Tajemniczy ogród Tomasza Rakszewskiego

Barbara Rakszewska i jej syn Tomasz Rakszewski zapraszają latem do tajemniczego ogrodu autorstwa Tomasza przy ulicy Polnej. Fot. Karolina Bodzińska
Barbara Rakszewska i jej syn Tomasz Rakszewski zapraszają latem do tajemniczego ogrodu autorstwa Tomasza przy ulicy Polnej. Fot. Karolina Bodzińska

Dziesięć lat temu w Panoramie Leszczyńskiej pisaliśmy o tajemniczym ogrodzie przy ulicy Polnej we Wschowie. Stworzył go Tomasz Rakszewski, zbudował kamień po kamieniu. Niedawno znów zajrzeliśmy na Polną. Ogród wciąż wygląda imponująco, choć od dekady nie jest już rozbudowywany. Każdy może tu zawitać, wystarczy poprosić właścicieli o zgodę. A naprawdę warto, bo każdy element z osobna i wszystkie razem, zapierają dech w piersiach.

Kiedy Tomasz zabrał się za budowę, był młodym człowiekiem. Nie sądziłam, że finalnie tak to będzie wyglądało. Budowa trwała 11 lat. Ile tu jest kamieni, cementu i piasku to nie zliczę. Gdyby zsumować koszty myślę, że w tym ogrodzie, nie licząc robocizny a tylko surowiec, jest dobry mercedes prosto z salonu – uśmiecha się Barbara Rakszewska, właścicielka nieruchomości.

Projekt w głowie

Jej syn Tomasz jest prawdziwym artystą. Nigdy nie rysował planów. Wszystkie projekty rodziły się w głowie i natychmiast były urzeczywistniane.

– Zasypiając myślałem o projekcie, a rano wstawałem i już wiedziałem, jak mam to zrobić – wspomina Tomasz Rakszewski, autor projektów.

Przy tej okazji trzeba zaznaczyć, że nie są to proste konstrukcje, ale fantazyjne i trudne elementy.

W ogrodzie jest wiele tajemniczych miejsc, a strzeże je Godzilla. Fot. Karolina Bodzińska
W ogrodzie jest wiele tajemniczych miejsc, a strzeże je Godzilla. Fot. Karolina Bodzińska

W ogrodzie jest wiele tajemniczych zakamarków: wodospad – Godzilla, romantyczna altanka nie tylko dla zakochanych, budki dla mniejszych i większych ptaków, kwietniki oraz przepiękne miejsce do biesiadowania ozdobione herbami Wschowy. Uważny poszukiwacz skarbów dostrzeże ukryte schowki…

Wyjątkowa historia

Niektóre kamienie mają wyjątkową historię.

– Cztery kamienie przywiozła mi zaprzyjaźniona siostra zakonna prosto z Włoch – mówi Tomasz wskazując na jeden z podwieszanych elementów.

– Siostry salezjanki już we Wschowie nie ma, a kamienie pozostały jako wyjątkowa pamiątka po niej – dodaje Barbara Rakszewska.

Latem w ogrodzie przy ulicy Polnej wszystko wybucha kolorami, a nocą po włączeniu prądu ogród mieni się tysiącem barw. Równie piękny staje się w zimowej szacie.

Budowa kamiennego ogrodu trwała jedenaście lat. Fot. Karolina Bodzińska
Budowa kamiennego ogrodu trwała jedenaście lat. Fot. Karolina Bodzińska

Przez jedenaście lat Tomasz Rakszewski pracował tu nieprzerwanie bez względu na porę dnia czy roku. Kiedy mróz nie pozwalał pracować na dworze przenosił się z robotą do piwnicy.

– Ciężka fizyczna praca, ale satysfakcja ogromna – wyznaje pan Tomasz.

Nie ukrywa, że budowę przypłacił zdrowiem. Raz nawet wylądował w szpitalu, bo nadwyrężył kręgosłup.

– Było jednak warto – przekonuje.

Wielkie sprzątanie

Dwa razy do roku rodzina Rakszewskich urządza w ogrodzie generalne sprzątanie. To największe oczywiście na wiosnę. Natomiast przez całe lato odbywają się tu familijne grille.

Na co dzień w ogrodzie bawi się kilkuletnia bratanica pana Tomasza. Dzięki wujkowi może poczuć się jak bohaterka „Tajemniczego ogrodu” lub „Alicja w Krainie Czarów”. Ale tak naprawdę to miejsce potrafi oczarować nie tylko dzieci, ale również dorosłych.

Karolina Bodzińska