o kupnie gospodarstwa w pobliżu Wrocławia, ale ostatecznie zdecydowali się na to w Ślubowie, które należało do dziadków pani Jolanty. Przekonał ich rolniczy charakter terenu, pozbawiony uciążliwego przemysłu, co pozwala na hodowlę krów i produkcję mleka zgodną z tradycją i rygorystycznymi normami.

– Najważniejsze jest znalezienie idealnego surowca, bo tylko z takiego powstanie wyjątkowy ser – zaznacza I. Pietrzyk. – Początkowo skupowałem mleko od hodowców, ale obecnie opieram się głównie na własnym stadzie. Składa się ono z krów rasy jersey i simental mleczny. Dzięki mieszance mleka pochodzącego od tych ras uzyskałem surowiec spełniający w stu procentach moje oczekiwania. Mleko ma dużą zawartość tłuszczu od 4,6% do 5,6% oraz białka od 3,6% do 4,0%. To między innymi dzięki tym dwóm parametrom udaje nam się wytwarzać sery o niepowtarzalnych walorach.

Ich serowarnia od początku nastawiona była na produkcje różnych serów. Rozpoczęli od podpuszczkowych niedojrzewających, potem doszedł ser typu ricotta, dalej były twarożki i twarogi, sery długo dojrzewające i grillowy typu halloumi.

– Obecnie produkujemy 11 różnych gatunków sera, a biorąc pod uwagę dodatki, z jakimi je przygotowujemy, wychodzi około 40 rodzajów. Pod koniec sierpnia pojawi się kolejna nowość w naszej ofercie: ser dojrzewający caciocavallo – zdradza J. Michułka-Pietrzyk.

Sery ze Ślubowa można kupić w niektórych sklepach we Wrocławiu. Serwuje je także wiele wrocławskich hoteli i restauracji oraz dwa lokale w Lesznie. Jeszcze w tym roku ma powstać ich sklep firmowy. Będzie się mieścił w Ślubowie, bezpośrednio przy serowarni, choć już teraz można tam kupić ich produkty.

Serowarnia w Ślubowie produkuje 11 gatunków sera, a biorąc pod uwagę dodatki, jest ich aż 40 rodzajów. Fot. Archiwum prywatne

Anna Machowska