To był fatalny powrót koszykarzy do Trapezu (GALERIA)

Nie tak wyobrażano sobie powrót koszykarzy Timeout Polonii 1912 Leszno do hali Trapez. Ostatni raz leszczynianie zagrali o punkty we własnej hali w listopadzie. Wszyscy byli spragnieni dobrego widowiska. Mocno się jednak rozczarowali, bo derby z zespołem z Poznania były popisem gości.

Spodziewano się zaciętej walki, jak to pierwsze spotkanie w Poznaniu, zakończone wynikiem 104:101. Gospodarze przystąpili do meczu niemrawo i ani się obejrzeli jak było (0:14). Blokada w ataku puściła dopiero w 5 minucie I kwarty. Ćwiartka otwierająca derby zakończył się wysokim prowadzeniem,zespołu ze stolicy Wielkopolski (13:27),

Gospodarze zdobyli się na zryw na początku II kwarty. Zdobyli 8 punktów z rzędu i zrobiło się (21:27). Trybuny po stronie leszczyńskiej wyraźnie się ożywiły. Biofarm jednak był dobrze usposobiony pod każdym względem i za chwilę znów uciekł na 15 punktów. Na koniec I połowy gospodarzom udało się odrobić kilka “oczek”, bo po 20 minutach notowaliśmy w derbach wynik (32:41).

Na początku II połowy odżyły nadzieje fanów basketu w Lesznie. Gdy zza łuku przymierzył Pabian, a po chwili akcję 2+1 wykonał Milczyński oba zespoły dzieliły już tylko 3 punkty (38:41). Nadzieje szybko jednak zostały rozwiane. Znów wszystko w swoje ręce wziął Flieger, którego wspierał Dawid Bręk. Po 30 minutach w zasadzie trudno było uwierzyć już w odwrócenie losów spotkania, wszak było (48:64). Cudu już nie było. Biofarm wygrał w Trapezie wysoko (88:68), triumfując dopiero po raz piąty w tych rozgrywkach. Dla leszczynian była to z kolei już czwarta porażka z rzędu. Play-off wyraźnie się oddala

 

Timeout Polonia 1912 Leszno – Biofarm Basket Poznań 68:88 (13:27, 19:14, 16:23, 20:24)

Punkty dla Timeout Polonii zdobywali: Trubacz 21 (5×3), Milczyński 14 (12 zb), Chanas 10, Sirijatowicz 8, Jodłowski 5, Pabian 3, Krawczyk 3, Sanny 2, Samolak 2.

Najwięcej dla Biofarmu: Flieger 30 Struski 14, D.Bręk 12, M.Bręk 10. (andre/fot.andre).