Trzylatek jest nosicielem salmonelli. Niebawem ma wrócić do przedszkola

Od lewej: szef sanepidu w Lesznie Ryszard Siwicki i pracownicy tamtejszego działu epidemiologi Andrzej Góźdź i Irena Ojo oraz dyrektorka przedszkola Edyta Pietek Fot. ama

Do niewielkiego przedszkola w Kątach (gm. Osieczna) ma wrócić niebawem trzylatek, który zmagał się z salmonellą. Dziecko już nie choruje, ale jak wynika z przedłożonych przez matkę badań lekarskich, jest nosicielem bakterii. Dla większości rodziców pozostałych przedszkolaków to wysoce niepokojąca wiadomość. Boją się, że w niedługim czasie zachorują również ich pociechy. Dyrektorka placówki podkreśla jednak, że zgodnie z obowiązującymi przepisami trzylatek ma pełne prawo wrócić do swojej grupy.

Dla mnie najważniejsze jest dobro dzieci, wszystkich dzieci uczęszczających do tego przedszkola – zaznacza Edyta Pietek, dyrektorka Przedszkola Samorządowego Akademia Pana Kleksa w Osiecznej, któremu podlega oddział w Kątach. – Od dwóch miesięcy staram się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie tej sytuacji. Nie jest to łatwe, bo emocje są ogromne po jednej i drugiej stronie. Stąd propozycja, aby dla większego bezpieczeństwa trzylatek miał osobną toaletę i umywalkę. Jest taka możliwość, w przeszłości w Kątach użytkowaliśmy dwie sale, a obecnie tylko jedną. Otrzymałam pełną akceptację ze strony organu prowadzącego, czyli władz gminy, na odnowienie łazienki na piętrze. Prace trwają. Niestety, nie wszystkich to satysfakcjonuje.

Rodzice pozostałych przedszkolaków sami próbowali przekonać mamę chłopca, aby pozostawiła synka w domu przynajmniej do czasu kolejnych badań (te przeprowadza się, co kilka tygodni). Tłumaczyli, że być może wykażą one, iż dziecko nie ma już bakterii. Kobieta jednak nie widzi w tym większego sensu. Podkreśla, że nie ma żadnych gwarancji, iż kolejne badania zmienią sytuację, bo przyjmuje się, że nosicielstwo salmonelli może trwać nawet do roku albo jeszcze dłużej.

Żyjemy w małym środowisku. Wszyscy się znamy. Wiemy, że mama chłopca nie pracuje zawodowo i może się nim zająć, a on sam ma dopiero trzy lata więc nie sądzę, aby jego edukacja bardzo na tym ucierpiała. Czy naprawdę tak trudno nas zrozumieć? Czy będąc w naszej sytuacji, nie zareagowałaby identycznie? – retorycznie pyta jedna z mam.

Dlaczego mam mu zabraniać chodzić do przedszkola skoro on nie stanowi zagrożenia? Wszyscy w naszym domu zostaliśmy przebadani. Nikt poza nim nie chorował ani nie zaraził się od niego salmonellą – zaznacza mama trzylatka.

Chcąc uspokoić sytuację dyrektorka zorganizowała dla rodziców spotkanie z przedstawicielami leszczyńskiego sanepidu. Uznała, że oni najlepiej znają zagrożenia, jakie mogą wiązać się z salmonellą i jej późniejszym nosicielstwem. Takowe spotkanie odbyło się w ubiegły czwartek, 16 listopada. Stawili się na nim wszyscy rodzice przedszkolaków oraz zaproszeni goście: Ryszard Siwicki, lekarz i dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lesznie, a także dwoje pracowników działu epidemiologii, jego kierownik lekarz Andrzej Góźdź i Irena Ojo.

Rozumiem państwa obawy, ale zapewniam, że są one bezpodstawne – przekonywał Ryszard Siwicki. – Choroba ustąpiła. Dziecko jest bezobjawowym nosicielem salmonelli i jest zdrowe. Jak się zaraziło? Najprawdopodobniej musiało spożyć coś, co było zainfekowane salmonellą. Choć dodam, że sama obecność bakterii w pożywieniu nie stanowi jeszcze powodu zachorowania. Aby zachorować trzeba spożyć aż od stu tysięcy do miliona bakterii. To naprawdę dużo. Anna Machowska

Cały artykuł w 47. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*